sobota, 29 października 2016

menu na imprezę halloweenową dla alergika


Halloween jest różnie postrzegany. Jedni widzą w nim przyczynek do sąsiedzkiej integracji i oswajania dzieci z tym co straszne, a inni twierdzą, że to zapraszanie demonów do domu. Ja jestem zwolenniczką pierwszego z wymienionych podejść i po prostu lubię tę zabawę. Kojarzy mi się z wygłupami, przyjemnym światłem z dyniowego lampionu i sąsiedzkimi ogniskami z grzanym winem. Wygląda na to, że halloween przyjmuje się w PL, więc możecie się spodziewać, że wasz alergik zechce go zorganizować u siebie lub pójść w gości, bo zawsze to okazja do zabawy. Jeśli będzie to poza waszym domem, to ustalcie z gospodynią szczegóły, żeby nie było żadnej dietetycznej wpadki. Dla bezpieczeństwa polecam robić imprezkę u siebie, wtedy wszystko w menu będzie bezpieczne dla naszego alergika. A co podać podczas takiej imprezy? Najważniejsze są przebrania i lampion z dyni. Jeśli macie możliwość, to zróbcie ognisko. Bardzo ważne, jak na każdej imprezie, są zabawy i konkursy, ale mój blog jest miejscem kulinarnym, więc o takich rzeczach musicie pomyśleć sami. A pomyśleć warto, bo wierzcie mi, bieganie w prześcieradłach w końcu się znudzi.
A oto kilka propozycji bezpiecznych dla alergika halloweenowych przekąsek i deserów:

Popcorn (domowy, rzecz jasna) malowniczo skropiony czarną polewą karobową.

Straszne kanapki - czyli małe kanapeczki ubrane tak, by zdobienie tworzyło wzór mord potworów.

Zupa z dyni - klasyk, który warto "przyozdobić" czymś strasznym, np. pająkiem z lukrecjowych żelków.

Czarny makaron z krwistym sosem pomidorowym - wygląda epicko, zwłaszcza jak na wierzchu leży oko (można kupić żelki-oczy, ale obawiam się, że ich skład może się dla alergika nie nadawać).

Gruszki-duszki - fajnie wyglądają, a są całkiem zdrowe, bo to owoce przecież.

Lizaki-potworaki - czyli nadziane na patyczki białe pianki z namalowanymi polewą karobową strasznymi minkami.

Paluchy wiedźmy - kruche ciastka z dodatkiem karobu, z pestkami dyni zamiast migdałów udających paznokcie. Jest przy nich trochę roboty, ale efekt też jest.

Nawiedzone ciasto - absolutny hit, na jego widok dzieciaki szaleją!

Armia duchów - też robi wrażenie, no ale nie takie jak nawiedzone ciasto.

Galareta-mózg - świetny pomysł na bezpieczny deser, zwłaszcza, gdy galaretę zrobimy sami z soku owocowego z mlekim roślinnym i agaru. Tylko trzeba uruchomić amerykańskie znajomości, dzięki którym niedostępna w Polsce forma będzie nasza.

Dyniowe pajęczyny - trochę pracochłonne, ale wygodne do chapnięcia bez brudzenia rączek.

Do picia - najlepiej domowy sok wiśniowy, bardzo krwawy, koniecznie muszą w nim pływać żelki-robale.

Najważniejszy jest pomysł. Nawet zwykły mus z dyni będzie wydawał się fajowy, jeśli ponakładamy go do szklaneczek, na których namalujemy straszne, wapmirze buźki.

Po więcej propozycji zapraszam do zakładki Halloween.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!