czwartek, 31 marca 2016

najlepsze gofry - chrupiące i lekkie dla NieAlergika


Takowe gofry nie pojawiają się u nas zbyt często, bo zdecydowanie i bez dwóch zdań preferujemy gofry belgijskie. Te klasyczne rezerwujemy sobie jako atrakcję wakacyjną (tak, możemy bez szkody gofra z budy zjeść od czasu do czasu), bo gofry tego typu nigdzie tak wspaniale nie smakują, jak nad naszym pięknym morzem. Na przykład. Ale czasem zdarza się, że mi akuracik dwa białka po czymś zostają i wtedy, by owe białka zużyć, smażę klasyczne gofry. Na śniadanie. Są niewyobrażalnie leciutkie i chrupiące, niemal jak wafle - foty mi nie wyszły, bo w trybie śniadaniowym, czyli dość szybko wychodziły również gofry - ale pod przepisem znajdziecie zdjęcie, które pokazuje goferka z oderwanym rogiem, więc zwróćcie uwagę, jaki jest w środku pięknie dziurowany. Jak kogo zimne i nie tak już chrupiące będą w ząbki kolić, to niechaj se takiego kolącego wsadzi do tostera, by po chwili delektować się chrupkością odzyskaną.
Alergicy nie jęczą, bo mają już zarówno swoje tradycyjne gofrygofry bananowe jak i belgijskie z kardamonem.
Miejmy:

400 g mąki
2 jajka (osobno żółtka i białka)
2 białka
2 łyżki cukru
2 łyżki stopionego masła
+/- 250 ml mleka
łyżeczkę proszku do pieczenia
łyżeczkę cukru waniliowego
1/2 łyżeczki soli

Włożyć do miski wszystkie składniki prócz białek i zmiksować na gładką masę, dolewając tyle mleka, by osiągnąć konsystencję raczej gęstej, ale jednak płynnej śmietany. Białka ubić na sztywno i delikatnie wmieszać do masy. Smażyć gofry w lekko natłuszczonej olejem gofrownicy 5 minut. Podawać z ulubionymi dodatkami: cukrem pudrem, dżemem, bitą śmietaną, owocami etc.


