piątek, 28 kwietnia 2017

alergik na szkolnej wycieczce


Zbliża się czas szkolnych wycieczek... I w życiu każdego alergika nadchodzi dzień, w którym musi wybrać się na szkolną wycieczkę. To znaczy - nie musi. Ale na pewno bardzo chce. Jeśli to jednodniowa wycieczka - żaden problem, pakujemy wałówę z czymś ciepłym w termosie i jazda. A gdy to wycieczka kilkudniowa? Co robić? Nie puścić? Puścić, choć ciężko to ogarnąć. I wziąć poprawkę na to, że dziecko wróci z jakimś objawem, bo niełatwo mu będzie się upilnować. Nauczycielki też pewnie nie powalczą jakoś szczególnie mocno. Nie liczyłabym również na zrozumienie ze strony kuchennej załogi ośrodka, w którym bawić będzie nasza pociecha. Zazwyczaj wygląda to tak, że kaszy na mleku nie podadzą, ale zupa ze śmietaną nie wyda im się problemem.
O ile dziecina nie reaguje za ostro (a tak właśnie najczęściej reagują podstawówkowicze), to trudno, odpuśćmy, tylko porozmawiajmy z opiekunami, niech się nieco potrudzą i popilnują młodzieży. Jednak jeśli nasze dziecko ma bardzo silne reakcje, nie ryzykujmy i przygotujmy mu pełne wyżywienie w domu. Jakoś udźwignie. A jak nie - zawieźmy mu, albo poprośmy opiekunów o pomoc.
Co przygotować naszemu alergikowi na kilkudniową wycieczkę? Najpierw przyjrzyjmy się jej programowi. Gdzie będą jeździć, co wtedy będą jeść - czy wezmą suchy prowiant, czy gdzieś się zatrzymają? Czy po drodze będzie postój w makdonaldsie (założę się, że będzie, ha ha)? Mając program coś możemy zaradzić. Jeśli jedzą w ośrodku, musimy przygotować tyle weków z domowym obiadkiem, ile tychże obiadków ośrodkowych jest zaplanowane. Poza tym coś na śniadania i kolacje - domowy chleb, pieczywo bezglutenowe pakowane, dodatki typu smarowidła, kartoniki mleka roślinnego i dozwolonych płatków. Można zadzwonić do ośrodka i powiedzieć, jaki jest problem, prosząc o udostępnienie miejsca w lodówce na prowiant dziecka i wydawanie mu tego prowiantu. Wtedy trzeba do megawałówy dołączyć menu - co mają mu dać na śniadanie/obiad/kolację i kiedy. I okleić produkty - imię, nazwisko etc. Do tego przekąski, coś na głodek, coś w ramach suchego prowiantu na dojazd/powrót oraz podczas wyjazdów w ramach wycieczki. A właśnie. W razie wycieczki całodniowej, podczas której będą jeść w jakiejś knajpie musi wkroczyć do akcji opiekun i wybrać w porozumieniu z kucharzem (nie kelnerem!) coś naprawdę bezpiecznego. Pamiętajcie, że tylko gadka z kucharzem ma sens!
No i last but not least - najważniejsza jest rozmowa z dzieckiem, przekazująca mu odpowiedzialność za samego siebie na te kilka dni. Żeby nie łapał snikersów czy tam innych alergenów. Taka "dorosłość" z pewnością będzie dla pisklęcia powodem do dumy - zaufajmy mu.
Powodzenia!

