niedziela, 8 listopada 2015

dieta przeciwgrzybicza w alergii


Dieta wymierzona w grzyby to jest to! Zwłaszcza u alergików, u których flora jelitowa jest chyba w każdym przypadku zaburzona. Można, oczywiście, zaaplikować latorośli jakąś farmację, tylko nie wiem, czy warto, skoro dietą i probiotykami można zdziałać cuda. U nas się to sprawdziło i bez żadnych leków pozbyliśmy się przerostu candidy. Trochę to trwało, ale się udało.
Sieć pełna jest propozycji diet antygrzybiczych, tylko że nie zawsze można je tak po prostu zaaplikować naszym małym alergikom. No bo cóż małemu alergikowi po dozwolonych w takiej diecie cytrusach? Albo jajach?
Jak żem 10 lat temu zobaczyła wynik badania (zrobiony w oddziale sanepidu) to żem z lekka zemdlała. Truchtem podymałam do naszej rejonowej pediatry z pożółkłym (nie wiem, czemu był taki vintage, bo data była ok), sanepidowskim świstkiem w zębach i żądaniem ratunku. Dostałam zalecenie wielomiesięcznego podawania probiotyków i... tyle. I dobrze. Bo o jakiej diecie mogła być mowa, skoro młody jadł wówczas z pięć produktów na krzyż? Jednakowoż poczęłam grzebać tu i ówdzie, i z tej grzebaniny wyszło mi, że należy dodatkowo być na diecie, na której to trzeba unikać produktów, których nawet nie mogliśmy jeść. Supcio zatem. Z tym, że okazało się, że odpada nam jedyny wówczas dozwolony "cukierek", znaczy się kostka cukru. I nie wolno smażyć. I że trzeba jeść jak najbardziej naturalnie, a to oznacza, że jeśli jabłko surowe uczula, a ugotowane nie, to tym ugotowanym nie bardzo można się żywić. W skrócie: razem z candidą zagłodziłabym też własne dziecko. Na to nie mogłam sobie pozwolić, co nie? Uzgodniłam więc sama ze sobą własne zasady diety przeciwgrzybiczej. Zadziałało, więc podaję dalej:
1. Karmienie piersią - jak najdłużej, na żądanie.
2. Probiotyki - nie tylko lactobacillusy, ale też wyjątkowo hejtujące w stronę candidy saccharomyces boulardii. Jeden rano, drugi wieczorem. Długo, przez wiele miesięcy, robiąc co miesiąc tygodniową przerwę i dostosowując dawkę do wieku małego candidowca.
3. Zero cukru! Zero czegokolwiek słodkiego! Nawet suszonych owoców.
4. Połączenie diety antycandidowej z antyalergiczną. To nie jest łatwe, gdy okazuje się, że z pięciu dozwolonych w diecie produktów trzy są zakazane przy leczeniu przerostu candidy. Olejcie dietę antycandidową w takim przypadku. Ale wprowadzając nowe produkty starajcie się, by były to warzywa, bo grzyb ich generalnie nie lubi, kwaśne owoce, amarantus, pieczywo na zakwasie etc. Jemy to, co możemy, jemy zdrowo w miarę możliwości. Nie smażymy, gotujemy na parze, pieczemy. I nie szalejemy. Niektóre diety przeciwgrzybicze zabraniają spożywania kiszonek. Na mój chłopski rozum to kompletna bzdura, przecież kiszonki to probiotyki.
5. Trzeba dużo pić. Najlepiej źródlanej wody. Naprawdę dużo, żeby organizm się oczyszczał.
6. Ruszamy się - to też wspomaga oczyszczanie organizmu.
7. Siódme - nie kradnij. Pochowajmy wszystkie słodycze, żeby nasz maluch ich nie mógł niepostrzeżenie chapnąć. To bardzo ważne.
8. Trzymamy dietę przez 2 miesiące i powtarzamy badanie. W sanepidzie, albo specjalnym labo, w którym kał bada się pod mikroskopem, nie idziemy się "badać" z kropli krwi. Jeśli jest ok, powoli wprowadzamy zakazane rzeczy, ale jeszcze przez kilka tygodni nie rezygnujemy z probiotyków. Jeśli nie jest ok - zostajemy na diecie przez następne 2 miesiące, znów powtarzamy badanie i tak dalej...
9. Dorzućmy coś, co wspomaga odporność, może tran? Może zioła? Jeremi dostawał kroplę leciutkiego naparu z neurotoksycznego piołunu na przykład. Nie wyglądał na nawalonego, ale takich sztuczek bez konsultacji z dobrym zielarzem nie polecam.
10. Dziesiąte przykazanie brzmi prosto, ale w praktyce jest trudne - unikajcie powikłań po infekcjach wirusowych. Takie powikłanie często kończy się antybiotykiem, a taki antybiotyk może zniweczyć wasze wielomiesięczne wyrzeczenia (mam na myśli cuksy, rzecz jasna). Zatem starannie oczyszczamy nosy, by się nam nie wdało zapalenie ucha albo oskrzeli. W odpowiedniej porze roku wzmacniamy odporność młodzieży ruchem na nasłonecznionym świeżaku.
Walka z candidą jest długa, ale wychodzi na zdrowie, więc nie poddawajcie się. Powodzenia!

5 komentarzy:

  1. Patysko a czy przy diecie antygrzybiczej dziecko może spożywać kupne mleko roslinne? Zawiera naturalnie wystepujące cukry powstałe z fermentacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem stosowanie bardzo restrykcyjnej diety przeciwgrzybiczej nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo brak wszelakich cukrów głodzi też nasze dobre bakterie. Zatem na luzie bym mleko roślinne dawała. I dużo, dużo, bardzo różnych szczepów bakterii probiotycznych i przede wszystkim te grzybki antagonistyczne do candidy, s. boulardii czy jak im tam (te co są w enterolu), no i kiszonki wszelakie.

      Usuń
  2. My walczymy prawie 2 lata, z sukcesami przede wszystkim dzięki diecie też tej restrykcyjnej. Po 1,5 roku wprowadzamy wcześniej zakazane produkty i jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. A jakie sa objawy tej candidy i czy to zaraźliwe :p ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Objawy są różne, u nas problemy trawienne i tragiczny wygląd kupek - to był powód zrobienia badań w sanepidzie, lekarz kupę obejrzał i kazał natychmiast zbadać na poważnie :) Ale ponoć klasycznym, typowym objawem przerostu candidy jest wielka chętka na słodycze.

      Usuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!