wtorek, 29 marca 2016

alergie krzyżowe


Czy zauważyliście, że czasem coś uczula, a czasem nie? Że jedząc np. jabłko w grudniu nic się nie dzieje, a w kwietniu owszem? Przyczyną takich czarów mogą być reakcje krzyżowe. I co z tego? A nic. Tylko tyle, że w okresie pylenia nie należy wprowadzać do diety nowości i to, że możemy zareagować (ale nie musimy) na pokarmy, na które poza okresem pylenia nie reagujemy. Ale może też się tak zdarzyć, że zareagujecie na to, co przedtem nie uczulało i tak już wam zostanie. Taka chujowa przygoda przydarzyła się matce Smakołyk gdy była nastolatką. I trwa do dziś. Wolałabym nie móc mleka czy czekolady, niż surowych owoców pestkowych czy ziarnkowych. Na szczęście wystarczy, że termicznie musnę owoc i już mogę. Lepszy rydz niż nic.
Alergie krzyżowe są dość powszechne, dlatego znajdźcie sobie dobrze skonstruowaną tabelkę takich reakcji, wydrukujcie i nauczcie się na pamięć. Ja się co prawda na pamięć nie nauczyłam, bo "nie ten już wiek", ale drukiem na magnesie na lodówce mi wisi. Bardzo mi się podoba ten artykuł (to nie jest krypto-, ani reklama, ja po prostu bardzo lubię ten portal), i choć nomenklatura jest dla mnie równie jasna jak język chiński, to jednak co nieco jarzę i dlatego czytam z wypiekami, bo mogę się dowiedzieć, co, jak i kiedy może się pokrzyżować, powodując niezwykle nieprzyjemne dolegliwości. Tam jest też o tym, że odczulanie może spowodować uczulenie, a takie przypadki się zdarzały, więc nasza alergolog nie chce mi młodego odczulać. Ale wróćmy do tematu.
To, czego lepiej nie jeść zależy od tego, co akurat pyli. Ale to nie znaczy, że warto profilaktycznie przechodzić na odżywianie energią kosmiczną od połowy stycznia (leszczyna) do końca września (ambrozja). Po przeczytaniu wspomnianego artykułu można się załamać, bo krzyżuje chyba wszystko ze wszystkim. Ale nie ma co panikować. Wystarczy sobie po prostu zapamiętać mniej więcej co  z czym. Dlatego dla uproszczenia tematu podrzucam wam info z naszej podstawowej tabelki.
Gdy kwitnie brzoza nie jemy - owoców śliwowatych (czyli np. jabłek), pestkowych (np. brzoskwiń) selera, marchewki. Nie jedlibyśmy kiwi, bo ponoć też wtedy nie należy, ale że nie jemy w ogóle, bo trochę uczula, to problem z głowy. Podobnie z pomidorem, który o tej porze to zapewne sama chemia.
Gdy kwitną trawy nie powinniśmy jeść pieczywa, ale jemy i nic nam nie jest. Choć nie będę ukrywać, że i tak ograniczone podawanie pieczywa pszennego redukuję wówczas do zera. Na wszelki wypadek powinniśmy nie jeść melona, ale zdarza się i też nic nam nie jest.
Gdy kwitnie bylica czy ambrozja, dochtory zabraniają przypraw (m. in. kminku, anyżu), słonecznika, brzoskwiń, selera czy musztardy. U nas to się nie sprawdza, ale muszę przyznać, że mieliśmy epizod słonecznikowy. Tylko raz. Może to nie krzyżówka, tylko czymś tego słonecznika polali, cholera wie...
Tyle wystarczy, nie popadajmy w amok, ale też nie lekce sobie ważmy.
A jakie są wasze doświadczenia z reakcjami krzyżowymi? Mieliście jakieś "fajne" przygody?

niedziela, 27 marca 2016

Wesołych Świąt!


Kochani! 

Życzymy Wam radosnej i wspaniałej Wielkanocy. Żeby zajączek przyniósł Wam nadzieję, szczęście 

i miłość, a w zamian zabrał alergię. 

Życzymy Wam z całego serca, byście za rok mogli już podzielić się święconym jajeczkiem. 

I mokrego Dyngusa!
Smakołyki Alergika

piątek, 25 marca 2016

tradycyjny mazurek czekoladowo-bakaliowy dla NieAlergika


Pyszny, aromatyczny, bardzo czekobakaliowy. I troszkę pijany. Szkoda, że dla NieAlergika. Ulubiony mazurek mojej mamy, przepis oczywiście z jej zeszytu. Już nawet nie pamiętam, od jak dawna pojawia się u nas na Wielkanoc. Też go lubię, choć nie tak bardzo jak mazurka kajmakowego. Kajmakowy to moja zmora, jak zasiądę, to do ostatniego okruszka ten tego...
Przygotować musimy:

na ciasto:
250 g mąki
150 g masła
50 g cukru pudru
żółtko
szczyptę soli
na masę bakaliową:
2 gorzkie czekolady
3-4 łyżki mleka lub śmietanki
2 łyżki masła
żółtko
kieliszek wódki lub innego mocnego alkoholu
+/- szklankę bakalii (np,: rodzynki, figi, skórka pomarańczowa, suszone śliwki kalifornijskie, lekko uprażone migdały, orzechy laskowe i włoskie - w równych proporcjach)

Masło posiekać z mąką, dodać cukier, żółtko, szybko wyrobić ciasto i włożyć do lodówki. Następnie uformować cienki placek z małym rantem. Wstawić go do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg) i piec, aż się zrumieni. Bakalie posiekać i zalać alkoholem. Czekolady rozpuścić z mlekiem lub śmietanką i masłem, jak masa przestygnie dodać żółtko, a następnie bakalie z wódką i wymieszać. Wyłożyć na ciasto, udekorować i odstawić do zastygnięcia.