Miniściąga - co zapakować alergikowi na szkolną wycieczkę:
domowe pieczywo - chleb na zakwasie wytrzyma spokojnie 3 dni; dla bezglutków - pakowane pieczywo bezglutenowe
pasteryzowane dodatki do pieczywa, np. domowa mielonka
smarowidełka do pieczywa
odpowiednia ilość małych (200-250 ml) kartoników z mlekiem roślinnym
domowe płatki śniadaniowe/granolę
dania gotowe pasteryzowane na obiad - najlepiej przygotować dania w dużych weckach
odpowiednia ilość przekąsek - dozwolonych, np. suszone owoce, dozwolone chrupki, musy owocowe, żelki/batony bio etc.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

6 urodziny bloga i konkurs


No i szóste urodziny Smakołyków mamy... Jak zaczynałam, to nawet mi do głowy nie przyszło, że tyle lat będę blogować. My już wyrośliśmy z typowych dziecięcych alergenów, ale doszły nam inne - niektóre surowe owoce, orzechy... Jednak ten blog jest dla mam małych alergików i matek karmiących, więc nadal będą tu przepisy bezmleczne, bezjajeczne, czasem bezglutenowe, bez cytrusów, bez orzechów i tak dalej. Pewnie zauważyliście, że Smakołyki dziś, a te z 2011 roku to trochę jakby dwa inne blogi. Kiedyś publikowałam tylko megaokrojone z alergenów przepisy, głównie na słodkości. Teraz mamy tu kompletny bajzel, coraz więcej przepisów z kuchni roślinnej, na którą się intensywnie przerzucam, porady, a nawet dania dla NieAlergików i wpisy sponsorowane. Się porobiło, co? Jednak jedno jest niezmienne - jak są urodziny, to jest konkurs! W konkursie można wygrać moją książkę "100 smakołyków dla alergików" z dedykacją. Serdecznie zapraszam!

Zadanie konkursowe
Jak zwykle bardzo łatwe - wystarczy napisać w komentarzu pod postem konkursowym odpowiedź na pytanie:


O jakim deserze dla marzysz?


 Puśćcie wodze fantazji! Wyobraźcie sobie coś, czego absolutnie Wam nie wolno, 

a macie na to wielką ochotę. Pomysł, który najbardziej będzie Smakołykom w smak zostanie nagrodzony książką "100 smakołyków dla alergików" z dedykacją. Będzie to więc wybór bardzo subiektywny, ale na pewno nie niesprawiedliwy.
Na odpowiedzi czekam od dziś do 28.04.2017 do północy.

Wyniki zostaną opublikowane w poście na fan page'u bloga, najpóźniej 2 maja.
Życzę powodzenia i jeszcze raz serdecznie zapraszam do wzięcia udziału 

w konkursie!


Nagroda zostanie wysłana tylko na adres na terenie Polski.

sobota, 22 kwietnia 2017

wegańskie bezglutenowe babeczki bananowe


Dziś archikukbukowe babeczki, które Jeremi bardzo lubił. Z bananami, ale myślę, że przy alergii na banany można je podmienić na puree z dyni lub batatów. Z tego co pamiętam te ciacha były nieco ciężkawe, niezbyt słodkie, ale dobrze syciły i świetnie się sprawdzały na wynos. Ponieważ mają w składzie coś, co możecie podmienić na wodę z łyżką skrobi, czyli żółtka przepiórcze, dają możliwość przeprowadzenia prowokacji alergenem. Wdzięczne i łatwe, gorąco polecam. I z żółtkami, i bez.
Przyda się:

175 g miksu bezglutenowego
85 g mąki kukurydzianej lub ryżowej
6 żółtek przepiórczych (lub 2-3 łyżki wody + łyżka skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej)
75 g oliwy
80 g brązowego cukru
szklanka kwaśnego soku (dawałam z białej porzeczki)
1 duży zblenderowany banan
szczypta soli
czubata łyżeczka kamienia winnego

Sposób wykonania bez żółtek: banana obrać i zblenderować z sokiem, oliwą, cukrem oraz 2-3 łyżkami wody. Dodać suche składniki i zmiksować na gładką masę, w razie potrzeby dodając odrobinę wody. Ciasto nakładać mokrą łyżką do papierowych foremek na muffiny (czubata łyżka na foremkę) i piec 30-40 minut w piekarniku z termoobiegiem nagrzanym do 150 stopni. 
Sposób wykonania z żółtkami: żółtka ubić z łyżką wrzątku, następnie z cukrem, a potem z oliwą. Banana obrać i zblenderować z sokiem. Masę żółtkową zmiksować z suchymi składnikami, następie bananem, w razie potrzeby dodać odrobinę wody. Ciasto nakładać mokrą łyżką do papierowych foremek na muffiny (czubata łyżka na foremkę) i piec 30-40 minut w piekarniku z termoobiegiem nagrzanym do 150 stopni. 

