środa, 8 lipca 2015

ciasto czekoladowe z budyniem i pijanymi wiśniami dla NieAlergika


Dawno, dawno temu, gdy miałam lat naście, wraz z moją przyjaciółką Magdą F., postanowiłyśmy zażyć przygody. Powiedziałyśmy rodzicom, że jedziemy do madzinej cioci do Poznania, po czym wsiadłyśmy w pociąg do Zakopca. To były inne czasy, znacznie bezpieczniejsze, więc pannicom nawet ze strony żuli groziła raczej opieka niż coś złego, o sprzedawaniu na części nie wspominając. Na zakopiańskim peronie zgarnęła nas znacznie bardziej niebezpieczna niż pociągowi żule starucha, wabiąc na tanią kwaterkę. Kwaterka okazała się urokliwą, drewnianą klitą, co się nawet miejskim panienkom spodobało. Poza tym nie przyjechałyśmy tu po to, by w klicie wysiadywać. I wszystko byłoby ok, gdyby nie wyjątkowy dyskomfort podczas snu. Mój, bo Magda takiego problemu nie miała. Po dwóch umęczonych nocach postanowiłam zrobić wyrku inspekcję. Wyobraźcie sobie moje zdumienie, gdy pod materacem znalazłam księżą sutannę. Po jej usunięciu jakość snu znacznie mi się poprawiła, natomiast pojawiły się inne problemy. Otóż okazało się, że z kwatery równie trudno wyjść, co do niej wrócić. Wiedźma nas bowiem zamykała na klucz od zewnątrz, co z drugiej strony znakomicie wpływało na naszą kondycję fizyczną, bo wychodzić i wchodzić musiałyśmy przez okienko. Ale dlaczego raczę was tym wspomnieniem? Bo po męczącym dniu i stresujących akrobacjach koiłyśmy nerwy wiśnióweczką, a wiśnie z nalewki odegrają niemała rolę w poniższym przepisie. Przepisie, dodam, wartym wypróbowania. Nawet bardziej niż młodzieńczy gigant.
PS. Alergicy zamieniają jajka na lodowatą wodę, kakao na karob, a mleko krowie na roślinne. Bezglutki dodatkowo biorą jakiś miks (np. mąki jaglanej z ryżową, gryczaną i skrobią) oraz bezglutenowe budynie. I wszyscy jedzą pyszne ciacho.
Potrzebować będziemy:

na ciasto:
450 g mąki
1/2 szklanki cukru
3 kopiastych łyżek kakao
2 jajek
kostki masła lub margaryny (250 g)
pełnej łyżeczki proszku do pieczenia
pełnej łyżeczki cukru z wanilią
szczypty soli
na masę budyniową:
3/4 l mleka
100 g cukru
2 czekoladowych budyni w proszku
szklanki wiśni - z likieru lub świeżych wydrylowanych*
kieliszka wiśniówki

Wiśnie z alkoholu osączyć (świeże skropić wiśniówką i odstawić). Suche składniki ciasta dokładnie wymieszać w misce. Dodać posiekany tłuszcz oraz jajka i wyrobić ciasto. Podzielić je na dwie części i włożyć do zamrażarki na ok. 2 godziny. Z podanej ilości mleka odlać ok. 3/4 szklanki i rozmieszać w niej cukier z budyniami. Resztę mleka zagotować, dodać do niego mieszankę budyniową i jeszcze raz zagotować, ciągle mieszając. Odstawić do wystygnięcia (gdyby zrobił się kożuch, masę zblenderować). Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Zetrzeć do formy jedną połowę ciasta, a następnie na starte ciasto wyłożyć budyń wymieszany z wiśniami. Całość przykryć drugą połową startego ciasta. Formę wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (termoobieg) i piec ok. 35-40 minut.

*używam wiśni z nastawu na wiśniówkę, zalanych lekkim syropem i pozostawionych na kilka dni

12 komentarzy:

  1. Ostatnio naszła mnie ochota na podobne ciacho. Teraz mam zakaz włączania piekarnika w domu, ale jutro sobie użyję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmmm, jak ja uwielbiam ciasta z budyniem! :) Coś wspaniałego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszne ciacho i wspomnienia mi się spodobały :) Chętnie bym jeszcze poczytała!

    OdpowiedzUsuń
  4. A dlaczego was ta baba zamykala? A ciasto godne wypróbowania :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hihi niezłe wspomnienia :-) a ciacho bym zjadła, zwłaszcza te wisienki :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto by pomyślał, że z Ciebie taki uciekinier wakacyjny:-) A ciacho zacne, oj zacne - to dzięki tym wisienkom:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko jedyna, ale dlaczego ona Was zamykała? I dlaczego, jak już raz uciekłyście, to wróciłyście? Potrzebne mi przypisy do tej historii ;)
    Ciacho wygląda obłędnie, takie lekko pijane musiało smakować wybornie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciasto świetne ,wiśnióweczka też .

    OdpowiedzUsuń
  9. ehhh te przygody w młodości... ja uciekałam z chaty przed dziadkami po nocy z balkonu na pierwszym piętrze a potem skok przez siatkę i nocne łażenie po lesie :)
    fajnie ciacho!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmm takie ciasto by mi się teraz przydało :) A przygoda zacna, fajnie kiedyś było być dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniałe ciasto, ale historia jeszcze lepsza! Teraz to by taki młodzieńczy gigant mógł zakończyć się znacznie inaczej, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  12. Historia niezła, ciasto oczywiście też :-)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!