poniedziałek, 29 stycznia 2018

przeciwzapalny napój imbirowy


Mój ulubieniec, pity niemal co wieczór zimową porą, a już na pewno wtedy, gdy czuję, że "coś mnie bierze", albo mam problemy z żołądkiem. W podstawowej wersji nie nadaje się dla osób uczulonych na cytrusy i miód, ale możemy posiłkować się zamiennikami (podałam przy składnikach) lub poniechać, bo głównie chodzi tu o kombinację imbir-kurkuma-pieprz. Gorąco polecam, jest świetny! No, może w smaku to rzecz gustu, ale naprawdę działa, dlatego nazywam go Magiczną Herbatką. Herbatkę tę można zalać drugi raz, ponoć nie szkodzi jej to na moc. Przepis od tatusia, tylko że w jego wersji była jeszcze zielona herbata i znacznie więcej kurkumy, za dużo, jak na mój gust. Moja herbatka jest łagodniejsza, smaczniejsza i nie powoduje żołądkowych skutków ubocznych, związanych z nadmiarem kurkumy. No ale co kto lubi...
Weźmy (na kubek):

łyżkę posiekanego, świeżego imbiru
kurkumę - na czubku noża
świeżo zmielony pieprz - maleńką szczyptę
łyżeczkę miodu, najlepiej spadziowego (alergicy pomijają lub słodzą czymś w diecie dozwolonym)
gruby plaster cytryny (alergicy mogą zamienić na pigwę)

Imbir, kurkumę i pieprz wsypać do kubka i zalać wrzątkiem. Gdy napar przestygnie, dodać miód i cytrynę (syrop i pigwę) - wymieszać, wycisnąć i pić, póki bardzo ciepłe, małymi łyczkami.

sobota, 20 stycznia 2018

wegański bezglutenowy pasztet z warzyw i soczewicy


Wegański pasztet dobra rzecz. Chociaż ten pasztet nawet lepiej jeść na ciepło, jako lekki obiad albo kolację, podany z aromatycznym sosem pomidorowym, albo czosnkowym... Moja ulubiona wersja to na ciepło z czosnkowym. Ale można też oczywiście na kanapki, albo wsadzić do pity czy coś. Pycha. Nie zawiera glutenu, a rolę "zwieracza" masy ma tu czerwona soczewica*. Bogactwo warzyw, a zatem samo zdrowie i sporo błonnika. Ja najbardziej lubię go na orientalnie, nawet zbyt totalnie orientalnie, bo doprawiam go curry oraz mieszanką ras el hanaut.
Należy posiadać:

średnią cukinię
4 marchewki
2 pietruszki
kalarepkę
1/2 małego brokuła
1/2 czerwonej papryki
1/4 selera
1/4 pora
2/3 szklanki czerwonej soczewicy
niemałą cebulę
2-3 ząbki czosnku
2-3 łyżki dozwolonego tłuszczu (olej kokosowy lub inny, oliwa - u nas masło klarowane)
sól i pieprz do smaku
dozwolone zioła i przyprawy do smaku (ja dałam chili, curry i ras el hanaut)
tłuszcz i bezglutenowa bułka tarta do wysmarowania formy

Soczewicę opłukać i ugotować według przepisu na opakowaniu. Warzywa (oprócz papryki, cebuli, pora i czosnku) oczyścić i zetrzeć na tarce o grubszych oczkach (ja przepuszczam je przez specjalną przystawkę do tzw. kiciusia). Cebulę i paprykę pokroić w kosteczkę, pora w półtalarki, a czosnek przecisnąć przez praskę. Na dużej, głębszej patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić cebulę, czosnek oraz pora i przesmażać ze 2 minuty, następnie dodać czosnek i często mieszając smażyć jeszcze chwilę. Dodać starte warzywa i smażyć, aż lekko się zrumienią i odparują. Ugotowaną i odparowaną lub odsączoną soczewicę wymieszać z resztą składników i doprawić według uznania. Formę (zwykłą keksówkę, tortownicę 24 cm etc.) natłuścić i wysypać bułką tartą. Wyłożyć masę, wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni (termoobieg) i piec ok. 45 minut.