środa, 19 kwietnia 2017

pieczony topinambur


Topinambur jest wporzo. Ponoć zdrowy i tak dalej, a smak - jak to smak, jednemu wchodzi, drugiemu nie. Dla mnie jest troszeczkę mdły, więc go sobie mocniej przyprawiam. Dzieci za to zazwyczaj lubią, pewnie na tej samej zasadzie, co i batata. Prawdziwym koszmarem jest jego skrobanie, więc to zawsze spada na mego małżonka, bo ja muszę dbać o mój korpoblogerski manicure. Z topinambura można przyrządzać wiele rzeczy - może być składnikiem zup, gulaszy, kociołków, a nawet sałatek, może stać się chipsem, zupą-kremem, czy po prostu pieczonką-dodatkiem do obiadu. Jest od jakiegoś czasu niezwykle modny, ale jeśli to wszystko prawda, co piszą o nim dobrego, to się nawet taka moda świetnie składa, że się tak elegancko wyrażę. Dobry zamiennik dla uczulonych na ziemnaki!
Należy posiadać:

pudełeczko topinamburów (500 g)
łyżkę tłuszczu - masła klarowanego, kokosowego, oleju etc. (używam masła)
do smaku - sól i pieprz
ewentualnie zioła - estragon, szałwia

Topinambury umyć, oskrobać i pokroić na mniejsze kawałki. Przełożyć do naczynia do zapiekania i wstawić dopiekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg). Po 5 minutach przykryć (np. alufolią) i piec przez 20-30 minut. Podawać jako dodatek do obiadu, np. zamiast pieczonych kartofli.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wesołych Świąt!


Drodzy Smakołykowicze! 

Życzymy Wam wspaniałej Wielkanocy i mokrego Dyngusa. Cudownych prezentów od zajączka, szczęścia, zdrowia i miłości. 

I by za rok jajka nie uczulały! 😊

piątek, 14 kwietnia 2017

tradycyjny mazurek kajmakowy dla NieAlergika


Bardzo kruche ciasto, rozpływająca się w ustach masa kajmakowa i delikatny, mleczoczekoladowy ganache. Słodkość dziesięć. No, dziewięć. Zawsze go robię i pierwszy znika, choć to przecież klasyka i prościzna. A najzabawniejsze jest to, że każdy zabrania ulepszeń i próbowania nawet minimalnych modyfikacji. Mazurek kajmakowy musi być u nas na Wielkanoc i basta. Jeśli mam być szczera, to poniższe składniki od razu radzę podwoić. Dla alergików też mam mazurek kajmakowy, a przepis na niego znajdziecie w mojej książce. Nie jest tak boski jak tradycyjny, wiadomo. Ale też niczego sobie.
Przygotować należy (na dwa niemałe mazurki):

na ciasto:
500 g mąki
300 g masła
100 g cukru pudru
żółtko
na masę kajmakową:
2 puszki skondensowanego mleka (słodzonego)
2 pełne łyżki masła
na polewę:
2 mleczne czekolady
po łyżce śmietanki 30% i mleka

Mleko w puszce wstawić do garnka, zalać wodą i gotować na wolnym ogniu ok. 3 godziny. Składniki na ciasto wyrobić na gładką masę, rozwałkować dość cienko, na ok. 0,5 cm i wylepić formę, tworząc rant. Ponakłuwać widelcem i odstawić w bardzo chłodne miejsce na minimum pół godziny. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni (termoobieg), wstawić ciasto i piec, aż nabierze preferowanego koloru (my lubimy raczej przypieczone, więc piekę ok. 20 minut). Masę kajmakową krótko i delikatnie zmiksować z masłem i jeszcze ciepłą wyłożyć na również jeszcze ciepłe ciasto. Czekoladę ostrożnie i powoli rozpuścić z mlekiem i śmietanką, a następnie rozprowadzić na masie. Mazurek udekorować.

