niedziela, 26 kwietnia 2015

alergik na Majówce


Majówka coraz bliżej, czas pomyśleć o tym, jak ją spędzić. Ja akurat jestem zwolenniczką wyjazdów, nawet krótkich. Immunologia alergika ma wówczas okazję zdziwić się i poćwiczyć. Warto się przelecieć tu i tam, nawet jeśli miałby to być wypad jednodniowy. Z doświadczenia wiem, że alergik podróżujący szybciej się alergii "pozbywa", dlatego o ile to możliwe, wyjeżdżajcie jak najczęściej, nawet na bardzo krótko i koniecznie w różne miejsca. To nie jest trudne, trzeba się tylko do takiego wypadu dobrze przygotować.

Wycieczka jednodniowa
Wyruszamy rano, wracamy wieczorem, a zatem nie oddalamy się zbytnio od domu. Możemy pojechać nad wodę (najlepiej morską), pochodzić po sosnowym lesie (sosnowym koniecznie 
i jak najdalej od pylącej właśnie brzozy), zrobić sobie piknik pod chmurką (uważamy na dym z grilla, to nie jest zdrowa rzecz, i to nie tylko dla alergików) albo pojechać gdzieś, gdzie można pooglądać stare zamczyska, albo cuda techniki, gdzie można pomalować albo w coś pograć, czy pogłaskać rybki, albo pożeglować po rzece. Co kto lubi i chce, i jak jest ładna pogoda, oczywiście. Jedyną rzeczą, jaką odradzam, i to też nie tak całkiem, bo trzeba wypróbować, to zoo i gospodarstwa agroturystyczne - alergik może nie najlepiej znieść towarzystwo zwierząt opierzonych i usierścionych. Taki wyjazd jest mało kłopotliwy, bo oprócz jedzenia i leków dla naszego alergika, niczego specjalnego nie musimy ze sobą zabierać. Jednocześnie nie jest też tak skuteczny w trykaniu alergii jak wyjazdy dłuższe. 
Ale lepszy rydz niż nic.

Wyjazd z noclegiem
Tu jest zarazem ciekawiej, lepiej i bardziej pod górkę. Musimy bowiem znaleźć sobie miejsce, do którego nie można przyjeżdżać ze zwierzętami, miejsce bez wykładzin, dywaników etc., oddalone od brzozowych zagajników. Być może dobrym rozwiązaniem będzie zabranie ze sobą własnej pościeli i jakiejś antyroztoczowej podkładki na materac. Musimy mieć też swój prowiant oraz dostęp do kuchni z lodówką. Dobrze by było, żeby gdzieś niedaleko był lekarz czy nawet szpital. Taka podróż raczej musi się odbyć samochodem, co stawia jej minus w stosunku do wyjazdu jednodniowego. Ale ilość plusów i tak przeważa. Ja polecam nasze polskie morze z jego majowymi bryzami. Niezastąpione, choć zimno.

Wybierając się na łono natury uważajcie na kleszcze i błonkoskrzydłe. Te pierwsze są dla alergika o tyle niebezpieczne, że w razie, gdy pojawi się rumień wędrujący, trzeba będzie brać antybiotyk, a antybiotyk jest przez alergików tolerowany różnie. A te drugie wiadomo, ich jad może uczulić. Ale nie musi, więc bez paniki. Możecie też przy okazji pozbierać kwiatki na miód z mniszka lub pędy na syrop sosnowy, czyniąc przyjemne z pożytecznym.
Udanej Majówki! 

3 komentarze:

  1. Duże wyzwanie, ale na szczęście do pokonania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za czasów mojej mocnej alergii na czas pylenia lekarz zawsze zalecał morze - tak samo jak Ty. Nie zawsze jest to możliwe, ale jeśli można to na pewno będzie to przyjemność dla dzieci i rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uh, mnie pyłki też wykańczają.... a mieszkam przy lesie ;./

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!