piątek, 15 września 2017

kapusta kiszona


Za kiszenie kapusty długo nie odważyłam się zabrać. Ale się odważyłam, bo prawdę powiedziawszy, kto tam wie, co ma w sobie kapusta kiszona, a może właściwie kapusta kwaszona. Zapytałam taty, jak się kisi kapustę. Byłam pewna, że coś kojarzy, bo jego mama kapustę sama kisiła. Pamiętał, że szatkowała, mieszała z solą i tartą marchwią i ubijała ustrojstwem drewnianym co ma kulę na czubku. Okazało się, że dysponuję niniejszym narzędziem, i że owo narzędzie ma już chyba wartość muzealną. No to zrobiłam. Pycha. Na razie dwa słoiki, bo na próbę, ale już teraz, tak jak ogórki, kapustę będę sobie sama kisić, bo to żadna filozofia. Ważne jest odgazowywanie - jak pozbawimy kapuchę powietrza, to nam się podczas kiszenia na pewno nie zepsuje. Warto też się postarać o kapustę z pewnego źródła, oczywiście.
Weźmy:

kilogram kapusty (robię z młodej, jest delikatniejsza)
2 nieduże marchewki
pełną łyżkę soli (morskiej, himalajskiej etc. - nie jodowanej!)
opcjonalnie: sporą szczyptę kminku

Kapustę posiekać, marchew zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Warzywa wymieszać z solą (i ewentualnie kminkiem) i odstawić na ok. 2 godziny. Po tym czasie ubić wyparzonym drewnianym ustrojstwem z kulą na czubku. Odstawiamy na godzinę i znów ubijamy. Czynność powtarzamy do momentu, aż kapusta puści sok. Przygotowujemy naczynia, w których będziemy kisić kapustę (ja robię w kilku mniejszych słoikach, żeby mieć na obiad/dwa). Naczynia wyprażamy przez 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 100 stopni. Gdy słoiki wystygną, układamy w nich, mocno dociskając, kapustę z sokiem. Przykrywamy słoiki i obciążamy, a następnie ustawiamy na tacy, ponieważ sok z kiszącej się kapusty może "wykipieć". Słoiki przenosimy w ciepłe miejsce. Dwa razy na dobę, najlepiej rano i wieczorem, odgazowujemy kapustę: nakłuwamy wyparzonym drewnianym patyczkiem, np. pałeczką bambusową do sushi i ugniatamy - do momentu, aż odgazowywanie nie będzie już konieczne. Po 3-5 dniach kapusta powinna być gotowa. Zamykamy dokładnie słoiki i przechowujemy w chłodnym miejscu lub zużywamy od razu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!