środa, 15 kwietnia 2015

kołduny babci Stachy


Tato mój był ukochanym wnuczkiem swojej babci ze strony matki. Babcia go głaskała, karmiła i zabierała ze sobą na targ. Była praczką porzuconą przez małżonka - hulaszczego żołdaka. Dobrą babcią. Lata mijały i mój tata, jako że zawsze był z tych bystrzejszych, zaczął dostrzegać dysonans między proletariackim zawodem babci, a innymi faktami. Na przykład, dlaczego masło rozsmarowujemy takimi błyszczącymi nożykami. Dlaczego posmarowany tym masłem chleb kładziemy na takich pięknych talerzykach. I dlaczego jak kupujemy to masło, to sprzedawcy kłaniają się babci w pas, jakby była jakąś księżniczką. A w ogóle dlaczego babcia ma takie zadbane dłonie, skoro jest praczką. No i dziadek. Coś tu nie gra. Dziadek na tym koniu z tą szablą uciekł, jak na tym zdjęciu tu? To chyba daleko nie uciekł?
W połowie ubiegłego wieku, wierzcie lub nie, dzieci chowało się inaczej. Wiedziały tyle, ile wystarczyło, żeby nie było żadnych kłopotów. Ale mój tata nie dał sobie ciemnoty wciskać. Tak długo drążył, aż wydrążył. Otóż babcia owszem, związana była z praczą profesją. Tyle, że w nieco innym charakterze. Mianowicie była właścicielką dużej, dobrze prosperującej pralni. Małżonek jej i dziadek taty mego w jednej osobie, okazał się być ułanem. Ale nie liczcie na emocjonalnie lub historycznie ckliwe zakończenie tej opowiastki. Dziadek wcale nie porzucił babci. Nie został też zamordowany w Katyniu. Po prostu babcia Stacha wyrzuciła go na zbity pysk za karciane długi. Jako kobieta wyzwolona i sprawiedliwa, nie mogła pozwolić na to, by dziadek przepuszczał zarobione przez nią, wilgotne od potu praczek pieniądze.
Szacun dla babci Stachy.
I dla jej kołdunów.
Trzeba mieć:

na ciasto:
mąkę - ok. 300 g
wodę
odrobinkę stopionego masła
na farsz:
ok. 300 g tłustego mięsa wołowego*
niedużą cebulę
kilka łyżek bulionu
2 łyżki smalcu, najlepiej domowego
sól i pieprz, majeranek do smaku
okrasa: domowy smalec ze skwarkami**

Mąkę wsypać do miski, dolać nieco ciepłej wody oraz masło. Wyrabiać, podlewając wodą, do uzyskania elastycznego, sprężystego, niezbyt twardego ciasta. Przykryć je ściereczką i odstawić, by chwilkę odpoczęło. Mięso dwukrotnie zmielić, cebulę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć na smalcu. Gdy wystygnie, dokładnie wyrobić z mięsem, dolewając tyle rosołu, by farsz był lekki, delikatny. Powstałą masę doprawić. Ciasto rozwałkować jak najcieniej i wykrawać z niego nieduże kółka - kołduny powinny być małe, na jeden kęs. Nakładać po odrobinie farszu i zlepiać małe pierożki. Wrzucać je na wrzący rosół lub wodę i gotować, aż wypłyną. Można podać w rosole lub odcedzić z wody i podawać okraszone domowym smalcem ze skwarkami lub masłem.

*ja robię z wołowiną, ale podobno dobrze się składa, gdy jest dodatek baraniny
**czyli pokrojona w kosteczkę słonina, którą się wytapia, aż skwarki zbrązowieją, przelewa do słoików, chowa do lodówki i używa jako omastę lub do smarowania chleba

9 komentarzy:

  1. Fajne są takie historie rodzinne, o których się dowiadujemy z opowieści rodziny:-) I mój dziadek był ułanem, który też nieźle narozrabiał;-)
    A kołduny pięknie się zapowiadają:-) Bardzo lubię baranie w rosole:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takich opowieści mogłabym słuchać bez końca.Mój ukochany Dziadziuś serwował mnie i mojemu bratu wiele opowieści z czasów swojej młodości,opowiadał czasem kilkakrotnie te same na naszą prośbę,a my słuchaliśmy z zainteresowaniem...
    Kołduny z ogromną ochotą przyjmę za pobraniem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa rodzinna historia i pięknie napisana przez Ciebie. A kołduny może kiedyś zrobię, choć moja babcia ich nie robiła...

    OdpowiedzUsuń
  4. Szacun dla babci i jej kołdunów, jak sama powiedziałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa historia i smakowite te kołduny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. trochę jak nasze pierożki! :D
    Ale historia.. :) lubię takie historie życiowe.. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale historia :) Bhawo babcia ;) A kołduny palce lizać! Szkoda, że u mnie się takich nie robiło

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna historia :) A kołduny z chęcią bym zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam :) Pięknie Ci wyszły, takie bielutkie ciasto, że aż miło się na pierożki patrzy :)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!