poniedziałek, 31 października 2016

bezglutenowy deser halloweenowy


Błyskawiczna, megałatwa, niezupełnie niezdrowa i pozostająca w guście dzieci słodka przekąska na halloweenową imprezkę. Najfajniej wygląda podawana w małych, szklanych naczynkach, ale jeśli podamy ją zbiorczo w misie, też będzie dobrze. A może i lepiej?
Po więcej przepisów na strrrraszne dania zapraszam do zakładki Halloween.
Weźmy (na 4 porcje):

szklankę puree z pieczonej dyni
garść bezglutenowej posypki lub ciemnych ciasteczek (np. czarnych z mojej książki)
kilka żelków-robali
do smaku - syrop klonowy, wanilia i cynamon

Puree z dyni podgrzać, dodać do smaku przyprawy i syrop klonowy, wymieszać. Rozłożyć mus do małych naczynek i odstawić do schłodzenia. Wierzch posypać pokruszonymi ciasteczkami lub posypką i powtykać w każdą porcję żelki-robale.

sobota, 29 października 2016

menu na imprezę halloweenową dla alergika


Halloween jest różnie postrzegany. Jedni widzą w nim przyczynek do sąsiedzkiej integracji i oswajania dzieci z tym co straszne, a inni twierdzą, że to zapraszanie demonów do domu. Ja jestem zwolenniczką pierwszego z wymienionych podejść i po prostu lubię tę zabawę. Kojarzy mi się z wygłupami, przyjemnym światłem z dyniowego lampionu i sąsiedzkimi ogniskami z grzanym winem. Wygląda na to, że halloween przyjmuje się w PL, więc możecie się spodziewać, że wasz alergik zechce go zorganizować u siebie lub pójść w gości, bo zawsze to okazja do zabawy. Jeśli będzie to poza waszym domem, to ustalcie z gospodynią szczegóły, żeby nie było żadnej dietetycznej wpadki. Dla bezpieczeństwa polecam robić imprezkę u siebie, wtedy wszystko w menu będzie bezpieczne dla naszego alergika. A co podać podczas takiej imprezy? Najważniejsze są przebrania i lampion z dyni. Jeśli macie możliwość, to zróbcie ognisko. Bardzo ważne, jak na każdej imprezie, są zabawy i konkursy, ale mój blog jest miejscem kulinarnym, więc o takich rzeczach musicie pomyśleć sami. A pomyśleć warto, bo wierzcie mi, bieganie w prześcieradłach w końcu się znudzi.
A oto kilka propozycji bezpiecznych dla alergika halloweenowych przekąsek i deserów:

Popcorn (domowy, rzecz jasna) malowniczo skropiony czarną polewą karobową.

Straszne kanapki - czyli małe kanapeczki ubrane tak, by zdobienie tworzyło wzór mord potworów.

Zupa z dyni - klasyk, który warto "przyozdobić" czymś strasznym, np. pająkiem z lukrecjowych żelków.

Czarny makaron z krwistym sosem pomidorowym - wygląda epicko, zwłaszcza jak na wierzchu leży oko (można kupić żelki-oczy, ale obawiam się, że ich skład może się dla alergika nie nadawać).

Gruszki-duszki - fajnie wyglądają, a są całkiem zdrowe, bo to owoce przecież.

Lizaki-potworaki - czyli nadziane na patyczki białe pianki z namalowanymi polewą karobową strasznymi minkami.

Paluchy wiedźmy - kruche ciastka z dodatkiem karobu, z pestkami dyni zamiast migdałów udających paznokcie. Jest przy nich trochę roboty, ale efekt też jest.

Nawiedzone ciasto - absolutny hit, na jego widok dzieciaki szaleją!

Armia duchów - też robi wrażenie, no ale nie takie jak nawiedzone ciasto.

Galareta-mózg - świetny pomysł na bezpieczny deser, zwłaszcza, gdy galaretę zrobimy sami z soku owocowego z mlekim roślinnym i agaru. Tylko trzeba uruchomić amerykańskie znajomości, dzięki którym niedostępna w Polsce forma będzie nasza.

Dyniowe pajęczyny - trochę pracochłonne, ale wygodne do chapnięcia bez brudzenia rączek.

