sobota, 29 lipca 2017

bezglutenowy torcik cioci Noemi


Ciocia Noemi jest bardzo spoko i chyba lepiej niż ja potrafi radzić sobie z dietą. Kiedyś, podczas wakacyjnego wypadu, ciocia zrobiła nam imprezkę urodzinową na plaży. W menu był bardzo fajny, dobrze wyglądający i niezwykle łatwy do zrobienia "torcik". Taka raczej jakby panna cotta z owocową frużeliną. Natychmiast trafiła do kukbuka, teraz już archiwalnego, a dziś trafia na blog. Naprawdę minimal - dosłownie kilka składników, a efekt rewelka. Łatwo się kroi, świetnie wygląda i naprawdę dobrze smakuje.
Należy posiadać:

na masę:
szklankę kaszy kukurydzianej
wodę
do smaku - cukier, ksylitol etc.
na frużelinę:
500 g dozwolonych owoców (u cioci były wiśnie; można użyć mrożonych)
cukier - do smaku
2-3 łyżki wody
łyżkę mąki ziemniaczanej

Kaszę zalać wodą (2 szklanki) i powoli gotować, wciąż mieszając, aż masa stanie się w miarę gładka (niestety, może to zająć nawet pół godziny przy grubszej kaszce), dolewając wody, jeśli zajdzie taka potrzeba - masa powinna być gęsta. Dosłodzić do smaku i przelać do zwilżonego, trzymanego kilka minut w zamrażarce szklanego naczynia (np. misy). Odstawić do stężenia. Owoce umyć, ewentualnie wypestkować i większe pokroić na kawałki. Podlać wodą, zagotować z cukrem. Mąkę ziemniaczaną wymieszać z odrobiną zimnej wody, dodać do owców, jeszcze raz zagotować i odstawić do ostygnięcia. Tuż przed podaniem misę z masą kukurydzianą zanurzyć na chwilkę w gorącej wodzie, przykryć talerzem i obrócić, by masa "wyszła". Polać frużeliną i podawać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!