wtorek, 11 kwietnia 2017

pieczona biała kiełbasa w piwie


Biała kiełbasa, czarne piwo i całkiem fajny efekt. Biała kiełbasa to pozycja obowiązkowa na wielkanocnym stole. Ta, na której gotuję żurek idzie do żurku, ale że przyjemnie jest przekąsić ją sobie także z chlebem i chrzanem, to piekę też. Fajnie się wyciąga kiełbaski z cebulką, w której się piekły... Robota z pieczeniem kiełbasy praktycznie żadna, a efekt smakowity, więc gorąco zachęcam, wystarczy 5 minut przygotowania i góra pół godzinki pieczenia.
PS. Zdjęcie kiełbasy dodam jak tylko ją upiekę, bo niestety nie zrobiłam w zeszłym roku.
Trzeba mieć:

8-10 białych kiełbas parzonych
2 duże cebule
ok. 1/2 szklanki ciemnego piwa
łyżeczkę musztardy gruboziarnistej
łyżeczkę smalcu lub oleju
sól i pieprz

Cebulę pokroić w piórka i krótko przesamażyć na tłuszczu, by się zrumieniła. Doprawić i odstawić. Kiełbasy ponacinać od góry, ułożyć w naczyniu do zapiekania i wstawić na kilka minut do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (najlepiej z termoobiegiem i włączonym górnym grillem), do momentu, aż skórka się zrumieni. Następnie zmniejszyć temperaturę do 160 stopni, kiełbasę obłożyć cebulą i zalać 1/3 szklanki piwa wymieszanego z musztardą. Piec kiełbasę przez ok. 20-30 minut, w razie potrzeby podlewając piwem. Podawać z chrzanem i domowym pieczywem.

sobota, 8 kwietnia 2017

sernik królewski dla NieAlergika


Paręnaście lat temu, gdy wiłam mego pierworodnego, była akuracik Wielka Sobota. Bardzo mi się wówczas elegancko udało poleżeć w szpitalu zamiast pichcić, piec, szorować armaturę, myć okna i tak dalej, ha! Jak wiadomo porodówka wypełniona jest wygłodniałymi niczym zombie matkami, ja nie byłam wyjątkiem, więc jak rodzina przyjechała podziwiać dziecię i gratulować matce, to nie będę ukrywać, że najbardziej interesowała mnie zawartość przywiezionej przez nich wałówki. Łomatko, nic mi tak wtedy nie smakowało, jak mamusiny sernik z pierzynką czekoladowo-bakaliową. Gdybym wiedziała, że już wkrótce zostanę się na ryżu z pasternakiem i 43 kilogramach, to bym sobie wtedy więcej go zjadła... No, ale skąd miałam wiedzieć. A do czego zmierzam? Do tego, że mamusiny sernik z pierzynką kiedyś upichcę i wam pokażę, a tymczasem mam tu dla was sernik królewski, który zdetronizował mój ulubiony sernik wiedeński. Wspaniały, a przy tym bardzo łatwy i wbrew pozorom szybki. Czekoladowe kruche ciasto jest wdzięczne, a pachnąca pomarańczami masa serowa onomnomnomnom...
Należy mieć:

na ciasto:
400 g mąki
250 g masła
80 g kakao
4 żółtka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
na masę serową:
kilogram trzykrotnie zmielonego twarogu (może być z wiaderka, jeśli dobrej jakości)
300 g cukru pudru
100 g masła
5 jajek
2 budynie waniliowe (bez cukru)
skórka otarta z umytej pomarańczy bio
skórka otarta z umytej cytryny bio
miąższ z laski wanilii

