niedziela, 24 stycznia 2016

ferie alergika


To, że alergicy powinni wyjeżdżać jak najczęściej (ale nie na zawsze - ponoć mniej więcej po roku od przeprowadzki objawy wracają, niestety), nawet na krótko, jest oczywiste. Dlatego korzystajmy z weekendów, nawet nie tych długich, a już na maksa korzystajmy z wszelakich przerw - świątecznych, wakacyjnych i zimowych. Ferie też są superową okazją, żeby się gdzieś wybrać lub wysłać naszą alergiczną latorośl. I nie musi to być tradycyjny wyjazd do Zakopca, a nawet nie powinien, wziąwszy pod uwagę jakość zakopiańskiego powietrza. Zimą przeraża trochę węglowy wyziew z kominów, dlatego najlepiej byłoby pojechać w okolice, w których domostwa ogrzewa się jakąś bardziej ekologiczną metodą. Ale z drugiej strony - nie przesadzajmy. Zimą, jak wiadomo, jest zimno. To dla atopowej skóry może być wyzwaniem. Ale z drugiej strony, skórę możemy schować pod kremem oraz bawełnianą bielizną i ciepłym ubrankiem, i korzystać z dobroci zimna w postaci hartowania. Nic tak cudownie nie wzmacnia odporności jak ruch na świeżym, chłodnym powietrzu. Poza tym zimą pyli tylko leszczyna, więc o ile nie jesteśmy akurat na nią uczuleni, to możemy oddychać pełną piersią.
Pamiętajmy, by dobrze wybrać miejsce. Odradzam straszliwe zadupia, bo w razie czego (tfu tfu) nie dojedziemy do lekarza, ciężko będzie też z ewentualnym dokupieniem hipoalergicznego prowiantu etc. Niby klimat nam się ociepla, ale nigdy nie wiadomo, czy urokliwa chatka na Mazurach nie zniknie pojutrze pod dwoma metrami śniegu. Wynajmijmy coś z dostępem do kuchni, żebyśmy nie musieli być zdani na okoliczne jadłodajnie. Zadbajmy też o to, by do naszego gospodarza nie można było przywozić zwierząt i by najbliższa stadnina znajdowała się odpowiednio daleko. I ostrożnie z atrakcjami typu kulig - zwierzątka potrafią uczulić. Na ognisko natomiast przybądźmy z własną kiełbaską i pieczywem. I pamiętajmy, by posmarować się tłustym, ochronnym kremem. Tłustym nawet jeśli skóra naszego alergika woli lżejsze konsystencje.
Zimowy hart nie jest jedynie słuszną opcją. Jeśli mamy wystarczająco dużo hajsu i odwagi, możemy się wybrać tam, gdzie jest lato. Dla nas to akurat średnia opcja, bo Jeremi lubi zimno. Nina na odwrót, ale jeszcze jest za mała, by latać po Karaibach. Jednak jest to jakaś opcja i nie należy o niej zapominać. Chociaż miałabym pewne obawy co do zmian temperatury z 25 na -15...
Udanych ferii!

2 komentarze:

  1. To nieprawda,że wracają alergie.Moja przyjaciółka przyjechała do Hiszpanii z 7 letnią córeczką ,której alergia w Polsce była paskudna,dusiła się na potęgę .Tutaj nic nie ma ,nie wiem czy od razu ,pewnie nie,ale dziś ma 20 lat i zero alergii .Ja odwrotnie,w Posce nie miałam ,tutaj niestety nabawiłam się alergii,co prawda tylko w okresie letnim ,ale jest ciężko przez trzy miesiące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, na jednym przykładzie córeczki koleżanki, która i tak była już w wieku, w którym alergia się wycisza trudno chyba wyrokować. Ja rozmawiałam o przeprowadzce z naszą alergolog, gdy Jeremi był malutki i uczulony "na wszystko" - powiedziała nam, że owszem, ludzie to robią, ale po jakimś czasie i tak alergia wraca, z tym, że oczywiście na inne czynniki.

      Usuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!