wtorek, 22 marca 2016

bezglutenowy kokosowy "sernik" na zimno


Delikatny, przyjemnie kokosowy "serniczek" na zimno, którego zrobienie zajmuje z dziesięć minut. Bezglutenowy, ale kokosowy, więc jeśli macie alergię na kokosy to niestety. Ładnie wygląda, no i może stanąć na stole, przy którym posila się alergik czy też miłośnik kuchni wegańskiej. Bardzo smaczny!
Musimy mieć:

2 puszki mleka kokosowego bez dodatków (duże, takie ok. 400 ml)
cukier puder - do smaku, ja daję 5 łyżek
agar*
bezglutenowe ciasteczka do wyłożenia formy**
wiórki kokosowe do dekoracji

Spód i boki tortownicy wyłożyć folią spożywczą. Na dnie tortownicy poukładać ciasteczka. Mleko kokosowe ubić z cukrem, agar przyrządzić biorąc jego ilość według przepisu na opakowaniu i rozpuszczając ją w niedużej ilości wody. Zagęstnik energicznie wymieszać łyżką, a najlepiej mikserem, z posłodzonym mlekiem, wyłożyć masę na ciasteczka i odstawić "sernik" do stężenia. Udekorować ciasto wiórkami lub podawać z sosem owocowym.

*ilość agaru potrzebną do stężenia mleka kokosowego należy wziąć, stosując się do przepisu na opakowaniu
**jeśli możecie gluten, to użyjcie ulubionych ciasteczek; z bezglutenowych fajnie sprawdzają się takie kruche okrągłe

niedziela, 20 marca 2016

orkiszowy mazurek kawowy


Błyskawiczny mazurek dla kawoszy, czyli raczej matki karmiącej, niż małego alergika.
A raczej kilka minimazurków... Chrupiący, słodki i bardzo prosty. Troszkę nawet płaski w smaku, dlatego zastanawiam się, czego by tu dodać, aby uwykwincić. Pomyślę, pomyślę... Jak wymyślę, to zrobię wam update. A może macie jakieś propozycje?
Przygotować trzeba:

na ciasto:
200 g mąki jasnej orkiszowej
100 g bezmlecznej margaryny
łyżkę cukru pudru
zimną wodę
na polewę:
2/3 szklanki sosu karmelowego
płaską łyżkę rozpuszczalnej kawy
łyżeczkę likieru kawowego

Składniki ciasta zagnieść, dodając tyle wody, by uzyskać zwartą i elastyczną konsystencję. Rozwałkować ciasto i wyłożyć nim formę, tworząc rant. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec aż, ciasto się zrumieni - ok. 20 minut. Sos karmelowy lekko podgrzać i dokładnie wymieszać z kawą i likierem. Masę rozprowadzić na upieczonym cieście. Udekorować mazurek według możliwości i gustu.

czwartek, 17 marca 2016

sernik na zimno z kukułkowym ganache dla NieAlergika


Idealny, gdy się odkroi zimny kawałek i poleje jeszcze ciepławym sosem kukułkowym... Ale jako sernik na Wielkanoc może otrzymać polewę jeszcze będąc w całości, nic to nie szkodzi. Mnie osobiście najbardziej przypasowała ta posypka z pokruszonych kukułek, niom. Wybaczcie fotę, ale jak jakiś czas temu zrobiłam ten sernik na próbę, to zniknął błyskawicznie i tylko taki kawałek uratowałam. Jak zrobię w tym roku i nie zapomnę to sfotografuję i podmienię. Tylko nie wiem, czy zrobię, bo w tym roku chodzi mi po głowie sernik słono-karmelowy...
Skompletujcie:

na spód:
opakowanie ciastek kakaowych
60 g masła
na sernik:
500 g kremowego serka (np. mascarpone)
100 g cukru pudru
60 ml bardzo gorącej wody
20 g żelatyny
2 opakowania śmietanki 30% (po ok. 200 g)
2 żółtka
opakowanie cukru wanilinowego
na ganache:
10 kukułek
10 łyżek śmietanki lub mleka
80 g czekolady deserowej