Do picia - najlepiej domowy sok wiśniowy, bardzo krwawy, koniecznie muszą w nim pływać żelki-robale.

Najważniejszy jest pomysł. Nawet zwykły mus z dyni będzie wydawał się fajowy, jeśli ponakładamy go do szklaneczek, na których namalujemy straszne, wapmirze buźki.

Po więcej propozycji zapraszam do zakładki Halloween.

środa, 26 października 2016

deser "pani jesień" dla NieAlergika


Miałam kiedyś przyjemność popichcić live. Dla NieAlergików co prawda, ale i tak było fajnie. Powstały wtedy, między innymi, dwa smakowite, nawet fit i błyskawiczne desery. Jeden z nich to pokazywany już u Smakołyków krem karmelowy. Drugi jest bohaterem dzisiejszego wpisu i posiadaczem jakże wdzięcznej marketingowo nazwy, którą, nie chwaląc się, sama obmyśliłam. Zawsze bardzo chciałam go wam pokazać, a może już pokazałam, tylko nie pamiętam? No to trudno, pójdzie drugi raz, jest tego wart.
Weźmy (na 4-5 porcji):

litr gęstego jogurtu (typu greckiego)
5-6 śliwek w czekoladzie
garść pokruszonych chipsów jabłkowych
miód - do smaku, 1-2 łyżeczki na porcję
cynamon - do smaku, niezbyt dużo, ok. szczyptę na porcję

Jogurt mocno schłodzić, a następnie zmiksować z cynamonem i miodem. Przełożyć do naczyń, w których deser będzie serwowany. Każdą porcję posypać łyżką drobno posiekanych cukierków oraz chipsów i podawać.

sobota, 22 października 2016

wegański sos bolognese


Jak ja uwielbiam takie wynalazki! Przepis znalazłam tutaj, arcymega mi się spodobał, więc zrobiłam. Gdybym była bardziej rozgarnięta, to moje niezdrowe zainteresowanie kuchnią wegetariańską rozkminiłabym już 20 lat temu, podczas jakiegoś spotkania typu buddyjskiego, na którym podano poczęstunek, który smakował mi jak nic dotąd. Potem co prawda miałam mały romans z wegetarianizmem, ale zaczęłam tak chorować, że musiałam sobie darować. Teraz, na stare lata, wraca moja miłość do kuchni wege, ale nauczona na własnym błędzie nie rezygnuję całkowicie z mięsa. Powiem wam, że roślinne dania mają znakomity wpływ na rozmiarówkę mojej stylówki. Powolutku zbliżam się do 36 (z 40) i dalej nawet nie będę próbować, bo wiem, że do studenckiego 34 ani nie chcę, ani nie mogę wrócić. Chociaż może to byłby dobry pomysł, bo mogłabym zadawać szyku swoimi ciuchami sprzed 20 lat, jako że moda powtarza się jakoś tak cirka ebałt w takim interwale. Wyciągnęłabym swoją bomberkę w stylu college, aksamitny żakiet w stylu Gucci oraz ukochane, metalizowane spodnie. Ja tam się na modzie nie znam, ale takie ubrania widziałam w jakimś modowym piśmie jako fall 2016 must have...
A tymczasem na sos wyciągnijmy:

ok. 80 g czerwonej soczewicy
marchewkę
niedużą cebulę
ząbek czosnku
6-7 podłużnych pomidorów
2 łyżki oliwy
po sporej szczypcie oregano, bazylii, tymianku
sól i pieprz do smaku
ok. pół łyżeczki cukru trzcinowego
opcjonalnie: szczypta chili

Soczewicę opłukać i ugotować według przepisu na opakowaniu, w razie potrzeby osączyć. Marchew zetrzeć, cebulę pokroić w kostkę, a czosnek przecisnąć przez praskę. Pomidory sparzyć, obrać i pokroić w kostkę. Rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej cebulę, a następnie dodać marchew oraz czosnek i przesmażać jeszcze przez ok. 5 minut na małym ogniu, mieszając. Dodać pomidory, przyprawy i gotować powoli pod przykryciem ok. 20 minut, aż się zrobi sos. Dodać soczewicę i jeszcze chwilę razem pogotować. Podawać z makaronem warzywnym, np. z cukinii: zrobić makaron (urządzeniem typu spiralizer czy innym lub po prostu krojąc warzywo na cienkie paseczki), przełożyć na durszlak i na 2-3 zanurzyć w osolonym wrzątku (trzymać, aż warzywo troszkę zmięknie). Osączyć, wyłożyć na talerze i podawać polane sosem pomidorowo-soczewicowym.

