sobota, 11 lipca 2015

kiełbasa w słoiku aka domowa mielonka


Zachęcona ivkową mielonką, postanowiłam zawalczyć i też zrobić. To pierwsza mielonka, będę robić następne, ale pewnie pobejdruję, jak mawia moja ukochana teściowa, w przyprawach, proporcjach, dodawaniu wody, wielkości oczek sitka maszynki do mielenia etc. Nie zdobyłam się na odwagę zrobienia tej mielonki na zwykłej soli i dałam peklową. Bardziej boję się zatrucia niż odrobiny chemii. I to mimo pasteryzacji genialną metodą tyndalizacji, która to metoda ma ponoć moc wytłuczenia wszelakiej zarazy. Jednakowoż, jeśli chodzi o jad kiełbasiany, to wolę go nie używać, nawet do ostrzykiwania zmarszczek. Wracając do mielonki. Nie oszukujmy się, kto wielbi zawartość puszek ze sklepowych półek, ten nie ma tu czego szukać. Ale kto ceni sobie znakomite, domowe wyroby, albo potrzebuje wziąć coś bezpiecznego na dłuższy wyjazd dla swojego małego alergika - ten trafił w dziesiątkę. Ten przepis to raczej sposób na zrobienie słoikowej kiełbasy, w sensie konsystencji. Następnym razem zmielę mięso przez mniejsze oczka i dodam wody, wtedy, jak mniemam, masa upodobni się bardziej do mielonki.
Trzeba mieć:

800 szynki
800 łopatki
500 boczku (bez skóry)
30 g soli peklowej*
łyżeczkę pieprzu czarnego mielonego
po łyżce majeranku i pieprzu ziołowego
3 ząbki czosnku (przeciśnięte przez praskę)

Część szynki pokroić w bardzo drobną kosteczkę, resztę mięs zmielić w maszynce z sitkiem o grubych oczkach. Dodać przyprawy i wyrabiać masę dłońmi kilka minut (ok. 10). Przełożyć ją do wyprażonych słoików, starając się, by było jak najmniej przestrzeni z powietrzem, zostawiając od góry 2-3 cm (mielonka "rośnie" w trakcie obróbki termicznej). Zamknąć słoiki i wstawić je do szerokich garnków wyłożonych ściereczką - słoiki nie powinny się ze sobą stykać. Wlać tyle wody, by sięgała ok. 3 cm poniżej wieczka. Zagotować, zmniejszyć ogień i pasteryzować trzy dni z rzędu, co 24 godziny, licząc czas od zawrzenia wody:

słoiki do 0,5 litra: pierwszego dnia 60 minut, drugiego 40, trzeciego 30
słoiki litrowe: pierwszego dnia 90 minut, drugiego 60, trzeciego 45
słoiki 1,5 l: pierwszego dnia 120 minut, drugiego 80, trzeciego 60

Podczas tyndalizacji dolewać wody w miarę jak się będzie wygotowywać, by utrzymać jej poziom. Po każdej pasteryzacji słoiki zostawić w garnkach, by wystygły, a potem w temperaturze pokojowej. Tak przygotowaną mielonkę można przechowywać w suchym i chłodnym miejscu, ale niekoniecznie w lodówce. Jeśli chcemy, by wytworzyła się galaretka i warstwa tłuszczu, należy przed otwarciem wstawić słoik na ok. 2 godziny do lodówki.

*można zamienić peklosól na zwykłą sól spożywczą, ale ja niestety nie mam tak silnych nerwów

11 komentarzy:

  1. Genialne i wydaje się proste. Dogodzę sobie, mężowi i chyba chłopakom też. Ale mi smaka narobiłaś Patysko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde muszę kiedyś taką zrobić, bo nie wydaje się trudna a jaka pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. JUŻ OD JAKIEGOŚ CZASU CHODZI ZA MNĄ PRZEPIS NA TAKĄ KALEBASĘ :) przepis zapisuję do zrobienia :)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby prosta ,ale ze mnie to leń do kwadratu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super jest, dobrze mieć taką w domu! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny pomysł, moje dziecko pewnie by samo wyjadło całą, taka domowa wersja to jest to, podkradam przepis ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, moi rodzice taką często robią :-) jest pyszna na kanapki :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż...fanką mięsiwa nie jestem i takich rzeczy raczej nie jadam, ale myślę że na wakacyjnym wyjeździe pewnie by mnie od śmierci głodowej uratowała :) A na pewno lepsza i zdrowsza taka niż kupna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię domową, choć nigdy nie pasteryzowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i nie mogę dłużej funkcjonować bez maszynki do mielenia...nie mogę i już:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. zjadłabym z pół słoika ! :)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!