Ciastka pokruszyć, wymieszać z roztopionym masłem, Tortownicę (24 cm) wyłożyć folią spożywczą. Na folię równomiernie wyłożyć masę ciasteczkową i docisnąć. Wstawić do lodówki. Żelatynę zalać gorącą wodą i gdy napęcznieje, dobrze wymieszać. Jedno opakowanie śmietany, żółtka i oba rodzaje cukru zmiksować "na ciepło" (na parze lub niedużym ogniu) aż nabierze konsystencji puszystego kremu. Następnie dodać żelatynę oraz ser i wszystko razem krótko zmiksować. Odstawić masę do przestygnięcia. Drugie opakowanie śmietanki ubić na sztywno, dodać do masy serowej i wymieszać. Odstawić masę, a gdy zacznie tężeć, wylać na ciasteczkowy spód. 
Ganache: nierozpakowane kukułki lekko zbić tłuczkiem, rozpakować, wrzucić do garnuszka, dodać śmietankę i powoli ogrzewać, aż cukierki się rozpuszczą. Dodać czekoladę i rozpuścić ją. Gdy ganache stanie się jednolity, wylać go równą warstwą na sernik i posypać kilkoma pokruszonymi kukułkami. 

wtorek, 15 marca 2016

bezglutenowe smażone banany


Jaki by tu wymyślić treściwy deser dla małego alergika, który może jeść z pięć czy sześć produktów? Jeśli wśród nich jest banan i syrop klonowy, albo jabłko i melasa, to możemy mu zrobić smażone owoce ze słodką polewą. To był jeden z niewielu deserów, na jaki mogliśmy sobie kiedyś pozwolić (obok naleśników z mixu c z melasą i kostki cukru). Co zajrzę do archikukbuka to natychmiast łapię dół. Ale za chwilę mi się lico przejaśnia, bo przecież te czasy minęły i teraz to właściwie nie możemy tylko deserów z orzechami. A zatem nie martwcie się, wasze pociechy też kiedyś będą na luziku zajadać tiramisu. Nie wiem, czy będą mogły bez szwanku jeść, na przykład, tartę snickersową, bo u alergików z orzechami lekko nie jest. Chociaż fistaszki to u nas akurat najmniej uczulające orzechy... Foty nie ma, bo przepis z archiwalnego kukbuka. Bardziej pomysł niż przepis, ale w żywieniu alergika chyba właśnie o to chodzi.
Trzeba mieć:

banana lub dwa
łyżkę miksu bezglutenowego
dozwolony tłuszcz do smażenia
do polania: syrop klonowy, melasa, karmel, syrop karmelowy etc.

Banany obrać, odciąć końcówki i przekroić owoce wzdłuż na pół. Miks bezglutenowy rozsypać równą warstwą na talerzyku. Rozgrzać tłuszcz. Każdą połówkę banana położyć przeciętą stroną na miksie, a następnie na tłuszczu i smażyć chwilę, by się przyrumieniło. Można banany odwrócić i przysmażyć z drugiej strony, ale nie jest to konieczne. Przełożyć na talerz i polać wybranym syropem.