wtorek, 18 października 2016

wegańskie knedle ze śliwkami


Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, jak mawia mój tata. To zapewne dlatego jak nie miałam wyboru, to te knedelki robiłam, a jak nie mamy potrzeby, to przepis utknął w archikukbuku na dobre. Nie jesteśmy knedlowi, to po pierwsze. Po drugie, jak wszem i wobec wiadomo, alergikowi na monotonnym menu się przejada to i owo. Ale podaję przepis, bo knedle były nawet bardziej niż wporzo. Maluchom proponuję zrobić je ze śliwkami obranymi ze skórki.
Przygotujmy:

3-4 ugotowane ziemniaki
mąka ziemniaczana
wydrylowane wiśnie
cukier
sól
masło klarowane

Zimne ziemniaki przecisnąć przez praskę, dodać mąkę ziemniaczaną w 1/5 ich ilości, uformować wałek, pokroić, uformować placuszki, w każdym zalepić wiśnię z odrobiną cukru. Ugotować w osolonej wodzie (ok. 3-5 minut), polać masłem. 

czwartek, 13 października 2016

zupa dyniowa z mlekiem kokosowym


Nie lubię zimna, jesieni, zimy. W te długie złe miesiące przy życiu trzyma mnie myśl o tym, że przyjdzie w końcu wiosna oraz... niektóre potrawy. Na przykład zupa dyniowa w różnych wariacjach. W sezonie przygotowuję sobie zapas purre dyniowego i dzięki temu nawet w lutym mogę się rozgrzewać ulubioną zupką. Zresztą moja zamrażara-gigant zawsze obfitowała w dynię, jako że była to jedna z niewielu rzeczy, na którą Kajzer jako maluszek nie był uczulony. Bo na pestki był, co nam wyszło dopiero na testach skórnych. Ech z tą alergią... Nie dojdziesz, nie rozkminisz, jaja sobie normalnie suka z nas robi. Miąższ dyni nie uczula, a pestki owszem. No cyrk!
Trzeba mieć:

2 szklanki puree z pieczonej dyni
1-2 szklanki bulionu warzywnego*
mleczko kokosowe - do smaku (ok. 150 ml)
pełną łyżkę masła klarowanego
małą cebulę
ząbek czosnku
przyprawy do smaku: imbir, curry, sól, pieprz, chili
"orzeszki dyniowe" do dekoracji
opcjonalnie talarki żytnie do podania

Rozgrzać masło klarowane i lekko zeszklić na nim pokrojoną w kostkę cebulę. Dodać posiekany czosnek, pół łyżeczki curry oraz sporą szczyptę imbiru, wymieszać na ogniu, a następnie dodać puree oraz szklankę bulionu, mleczko kokosowe i zmiksować na krem. Sprawdzić konsystencję i dolewać jeszcze tyle bulionu lub mleczka, by osiągnąć ulubioną postać kremu. Doprawić solą, pieprzem i chili. Podawać zupę posypaną prażonymi pestkami dyni (czyli "orzeszkami dyniowymi") lub z talarkami.

*ilość "rozcieńczacza" zależy od gęstości puree oraz naszych preferencji

poniedziałek, 10 października 2016

szkolne śniadania część 2


Kolejna lista, tym razem, za sprawą jednej z fejsbukowych fanek (dziękuję, Ewo E.!) wzbogacona pomysłami na to, co do termosa. Bo może panie kucharki zgodzą się wylać zawartość termosa na szkolny talerz, dzięki czemu dziecko zje z kumplami na stołówce. Przecież nawet nie muszą podgrzewać...

