wtorek, 14 lipca 2015

domowe pianki marshmallows


Pierwsze spotkanie trzeciego stopnia z piankami zaliczyłam jako małe dziecię. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dziecięciem byłam wieki temu. Były to czasy dość smętne, jeśli chodzi o słodki wybór, a każdego lizaka trzeba było odstać w kolejce, ściskając w spoconych dłoniach specjalną kartkę, bez której nawet rzeczonego lizaka by nie sprzedali. Tak, tak, były takie czasy. Kto nie wierzy, niech pyta mamy albo tatusia. Wracając do pierwszych pianek. Przywieźli mi je rodzice z Holandii. Były to ogromne, żółto-różowe romby. Doskonale waniliowe, idealne swą konsystencją. Dziś, mimo obfitości, pod którymi się sklepowe półki muszą uginać, tak boskich pianek nie ma. A będąc w Holandii w czasach studenckich z przykrością odkryłam, że moich ukochanych marshmallows z lat dziecinnych też nie ma. Dobrze, że były inne atrakcje. Też słodkie, ale nie z powodu pianek.
Niniejszy przepis nie wiem skąd się wziął w docu "do zrobienia", więc wybaczcie brak źródła. Poza tym i tak pozmieniałam proporcje. Domowym piankom też daleko do różowych rombów, ale za to przynajmniej wiemy, co jemy. Są dwa sposoby zapobiegania zlepianiu się pokrojonych pianek boczkami - posypywanie cukrem pudrem lub suszenie. My zdecydowanie preferujemy ten drugi. Domowe marshmallows świetnie się zapiekają, choć nie mają dodatku skrobi. W ogóle są świetne, dopóki sobie nie przypomnę różowych rombów...
Należy przygotować:

2 szklanki cukru
ok. 1/2 szklanki wody
2 pełne łyżki żelatyny + 100 ml wody
łyżeczkę ekstraktu wanilinowego (pogódźmy się z tym faktem)
szczyptę soli
cukier puder do posypania formy

Cukier wymieszać z połową szklanki wody i gotować, aż zrobi się syrop "do nitki". W tym czasie żelatynę zalać 100 ml wody i odstawić. Syrop zdjąć z ognia, po 2 minutach dodać ekstrakt, sól oraz namoczoną żelatynę. Wymieszać, a gdy przestygnie miksować, aż powstanie biała, bardzo gęsta masa (to może potrwać nawet 15 minut). Płaskie, kwadratowe naczynie wyłożyć pergaminem i równomiernie posypać niezbyt cienką warstwą cukru pudru. Wylać na to masę, wyrównać i odstawić do zastygnięcia na kilka godzin, najlepiej na całą noc, by dobrze wyschła. Gotową pokroić w kostki (najlepiej za pomocą noża do pizzy) lub wykrajać z niej kształty foremkami do ciasteczek i obtaczać w cukrze pudrze lub odstawiać do dalszego suszenia.

18 komentarzy:

  1. Nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby je robić, że się da...;-) Pokażę mojej młodej może zechce sobie przygotować takie pianki:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, nie wiedziałam, że je da się zrobić! :D Wow, koniecznie spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ale czad! zawsze zastanawiałam się z czego to jest zrobione! :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Super. Zapisuje sobie przepis i zrobię. Mój Junior je uwielbia :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie przepadam za tym deserem, ale Twoje pianki wyglądają zawodowo i o wiele lepiej niż przemysłowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no, no... pyszności! muszę zrobić koniecznie w domu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Spróbowałam raz w życiu ,jedną i jakoś mnie nie wciągnęły ...z żelatyną nic mi nie wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że jest domowy sposób na te pianki :) Ale i tak ich nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie spróbowała bym domowych pianek :D

    OdpowiedzUsuń
  10. U Ciebie wszystko jest możliwe. Nawet domowe pianki marshmallows. Nie wpadłabym na to. Czasami do deserów potrzebuję. I kiedy kupię gotowe, to resztę wyjadam... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze zastanawiałam się jak smakują opieczone na ognisku ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ty to znajdziesz przeis na wszystko :) ja co prawda za piankami nie przepadam (chyba że z ogniska albo zatopione w czekoladzie na gorąco), ale Twoje podziwiam z zachwytem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham pianki, chociaż nigdy sam ich nie robiłem. Chyba czas to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo rzadko sięgam po te kupne,domowych nie robiłam,ale jak widać da się:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzieki za przepis moja corcia wlasnie sie nimi zajada. Wyszły smaczne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lizaki nie były na kartki . Tylko czekoladowe łakocie.

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!