niedziela, 13 marca 2016

co zamiast masła dla alergika, czyli masło z awokado


Dostaję sporo maili z pytaniem, czym smarować alergikowi pieczywo. To świadczy o sile maślanej omasty... Syn mój w ogóle nie rozumie problemu, córka natomiast wręcz przeciwnie.To się musi u nas jakoś genderowo rozkładać, bo małżonek jest z tej samej frakcji co syn, a córka z tej samej co ja. Tym samym mamy remis, co nie zmienia faktu, że kanapkę fajnie jest jakimś tłuszczem przejechać. Można masłem klarowanym. Jak się ktoś boi, albo ma wyjątkowo silne uczulenie na krowę, to może masłem słonecznikowym. Albo smalcem. Ale bardzo smakowicie i zarazem zdrowo jest omaścić sobie masłem z awokado. Awokado jest w ogóle fajne dla azetesowców, bo to owocek tłuściutki. Poza tym, o ile mnie pamięć nie myli, jest odporne na wnikanie pestycydów, więc nie musimy inwestować w bio. Pamiętajcie, że w naszych sklepach można kupić właściwie tylko niedojrzałe sztuki. Nie szkodzi. Kupujemy niedojrzałe, byle było lśniące i ładne, przynosimy do domku, kładziemy na stole, najlepiej w towarzystwie bananów i czekamy. Po 2-3 dniach zrobi się lekko miękkie, co oznacza, że powinno być gotowe do jedzenia. My lubimy takie raczej 4- a nawet 5-dniowe. Jak jest mięciutkie, ale nie zepsute, to smaruje się nim kanapki wprost ze skórki, nawet niczego nie trzeba paćkać, należy wówczas zastosować metodę skrobania - efekt idealnego rozprowadzenia po pieczywie murowany. Pamiętajcie, że awokado po "rozpakowaniu" ciemnieje. Zapobiega temu sok z cytryny, ale przecież alergikowi nie damy cytryny, co nie? Jakoś poradzimy...
Należy mieć:

dojrzałe awokado
odrobinę naturalnego octu*
sól himalajską - do smaku, ja daję szczyptę
ewentualnie pieprz do smaku

Awokado dobrze umyć, przeciąć wzdłuż aż do pestki. Obie połówki przekręcić w odwrotną stronę tak, jak byśmy otwierali słoik. Wyjąć pestkę i zdjąć skórkę - jeśli skórka nie odchodzi łatwo, miąższ wyjąć z niej łyżeczką. Przełożyć do szklanej miseczki i rozgnieść widelcem na gładką masę (można też utrzeć lub zmiksować w blenderze, ale mnie się nie chce) razem z przyprawami i octem. Gotowe masło przechowywać w lodówce i zużyć tego samego dnia.

*ja mam ocet w atomizerze, więc po prostu pryskam raz

piątek, 11 marca 2016

[przed]szkolne śniadania część 11


Przyznam się bez bicia, że mi trochę już weny do tych wałówek nie staje. Dobrze, że mam ściągę w postaci przedszkolnego menu. Tylko co mam zrobić, jak dają naleśniki z serem?
Pomysłów na śniadania szukajcie w zakładce śniadanie/kolacja.

Poniedziałek
obiad: bitki wołowe z kaszą gryczaną i ogórkiem kiszonym
podwieczorek: sałatka z banana i jabłka posypana żurawiną

Wtorek
obiad: zupa zacierkowa*
podwieczorek: galette marchewkowe

Środa
obiad: spaghetti napoletana
podwieczorek: suszone owoce

Czwartek
obiad: kotlet mielony z fasolką szparagową
podwieczorek: mus owocowy i herbatniki

Piątek
obiad: łosoś w maku z groszkiem
podwieczorek: kawałek szarlotki

*czyli zupa dziadowska na bogato, na bulionie i z dodatkiem tartych warzyw

środa, 9 marca 2016

rozwiązanie konkursu Bebilon Alerlac


Uwielbiam organizować konkursy, bo wtedy mogę w pełni podziwiać kreatywność czytelników bloga. Matki alergików nie mogą być po prostu niekreatywne, zwłaszcza wtedy, gdy muszą swojemu dzieciaczkowi zapewnić pełny wikt, mając do dyspozycji niewiele dozwolonych w diecie produktów. Ale dajemy radę!
A w naszym konkursie Bebilon Alerlac nadszedł czas przyznawania nagród. Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom, przysyłaliście fantastyczne propozycje. Uwierzcie mi - nie było łatwo wybrać trzy najlepsze spośród ponad 80 zgłoszeń z niemal setką rewelacyjnych przepisów. Dobrze, że miałam możliwość przyznawania wyróżnień. Wasze przepisy są naprawdę świetne, z pewnością będę z nich korzystać!

