sobota, 22 października 2016

wegański sos bolognese


Jak ja uwielbiam takie wynalazki! Przepis znalazłam tutaj, arcymega mi się spodobał, więc zrobiłam. Gdybym była bardziej rozgarnięta, to moje niezdrowe zainteresowanie kuchnią wegetariańską rozkminiłabym już 20 lat temu, podczas jakiegoś spotkania typu buddyjskiego, na którym podano poczęstunek, który smakował mi jak nic dotąd. Potem co prawda miałam mały romans z wegetarianizmem, ale zaczęłam tak chorować, że musiałam sobie darować. Teraz, na stare lata, wraca moja miłość do kuchni wege, ale nauczona na własnym błędzie nie rezygnuję całkowicie z mięsa. Powiem wam, że roślinne dania mają znakomity wpływ na rozmiarówkę mojej stylówki. Powolutku zbliżam się do 36 (z 40) i dalej nawet nie będę próbować, bo wiem, że do studenckiego 34 ani nie chcę, ani nie mogę wrócić. Chociaż może to byłby dobry pomysł, bo mogłabym zadawać szyku swoimi ciuchami sprzed 20 lat, jako że moda powtarza się jakoś tak cirka ebałt w takim interwale. Wyciągnęłabym swoją bomberkę w stylu college, aksamitny żakiet w stylu Gucci oraz ukochane, metalizowane spodnie. Ja tam się na modzie nie znam, ale takie ubrania widziałam w jakimś modowym piśmie jako fall 2016 must have...
A tymczasem na sos wyciągnijmy:

ok. 80 g czerwonej soczewicy
marchewkę
niedużą cebulę
ząbek czosnku
6-7 podłużnych pomidorów
2 łyżki oliwy
po sporej szczypcie oregano, bazylii, tymianku
sól i pieprz do smaku
ok. pół łyżeczki cukru trzcinowego
opcjonalnie: szczypta chili

Soczewicę opłukać i ugotować według przepisu na opakowaniu, w razie potrzeby osączyć. Marchew zetrzeć, cebulę pokroić w kostkę, a czosnek przecisnąć przez praskę. Pomidory sparzyć, obrać i pokroić w kostkę. Rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej cebulę, a następnie dodać marchew oraz czosnek i przesmażać jeszcze przez ok. 5 minut na małym ogniu, mieszając. Dodać pomidory, przyprawy i gotować powoli pod przykryciem ok. 20 minut, aż się zrobi sos. Dodać soczewicę i jeszcze chwilę razem pogotować. Podawać z makaronem warzywnym, np. z cukinii: zrobić makaron (urządzeniem typu spiralizer czy innym lub po prostu krojąc warzywo na cienkie paseczki), przełożyć na durszlak i na 2-3 zanurzyć w osolonym wrzątku (trzymać, aż warzywo troszkę zmięknie). Osączyć, wyłożyć na talerze i podawać polane sosem pomidorowo-soczewicowym.

9 komentarzy:

  1. Właśnie na urodziny dostałam temperówkę i teraz będę sama robić spaghetti wegańskie. A przymierzam się do niego od miesiąca, odkąd spróbowałam rzeczonego od autorki wpisu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol! :) To co robimy na lanczyk? veganspaghetti z falafelem?

      Usuń
    2. Jak mi jeszcze małż soczewicę dostarczy, i cukinię, to zrobię dzisiaj albo jutro. Jak rodzina nie zje to i na lanczyk może być 😊

      Usuń
    3. Soczewicę moczysz uprzednio?

      Usuń
    4. Nie Madziu, nie moczę, po prostu gotuję. No właśnie też nie mam cukinii, cholercia, a nie chce mi się dymać do sklepu. Może na razie zjemy na spółkę ten tort warzywny i makaron ze szpinakiem? A jak kupię nową porcję ciecierzycy, to zrobię nam falafelki do tego veganmakaronu. Z sosikiem jogurtowo-czosnkowym :)

      Usuń
    5. Jakie falafelki? :-) Małż kupił SOCZEWICĘ. Na szczęście czerwoną. Zakładam, że też może być ;-) Cukinie też są. Jak się ogarnę z przygotowaniami pod gości, to może zdążę zrobić bolognese z soczewicy 😁

      Usuń
    6. No właśnie czerwona ma być! Falafelek z ciecierzycy jest przecież :D

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Myślałam, że w sosie bolońskim ma być ciecierzyca, a ja mam soczewicę ;-)

      Usuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!