*jeśli możecie jajka, to możecie dodać 2 sztuki zmiksowane na puszysty sos - pasztet będzie wtedy lżejszy

środa, 10 stycznia 2018

najlepszy krem kawowy - boski! dla NieAlergika


Wynik nieudanego eksperymentu, który - jak to często bywa - okazał się rewelką...
No dobra, kłamię. To efekt pomyłki. Miał być krem do tortu bezowego, zrobiony na cito, ale okazało się, że popaćkałam proporcje i krem płynie. Ale za to co za smak! Co za jedwabistość! Delikatność! Puszystość! To co wyszło, okazało się idealnym kremem do deserów typu parfait - dorzucamy kilka ciasteczek, np. amaretti, kleksa bitej śmietany, ciutkę karmelu i odpływamy do Krainy Słodkiej Szczęśliwości...
Należy mieć:

250 g mascarpone
2 żółtka
mały kubeczek śmietanki 30% (200 g)
2-3 łyżki kawy rozpuszczalnej dobrej jakości
4 łyżki brązowego cukru
łyżka cukru pudru
do smaku - likier kawowy

Jajka umyć, sparzyć, oddzielić żółtka od białek. Żółtka zmiksować z 2-3 łyżkami cukru, dodać mascarpone, kawę, krótko zmiksować. Spróbować i ewentualnie dosłodzić czy dodać kawy. Następnie wlać alkohol i miksować masę chwilę na wolnych obrotach. Ubić śmietankę, pod koniec dodając cukier puder. Ubitą śmietankę delikatnie wymieszać szpatułką z masą serową. Naczynie z kremem przykryć i odstawić na 2 godziny do lodówki (jeśli chcemy go potem wykorzystać do parfait) lub przełożyć do naczyń, w których będzie serwowany i włożyć do lodówki.

wtorek, 2 stycznia 2018

zupa meksykańska


Czy ona tam meksykańska, to ja nie wiem, ale z pwnością w klimatach tex-mex i przy okazji bardzo dobra. Idealna do pochrupywania jej nachosami. Za mej młodości w naszym mieście stołecznym, a może i nie tylko stołecznym, był fastfood zwany Taco Bell, czy jakoś tak. Obżerałam się w Bellu, ale niestety, ta część fasfudowej sieciówki zniknęła z PL, ku mej rozpaczy. Dziś bym tego, jak mniemam, nie tknęła, ale tęsknota została. Pewnie głównie za życiem towarzyskim, kręcącym się wówczas w rejonie Grubej Kaśki... W każdym razie niezwykle dziwi mnie fakt, że zupełnie nie pamiętam smaku tych tacosów z Taco Bell. Zupełnie. A przecież je uwielbiałam i bardzo często jadłam. Dziwne, zaprawdę, dziwne. W każdym razie, wracając do bohaterki niniejszego wpisu, zupa ta jest nie tylko pyszna, ale też znakomicie wpływa, dzięki dużej zawartości błonnika pokarmowego, na trawienie. Co nie jest bez znaczenia po świątecznych i sylwestrowych szaleństwach.
Należy mieć:

500 g mielonego mięsa wołowego
2 puszki fasoli czerwonej
2 puszki kukurydzy
dużą cebulę
czerwoną paprykę
2 łyżki przyprawy do taco
płaską łyżkę oregano
chili - do smaku
sól, pieprz - do smaku
2 łyżki przecieru pomidorowego
4 łyżki salsy pomidorowej
4-5 łyżek oliwy lub oleju

Rozgrzać oliwę i zeszklić na niej posiekaną w kostkę cebulę, dodać mięso i podsmażyć, aż zbrązowieje. Następnie dodać przyprawy, przecier i salsę, i dalej podsmażać. Zalać wrzątkiem (tyle, by przykryło mięso) i gotować na wolnym ogniu przez ok. godzinę W tym czasie paprykę przekroić na pół, oczyścić i wstawić do piekarnika z górnym grillem, skórką do góry i piec, aż skórka się spali. Przykryć, odczekać chwilkę, skórkę zdjąć, a paprykę pokroić w paski. Gdy mięso zmięknie, dodać osączoną fasolę i kukurydzę oraz paprykę. Wymieszać, doprawić ewentualnie, zagotować i podawać. Zupa powinna być gęsta, ale nie tak jak chili con carne.