środa, 10 czerwca 2015

frustra i hejt


Dawno dawno temu, co prawda nie za siedmioma górami, ale nad naszym pięknym, acz chłodnym morzem siedziały sobie dwie matki. Plaża, może, słońce... pełny relaksik teraz, a nawet mały melanżyk w planach. Wokół nich biegały ich parchate pociechy, a w tle majaczyły dziesiątki dziecięcych, nieparchatych sylwetek. I wtedy, "w tak pięknych okolicznościach przyrody", jedna z matek odzywa się do drugiej w te słowa:
Nienawidzę tych wszystkich zdrowych bachorów, które mogą wszystko żreć
Drugą matkę solidnie zatkało, bo choć aniołkiem nie jest, to jednak wydaje jej się, że pierwsza trochę przesadziła. Oczywiście za chwilę okazało się, że to dowcip. Uwielbiam Bachę między innymi właśnie za jej poczucie humoru. Ona żartowała, ale problem się ujawnił. Problem zazdrości, frustracji, zniechęcenia, bezsilności. Matko Alergika, pamiętaj, że masz prawo do takich uczuć! Nie duś ich w sobie i nie udawaj, że ich nie ma, jeśli już naprawdę są. Takie emocje mogą się pojawić zwłaszcza w czasie, gdy jesteś oderwana od codziennego kieratu, zrelaksowana. To właśnie wtedy najwyraźniej widać, jak inne jest twoje dziecko i jak w związku z tym skomplikowane jest twoje życie. I może się pojawić gniew, dojmujące poczucie niesprawiedliwości dziejowej oraz ślepoty losu. No cóż... Nakręć się, wyrzuć to z siebie. A potem pomyśl o tym, że to tylko alergia. I że alergia jest szansą na zdrowsze życie. A że średnio wygodne? Witarianie na przykład robią to sobie z premedytacją. Alergik w pierwszych latach życia ma szansę nie zakosztować "dobroci" w stylu milkiłejów czy danonków. To mu na pewno wyjdzie tylko i wyłącznie na zdrowie. Ja rozumiem, że matki uczuleniowców boją się niedoborów, wymiękają ze strachu, że ich dziecko, w związku z ograniczeniami dietetycznymi będzie się czuło gorsze i tak dalej. Nic takiego się nie wydarzy, spoczi. Tylko musisz tych kwestii dopilnować. Alergia co prawda całkiem nigdy nie minie, ale czas działa na waszą korzyść, alergeny pokarmowe przestaną być zapewne alergenami, a objawy alergii wziewnej mogą być nikłe. Pomyśl też o matkach dzieci naprawdę ciężko chorych, pomyśl o dzieciach, które nie mogą nic jeść nie z powodu alergii, a plagi głodu. To nie jest zbyt eleganckie poprawiać sobie samopoczucie kosztem cudzego nieszczęścia. Ale powinno być zawstydzające, bo przecież to tylko alergia. Matka alergika, zwłaszcza z azetesem musi wrzucić na luz, bo dziecko wszystko czuje, więc stan psychiczny matki może wpływać na jej malucha, a stan psychiczny malucha na pewno wpływa na stan jego skóry. A jeśli nie dajesz sobie rady, poproś o pomoc psychologa, nie ma się co męczyć. Powodzenia!

6 komentarzy:

  1. Współczuje mamą z alergią, mojej mamie też. Niestety czasami kobieta nie wytrzymuje :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że sama się wkurzałam, że nie mogę zjeść tego czy tamtego, karmiąc syna... ale nigdy nie dałam mu odczuć, nawet gdy teraz pyskuje, że mi życie uprzykrzył. Była to świadoma decyzja, i dziś widzę, że bardzo słuszna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w swoim otoczeniu mame z dzieckiem z mukowiscydozą ,jest trudno...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Cię za trafne spostrzeżenia : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Racja i sama prawda. Ja jestem alergik i nie wszystko jeść mogę moje dziecko też miało skazę białkową - teraz jest ok. Współczuję osobom które mają wielkie problemy i dylematy życiowe, ja podchodziłam do tego na spokojnie, alergia no cóż to tylko lub może aż alergia. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafiłaś w sedno! moi alergicy z roku na rok mogą sobie na więcej pozwalać i nawet lód zjedzony czasem na mieście nie zawsze szkodzi. Jemy, oni jedzą, kupujemy bardziej świadomie i to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!