Decyzją Komisji konkursowej nagrody główne otrzymują:

Ewelina Gusta za ciasto jaglane.
Dlaczego? Oryginalny i obiecujący pomysł.
Magdalena Rusinek za bułeczki karobowe.
Dlaczego? Interesująca propozycja odmieniająca bułkę codzienną.
Radosława Isbrandt za zapiekankę z indykiem.
Dlaczego? Genialny pomysł na Alerlac jako składnik scalający.

Wyróżnienia przyznajemy:
1. Izabeli Borusińskiej za kuleczki mięsne
2. Magdzie M za szarlotkę sypaną
3. Paulinie za Klejnoty Królowej
4. Roksanie Tarandzie za naleśniki z warzywami
5. Everay za ciasteczka owsiane
6. Aleksandrze S. za krem z marchwi i dyni
7. Marcinowi Biały za ciastka paskudki
8. Joannie Meinert za krem z brokułów i szpinaku
9. Krystynie Owczarek za danie z rybą
10. Czarnej Perle za kluseczki
11. Natalii Kusznier za Koktajl na co dzień
12. Halinie Trzęsiok za masło chałwowe.

Zwycięzcom i Wyróżnionym bardzo serdecznie gratuluję!


Fundatorem nagród jest Nutricia - producent produktu Alerlac oraz Skip Hop.
Szczegóły związane m.in. z wysyłką nagród znajdziecie w regulaminie konkursu.

Osoby, z którymi nie udało mi się skontaktować bardzo proszę o maila na adres smakolykialergika@wp.pl!

Oto zwycięskie przepisy:

Ciasto jaglane

"CIASTO JAGLANE
1 szklanka kaszy jaglanej(przelanej wrzątkiem)
3 szkl dozwolonego mleka(jaglane,orkiszowe,owsiane,ryżowe,migdałowe bądź inne ) Można użyc zamiast mleka soku pomaranczowego(jeśli dozwolony)

Cukier waniliowy bądz miąższ z laski wanilii
Mleko kokosowe ( puszka 400ml)
Wiórki kokosowe
Kaszka Alerlac 50 g
Żurawina suszona badź rodzynki

PRZYGOTOWANIE:
Ugotować kaszę w 3 szkl dozwolonego mleka bądź soku z dodatkiem cukru waniliowego (ok 20 min) Gotować na gęsto. Odstawic do przestygnięcia. Kasza powinna być ciepła-nie gorąca. Dodać wymieszane wcześniej mleko kokosowe i zblenderować. Dodać wiórki kokosowe (ilośc wedle uznania), Alerlac w proszku i wymieszac łyżką na gęstą masę. W razie konieczności dodać więcej ALERLAC'u. Do masy dodać suszoną żurawinę bądź rodzynki. Przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w 180* OK godziny. Odstawić do ostygnięcia. Można polać polewą karobową Emotikon smile
 Margaryna bezmleczna,karob,cukier-rozpuścić w garnku i wymieszać składniki. Wersja 2: Syrop ryżowy połączyć z karobem,dodać odrobinę letniej wody i wymieszać."