Poniedziałek
deserek ryżowy z granolą, gruszka, do termosa: cukiniowe spaghetti z soczewicowym sosem "bolognese"*

Wtorek
kanapka z szynką i papryką, banan, do termosa: zupa pieczarkowa

Środa
wrap z domowym hummusem i warzywami, batonik słonecznikowy, do termosa: ryż z jabłkami i cynamonem

Czwartek
kanapka z resztką pieczeni i sałatą, winogrona, do termosa: krem z dyni

Piątek
bułka z karobellą śliwkową, suszone owoce, do termosa: leczo z ryżem

*przepis wkrótce

Kup zanim zniknie! 

Wyprzedaż "100 smakołyków..." - tylko 19 zł! 

piątek, 7 października 2016

kurczak po polsku - faszerowany wątróbką dla NieAlergika


Kurczak faszerowany wątróbką to, obok barszczu ukraińskiego czy murzynka, smak mojego dzieciństwa. Robiła babcia, robiła mama... Ja też zatem zrobiłam. Oczywiście jest trochę inny, niż ten babciny czy maminy, ale też dobry. Farsz jest konkretny i bardzo aromatyczny, bo u nas nie lubi się "bułczanych" mas, więc jeśli wolicie lżejsze, podwójcie ilość bułki. To jest kurczak dla NieAlergika, ale myślę, że gdyby wątróbkę zmielić, a masło podmienić na klarowane, to można by sobie jajko i mleko na luziku darować, a farsz by się trzymał.
PS. Sorki za fotę, ale banda głodomorów nie dała mi ptaka nawet na półmisek przełożyć.
Potrzebne będą:

kurczak
sól, pieprz, przeciśnięty ząbek czosnku
pełna łyżka masła
farsz:
50 g masła
2 garści wątróbki (dałam cielęcą)
2 pełne łyżki tartej bułki
2 łyżki mleka
jajko
pełna garść posiekanej natki pietruszki
pół łyżeczki soli
pieprz - ok. 1/4 łyżeczki
spora szczypta gałki muszkatołowej

Kurczaka umyć, osuszyć, odciąć kuper i szyjkę, ale szyjkę tak, by nie powstała dziura. Posolić, popieprzyć i natrzeć czosnkiem, także wewnątrz; odstawić. Farsz: masło utrzeć ze szczyptą soli, dodać jajko, zmiksować. Dodać bułkę tartą i mleko, zmiksować. Wymieszać łyżką z drobno posiekaną lub poszarpaną wątróbką oraz przyprawami. Masą nafaszerować kurczaka. Tuszę spiąć wykałaczkami lub zszyć. Rozgrzać piekarnik do 200 stopni (najlepiej z górnym grillem) i zrumienić skórkę kurczaka. Następnie przełożyć go "pleckami" do góry, położyć na niego masło i piec w 160 stopniach (termoobieg) ok. 2 godziny. W czasie pieczenia co 10-15 minut polewać mięso tworzącym się sosem. Po godzinie przewrócić kurczaka.

wtorek, 4 października 2016

bezglutenowa posypka z kaszki


Leciutka, delikatna, kruchutka i pyszna. Posypka zrobiona przy okazji lodów bananowych okazała się tak fajna, że postanowiłam zadedykować jej osobny wpis, co by się gdzieś nie zapodziała. Jeśli upieczemy ją samą, rozsypaną na blasze, będzie posypką strictowego sensu, a jeśli surową posypiemy owoce i zapieczemy - otrzymamy crumble. Gotową posypką możemy dekorować lody, desery, przetarte owoce, koktajle i co tam nam przyjdzie do głowy. Z tej ilości składników wychodzi nieduży słoiczek, więc jeśli potrzebujemy więcej posypki - podwójmy tę ilość.
Wystarczy mieć:

50 g kaszki typu Alerlac czy Sinlac
30 g wegańskiej margaryny
po łyżeczce karobu i cukru pudru
szczyptę sody

Wszystkie suche składniki dokładnie wymieszać, a następnie wetrzeć w nie palcami margarynę, by uzyskać konsystencję lekkiej kruszonki. Odstawić na 30 minut do lodówki. Po tym czasie równomiernie rozsypać kruszonkę na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić do piekarnika z termoobiegiem, nagrzanego do 170 stopni i piec przez ok. 10 minut. Wyjąć i wystudzić. Przełożyć do szczelnego naczynia. Gotową posypkę można przechowywać w lodówce 3-4 dni.

niedziela, 2 października 2016