piątek, 29 maja 2015

[przed]szkolne śniadania część 3


Dziś kolejny wpis prezentujący ninowe wałówki przedszkolne. Dwie poprzednie części są tutaj oraz tutaj. Robi się coraz cieplej, więc dzieci dłużej przebywają na dworze, a zatem muszę dbać o większą treściwość śniadanek. Oraz pełniejszy bidon, rzecz jasna.
A! Nie gniewajcie się na mnie, że wpisy śniadaniowe są tak rzadko, ale w lunchboxie Niny nie ma fajerwerków, produkty się powtarzają i tak dalej. W końcu zawartość lanczownika jest dość ograniczona, nie tylko dietą, ale też innymi wymogami, np. poręcznością danek, aktualnymi smaczkami panienki i tak dalej.
Oto czym wypychałam różowe pudełko z wizerunkiem takiego jednego miłego, w dodatku gadającego ludzkim głosem kotka:
Poniedziałek: sałatka owocowa (czyli pokrojone dozwolone owoce; ja dałam banana, jabłko, winogrona i truskawki bio) skropiona syropem klonowym i ciasteczko Nigelli
Środa: makaron (orkiszowy, ale bezglutenowy też będzie dobry) ze szparagami
Czwartek: jabłko i kawałek karobrownie z awokado
Piątek: fiszburger, czyli bułka z ziarnami z pieczoną rybą, wegańskim majonezem i listkiem sałaty

Może być?

7 komentarzy:

  1. A może też mi podeślesz taką wyprawkę do pracy? Ja chętnie przyjmę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Poniedziałek i piątek to moje typy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wypasione posiłki przygotowujesz :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tylko ,że strasznie wielkie te śniadania ,zważywszy ,że dziecko je też coś przed szkołą.Moja zjada w szkole małe kanapki ,ale każdy je to co lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo krytykować, nie znając wszystkich faktów ;)
      Czy wiesz, ile godzin siedzi dziecko w przedszkolu? Nie każde ma zajęcia tylko 5 godzin. Niektóre siedzą 8. Ponadto chociażby porcja makaronu może być wielkości pięści, a nie naładowana po same brzegi pudełka.

      Usuń
  5. Pychotka. Dziecko nie musi jeść tego, co podają w przedszkolu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem tak: jak widzę to pyszne menu, chętnie zamieniłabym na nie jadłospis żłobkowy mojego dziecka. To jest przerażające czasem, co dzieci jedzą, więc te domowe smakołyki na pewno wyjdą małej na zdrowie. Mój synek byłby zachwycony, wiem to :)).
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!