poniedziałek, 18 kwietnia 2016

matka karmiąca wraca do pracy


Na  świecie jest wiele niesprawiedliwości. Społecznej, dziejowej, związanej z prawem karnym, finansami czy brakiem lub nadmiarem urody etc. Nie wiem, pod którą niesprawiedliwość podciągnąć fakt wracania matki karmiącej do pracy. Fakt jednak taki zachodzi, bo nie każda karmiąca chce/może sobie do pracy przez 3 lata nie wracać. Jeszcze bym sobie pogawędziła, ale już nie mogę wytrzymać, po prostu muszę to jak najszybciej powiedzieć: Matko Karmiąca, błagam, błagam na kolanach, jeśli wracasz do pracy, a wciąż karmisz, nie korzystaj z usług cateringowych, knajpianych i tak dalej! Przygotowanie sobie czegoś do roboty w domu to nie jest rzecz niemożliwa, a dziecko będzie ci się zdrowiej chować. I ty też na tym skorzystasz.
Dobra, powiedziałam.
To teraz wrócę do kwestii lunchu dla matki karmiącej. Zacznijmy od podstaw.
Co powinna wziąć ze sobą? No wiadomo, że przede wszystkim laktator. A z jedzenia to zależy jak często musi rzeczona matka karmiąca się posilić. Drugie śniadanie, obiadolunch i jakaś przekąska na wszelki wypadek to absolutny must-have. Oczywiście posiłkom karmiącej nie wolno zalergizować karmionego, ale to tak oczywiste, że nie będę drążyć tematu.
Jeśli w fabryce mamy kuchenkę mikrofalową, to sprawa jest łatwiejsza. Nie jestem przyjacielem mikrofalówek i nigdy bym sobie w kuchni tego ustrojstwa nie postawiła, ale ponieważ lubię coś na ciepło wrzucić, to mój wybór wyglądałby tak: miasto albo własna zupka podgrzana w mikrofali. To już wolę to drugie. Poza tym któraś z cioć cioci Noemi jest biochemikiem i mówi, że do podgrzewania jedzenia kuchenka mikrofalowa ujdzie. Co prawda już od dawna nie karmię piersią, więc teraz mogę się mądrzyć. Jednak kiedyś dymałam na zakład jako karmiąca i to długo, zatem wiem, o czym mówię.
II śniadanie
Zależy od tego, co lubisz jeść na tzw. drugie śniadanie. Może kanapkę, może sałatkę owocową, może granolę z wegańskim mlekiem, a może pudding? Ja najbardziej lubię kanapki, ale czasem tak mnie znudzą, że muszę sobie jakieś sagoo albo gofra zamiast.
Lunch
Jeśli nie ma gdzie podgrzać, jesteś skazana na kolejną kanapkę. Przyjemną alternatywą jest sałatka, i to zarówno w formie swojskiej krojonej z sosem, jak i czegoś bardziej wykwintnego, np. surowych warzyw z dipem. A jeśli możesz podgrzać, to hulaj noga, piekła nie ma: zupy zwykłe, zupy kremy, tortille, makarony z warzywami czy sosami, a nawet pełne dania obiadowe (choć kartofle podgrzewane w mikrofali wychodzą obrzydliwe akurat). Wszystko, byle nie dania z miasta.
Przekąski
Oczywiście owocki najlepiej. Słodkie są, to się mleko zrobi w ilości odpowiedniej, a że mają błonnik, to fruktoza w nich zawarta nie szkodzi. Ale domowe ustrojstwa typu batony musli czy kule mocy też są wporzo. Albo bezmleczne koktajle. Albo co tam lubicie, byle nie uczulało dziecięcia.
Na koniec chciałam wrócić do sprawy laktatora. Warto przycisnąć pracodawcę na rzecz wydzielenia pomieszczenia, w którym można ściągać pokarm. Może jest specjalne w waszych biurach, a jeśli nie, to  można zasiedlić jakąś salkę konferencyjną. Kibla w każdym razie głęboko nie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!