Suche składniki na ciasto dobrze wymieszać, dodać masło oraz żółtka i wyrobić gładkie ciasto. Podzielić na porcje ok. 2/3 i 1/3. Mniejszą część ciasta zamrozić. Formę (większą) wyłożyć papierem do pieczenia (spód i boki). Większą część ciasta cienko rozwałkować - na ok. 5 mm - i wyłożyć nim spód i boki formy. Sernik urośnie, więc należy się upewnić, że boki będą wystawać ponad poziom masy serowej jakieś 2 cm. Odstawić w zimne miejsce, najlepiej do lodówki. Przygotować masę serową: zmiksować jajka z cukrem i miękkim masłem na puszysty, jasny krem. Dodać skórki starte z owoców, budynie w proszku oraz wanilię. Zmiksować. Na koniec dodać ser i zmiksować, aż masa będzie jednolita. Masę wylać do formy (ok. ZxZ cm) wylepionej ciastem i posypać startym zamrożonym ciastem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 140-150 stopni (termoobieg) i piec przez godzinę. Wystudzić w uchylonym piekarniku, a następnie odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce (najlepiej na całą noc).

środa, 5 kwietnia 2017

pieczone żeberka w musztardzie


Idealne dla fanów musztardowego smaku i aromatu. Typowo męskie koryto, pięknie komponujące się z browarem oraz pieczonymi kartoflami. Dzięki musztardzie mięso staje się kruche i rozpływa się w ustach. Żeberka kojarzą się z grillowym klasykiem, i tak, owszem, tak zamarynowane mięso można spokojnie zgrillować, tylko nie będzie ono wówczas aż tak mięciutkie, jak te pieczone. Kolega mojego taty miał na grillowane żeberka taki sposób, że najpierw je gotował, potem powlekał marynatą, odstawiał na noc, a następnie grillował i solił już zgrillowane. Pewnie bardzo dobry sposób, tylko trochę czaso- i pracochłonny, nieprawdaż? Najwyraźniej miłość do żeberek wymaga poświęceń...
Miejmy:

kilogram żeberek
3 pełne łyżki ulubionej musztardy (u mnie sarepska)
łyżka wódki
po 1/2 łyżeczki: majeranku, rozmarynu i papryki
roztarty ząbek czosnku
sól i pieprz - do smaku

Musztardę wymieszać z przyprawami i alkoholem, natrzeć nią mięso i odstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na noc) - jeśli to możliwe, warto trzymać żeberka przykryte w naczyniu, w którym będą potem pieczone. Wyjąć, wstawić na 10 minut do piekarika nagrzanego do 200 stopni, a gdy mięso się nieco przyrumieni, przykryć folią aluminiową, jeśli pokrywka naczynia nie nadaje się do piekarnika. Żeberka piec przez 3 godziny w piekarniku z termoobiegiem nagrzanym do 130 stopni. Na 15-20 minut przed końcem pieczenia można mięso odkryć, jeśli nie nabrało chrupiącej powierzchni. Podawać z ziemniakami, najlepiej pieczonymi z tłuszczem spod żeberek, lub frytkami oraz ulubioną surówką.

niedziela, 2 kwietnia 2017

szkolne śniadania część 8


Dziś kilka pomysłów lunchboxowych z propozycjami zawartości termosa. Szału nie ma, bo terNinator coraz bardziej wybrzydza, a i wybór smakołyków niewielki, jak to w kwietniu.

Poniedziałek
kanapka z pieczonym schabem i ogórkiem kiszonym, banan; do termosa: zupa pomidorowa

Wtorek
naleśnik z karobellą, mus owocowy i krakersy; do termosa: kopytka z sosem warzywnym

Środa
kanapka z pasztetem i cykorią, suszone owoce; do termosa: jaglanka na słodko z rodzynkami i syropem klonowym   

Czwartek
domowa drożdżówka z jabłkiem, mus owocowy; do termosa: kapuśniak

Piątek
wegański jogurt z granolą, banan; do termosa: chowder