Bułeczki karobowe

"Składniki:
  • 200 g bezglutenowej mąki do wypieku chleba
  • 1/2 łyżeczki karobu bez śladowych ilości glutenu (opcjonalnie)
  • łyżka bezglutenowej mąki z amarantusa (opcjonalnie)
  • około 250 ml letniej wody
  • 3 łyżki oleju rzepakowego lub oliwy
  • 5 g suszonych drożdży bez śladowych ilości glutenu
Do mąki dodałam Bebilon Alerac, karob, amarantus i drożdże. Przesiałam do miski, dodałam wodę i zagniotłam ciasto o konsystencji dobrze wyrobionej ciastoliny. Na końcu dodałam oliwę i ponownie zagniotłam ciasto. Ostawiłam je na 30 minut, by podrosło. Mokrymi dłońmi uformowałam pięć bułek i ułożyłam je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.Posmarowałam bułeczki olejem lub mlekiem roślinnym.Wstawiłam blachę do letniego piekarnika i ustawiłam temperaturę na 175 stopni (termoobieg). Piekłam bułki przez 25-30 minut – do zrumienienia."


Zapiekanka

„Nie ma czym zlepić warzyw, jeśli jajko i śmietana zabronione.
Weźmy dozwolone warzywa:
Marchewka, pietruszka, kukurydza, brokuł i podgotujmy z odrobiną soli i masła klarowanego.
Cebulę pokrojoną na drobną kosteczkę podsmaż na maśle klarowanym.
Podsmaż mięso mielone z indyka z majerankiem, pieprzem i solą, pod koniec dodaj cebulę.
Ugotowane warzywa (każde osobno) pognieć widelcem (poza kukurydza) i wymieszaj z łyżką lub dwiema Bebilon Alerlacu.
Weź żaroodporne naczynie, wysmaruj masłem i układaj naprzemiennie warzywa i mięso wymieszane z cebulą.
Zapiecz w piekarniku 20 minut na 130 stopni.”



wtorek, 8 marca 2016

waniliowe sagoo a'la creme brulee na Dzień Kobiet


Drogie Panie, w dniu naszego święta należy nam się coś pysznego. Zwłaszcza tym paniom, które pełnią zacną funkcję karmiącej matki alergika. Dla was dziś bezglutenowy, lekki i słodki deser. Pyszny! Wiem, że karmiąc alergika nie można sobie kulinarnie użyć. To smutne, ale w ogólnym rozrachunku opłacalne - dziecię dostaje to, co najlepsze oraz szansę na szybsze wyjście z pokarmówki. Tym deserem jednak trudno małemu ssakowi zaszkodzić, jako że rzadko zdarza się uczulenie na tapiokę czy cukier. Czasem może się przytrafić na ryż - wtedy ugotujcie na innym, niealergizującym mleku lub ostatecznie na samej wodzie. A w ogóle... nic się nie stanie, jak raz od święta, i to swojego własnego, zjecie odrobinkę alergenu. W końcu mały, odświętny grzeszek jest nawet wskazany!
Przygotujmy:

50 ml kulek tapioki
150 ml wody
100 ml mleka ryżowego
łyżkę cukru z wanilią
drobny cukier trzcinowy - na wierzch, do karmelizowania

Kuleczki zalać w garnuszku wodą wymieszaną z mlekiem i odstawić na pół godziny. Po tym czasie zagotować i gotować powoli, często mieszając, aż staną się całkiem przezroczyste. W zależności od wielkości kulek może to różnie potrwać - moje małe potrzebują ok. 15 minut. Masa powinna być raczej gęsta. Przelać pudding do płaskich, niedużych naczynek i odstawić, by zastygł. Następnie posypać wierzch deseru równomierną, cienką warstwą cukru i skarmelizować ją palnikiem kuchennym.

