czwartek, 9 kwietnia 2015

rilettes z kaczki


Archiwalny kukbuk znów był w użyciu. Smarowidełko z resztek po pieczystym, a raczej confitowanym, obok aromatycznego smalczyku, ratowało nas, gdy Jeremi miał niewielki wybór, jeśli chodzi o produkty, które mógł jeść. Teraz robię je dla smaku i z wrodzonego instynktu niemarnowania jedzenia. Jest smakowite, zwłaszcza z gęsi, ale z kaczki też niomniom. Kanapeczka z rilettes i kiszonym ogórkiem to jest to! Gorąco polecam Wam confitowanie gęsi i kaczek - długie pieczenie w niskiej temperaturze sprawia, że mięso rozpływa się w ustach.
Wystarczy mieć:

resztki mięsa z confitu lub pieczeni 
resztki jabłek z confitu lub pieczeni (niekoniecznie)
tłuszcz z confitu lub pieczeni

Niezjedzone mięso obrać z kości i skóry, porwać na małe kawałeczki i przełożyć do garnuszka. Jabłka, jeśli zostały, odłożyć. Naczynie, w którym mięso się piekło odstawić przechylone w chłodne miejsce, by tłuszcz zastygł na wierzchu pozostałego sosu. Zebrać zestalony tłuszcz i dodać do mięsa. Tłuszcz i mięso podgrzewać razem - jeśli przedtem było confitowane, wystarczy, że pogotuje się razem 3 minuty, jeśli pieczone, potrzebuje ok. pół godziny, by dobrze zmiękło. Ewentualnie wmieszać jabłka, przełożyć do wyprażonego słoiczka i przechowywać zamknięte w lodówce. 

9 komentarzy:

  1. Dla takiego smarowidełka mój mąż byłby w stanie przerwać dietę nawet licząc się z tym,że wróciłby do wagi sprzed:)))ja też bym nie pogardziła kromeczką/-ami :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, mój tata już by kazał mi to smarowidło robić. Rewelacja :) I ja może bym się skusiła, choć nie lubię takich rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszne ,choć obawiam się ,że ani gęsi ani kaczki w Hiszpanii nie upoluję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Od razu przypominają mi się jedzone ostatnio proziaki ze smalczykiem i kiszonym ogórem. Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  5. smarowidełko jak się patrzy :) chętnie posmarowałbym nim chlebek

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda ciekawie, choć nie jestem fanką takich rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie rilettes! Do tego pieczywko ciemne i ogóreczek, mmmmmm.......

    OdpowiedzUsuń
  8. Też lubię wykorzystać jedzenie do samego końca, nie marnować. A Twoje rilettes boskie, język mi ucieka...;-) Ja zimą robię z mięsa specjalnie na ten cel kupionego, ale Twój pomysł z wykorzystaniem resztek po pieczystym znakomity i następnym razem pomyślę o tym;-)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!