piątek, 4 marca 2016

ciasto orzechowe z figami dla NieAlergika


W pobliskiej placówce niepublicznej opieki zdrowotnej stoi Maszyna Grzechu. Pielgrzymują do niej ci, których dręczy chuć na chwilę słodyczy. Ja też. Ale po kolejnym batonie, który popsuł mi zęby oraz talię postanowiłam, że koniec z rozpustą. Kupną, batonową rozpustą, rzecz jasna. Teraz jak już muszę, to dziabię coś, co sobie sama zrobię. Czasem jest to coś zdrowszego, np. sezmowe trufelki czy jogurt z granolą i owocami, a czasem coś mniej zdrowego, ale wciąż daleko wyprzedzającego batony w kwestii zdrowotności. Na przykład wypiek w stylu bohatera niniejszego wpisu. Przepis znaleziony tutaj, lekko zmodyfikowany i... zaliczony. Ciasto jest w porządku, ciekawe całkiem. Zrobiłam w dużej tortownicy, bo u nas największe wzięcie mają chrupiące skórki. I dlatego następnym razem dodam nieco więcej orzechów i zrobię z niego ciasteczka a'la makaroniki.  Polałam ciasto najzwyklejszym ganachem z rozweselającym dodatkiem alko i posypałam kandyzowaną skórką z pomarańczy. Deserek wyszedł przyjemny, może nie szałowy, ale na pewno wart wypiekania. Od czasu do czasu, no bo ta talia...
Na kuchennym stole rozłóżmy:

6 białek
szklankę mielonych orzechów laskowych
ok. 180-200 ml cukru
100 g startej gorzkiej czekolady
50 g drobno pokrojonych suszonych fig (mniej więcej 4 sztuki)
30 g rodzynków
20 g żurawiny
szczyptę soli

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Dodawać stopniowo cukier, wciąż ubijając (ja ubijam mikserem). Masa powinna być lśniąca i gęsta, więc jest nie jest wystarczająco gęsta, należy dodać cukru. Dodać orzechy, czekoladę oraz suszone owoce i delikatnie wymieszać. Dno tortownicy (22-24 cm) wyłożyć papierem do pieczenia, boki natłuścić. Przełożyć masę, wyrównać. Piec w 160 stopniach (termoobieg) przez ok. godzinę. Gdy wystygnie, polać ganachem.

środa, 2 marca 2016

najlepsze pyzy aka szare kluski


Jak zwał, tak zwał. Uwielbiam. Z pyzami to u nas była dziwna historia. A mianowicie gotowane ziemniaki nas nie uczulały, a ziemniaki w formie pyzów - owszem. A przecież i to ziemniaki, i to ziemniaki! Nasza alergolog powiedziała, że niestety jest to możliwe, dlatego należy jeść prosto, zwyczajnie. No ale czy jest coś prostszego od pyzów? Tak. Kartofle z wody. Załamka. Na szczęście epizod z alergizującymi pyzami był krótki i możemy się delektować tą wbrew pozorom skomplikowaną, choć jakże pyszną potrawą. Trochę mi głupio podawać taki przepis, ale tak właśnie robi się u nas pyzy - z samych kartofli.
Należy mieć:

ugotowane, przeciśnięte przez praskę kartofle - w stosunku 1:3 do...
... surowych, startych i odciśniętych kartofli

Starte surowe ziemniaki odcisnąć w płóciennej ściereczce - płynu nie wylewać, tylko odstawić, by na dnie naczynia zebrała się skrobia. Ziemniaki powinny być suche, ale nie na wiór! Wyrobić je dłonią z gotowanymi kartoflami na jednolitą masę. Płyn zlać ostrożnie znad skrobi i dodać ją do masy ziemniaczanej. Dobrze wyrobić. Zagotować dużo osolonego wrzątku. Z ciasta utoczyć kulkę wielkości małej mandarynki, zrobić w niej dziurkę palcem i wrzucić na wrzątek - jeśli po 5 minutach gotowania się nie rozpadnie, oznacza to, że skrobi jest wystarczająco dużo. Jeśli zacznie się rozpadać, dodać łyżkę mąki ziemniaczanej i ponownie zagnieść ciasto na pyzy. Utoczyć z niego kulki, zrobić w nich palcem wgłębienia, wrzucać partiami na osolony wrzątek i gotować powoli pod niepełnym przykryciem ok. 15 minut. Odcedzać i podawać okraszone smalcem ze skwarkami.

Wegetariański obiad VI