niedziela, 1 lutego 2015

sterylna czystość, czyli przepis na... alergię


   Jak wiecie, jestem zwolenniczką "brudnego chowu". To dlatego, że choć mamy dobre i złe bakterie, obecność obydwu frakcji jest dla naszego zdrowia niezbędna. Nic a nic nie ściemniam!
Gdzie jest najwięcej alergików? W miastach, w dobrze sytuowanych rodzinach. Alergicy to zazwyczaj wychuchane dzieci, które w kółko myją rączki, a jak pożywienie spadnie na podłogę, to mimo, że godzinę nie leżało, ląduje w śmietniku. Ich mamy sterylizują butelki i codziennie bardzo dokładnie sprzątają cały dom. Dom ten staje się jałowy, więc układ immunologiczny szaleje z nudów. I wtedy rzuca się na cokolwiek, no bo przecież coś musi robić. Atakuje białka mleka, na przykład. I wiele różnych innych rzeczy. A miejska, nowoczesna matka jest ogromnie zdziwiona, że przecież jej dziecko ma tak wspaniałe warunki, jak to możliwe, że zachorowało na alergię!? A tak to, właśnie. To nie oznacza, że można w ogóle nie sprzątać, jeść z podłogi i się nie myć. Chociaż chyba to już byłoby lepsze niż sterylność, w połączeniu z chemią i zanieczyszczeniami środowiska...
   No dobrze, pogadałam o tym, co oczywiste, to teraz zobaczmy, co można zrobić, żeby nie załatwić dzieciaka brakiem bakterii. Przede wszystkim postarajmy się wrócić trochę do stanu naturalnego, czyli pozwolić sobie na kontakt i ze złymi, i z dobrymi bakteriami. Porzućmy gotowanie butelek, czy smoczków i nastawianie zmywarki na najwyższą temperaturę. Nie zmieniajmy ręcznika po każdym prysznicu. Mydło przeciwbakteryjne zamieńmy na zwyczajne, szare. Mycie rąk? Tylko przed jedzeniem i po pobycie w ubikacji oraz piaskownicy. Pieski i kotki są po to, żeby je głaskać. A jak naszej latorośli upadnie bułeczka na dywan? Jemy! Tego manewru unikamy jednak, gdy bułeczka wyląduje na chodniku, No bo bez przesady, prawda? Nie ma potrzeby codziennego szorowania podłóg oraz sanitariatów, wystarczy ze dwa razy w tygodniu. Zabierajmy alergika na wycieczki, nawet krótkie - niech poznaje różne bakterie, z różnych miejsc.
   Takiemu treningowi powinno towarzyszyć wzmacnianie odporności organizmu od wewnątrz. Czyli jemy zdrowo, wiadomo, warzywka (także kiszone), owoce, żadnych żarciośmieci, cukier tylko w Słodkie Soboty i tak dalej. Oprócz tego - probiotyki. Alergicy mają zazwyczaj zaburzoną naturalną florę bakteryjną jelit, bardzo często ich brzuszki zostają zasiedlone przez candidę i niepożądane bakterie. Gdy Jeremi miał kilka miesięcy, zrobiłam mu posiew kału. Wynik badania omal nie przyprawił mnie o zawał - ogromny przerost grzyba i obecność patologicznych szczepów bakterii, w tym klebsiella pneumoniae. Kilka miesięcy stosowania probiotyków załatwiło najeźdźców na cacy. To wtedy zostałam Wielką Wyznawczynią Dobrych Bakterii. Z tym, że preparat preparatowi nierówny. Pamiętajcie, że ten dla alergika musi być bezpieczny. Nie może mieć w składzie żadnych pochodnych mleka! Najlepiej, żeby także był bezlaktozowy i bezglutenowy, tak jak np. mój ulubieniec, czyli Latopic. Probiotyk trzeba podawać długo, ja podaję od lat, choć nie non stop. Na początku najlepiej zrobić coś w rodzaju kuracji - podawać przez 4-6 miesięcy, robiąc co miesiąc tydzień przerwy. Potem w razie potrzeby - przy i po antybiotyku, podczas infekcji, jesienią, gdy zaczyna się sezon przeziębień oraz w czasie wyjazdów.
   Zachęcam Was do wypróbowania probiotykowej mocy - nie pożałujecie, a nawet jestem pewna, że będziecie zaskoczeni, ile mogą zdziałać nasi mikroskopijni dobrzy przyjaciele.

9 komentarzy:

  1. Też jestem zwolenniczką brudnego chowu, ale akurat w związek alergii z czystością nie wierzę. Chowaliśmy się z bratem w tym samym domu, on alergik (na wszystko niemal prócz mleka od krowy), mnie nic nie było. Alergie złapałam w życiu dorosłym, kiedy na pewno nie żyłam w sterylnych warunkach, nawet przeciwnie, w "studenckim brudzie". Zaczęło się od roztoczy, a potem poszła seria - kosmetyki, barwniki pościeli, niektóre proszki do prania.

    Natomiast nadmierna czystość z pewnością sprzyja brakiem odporności na infekcje. Sterylny dom = brak walki systemu immunologicznego, tu się zgodzę. I przy okazji w sterylnych warunkach lubią rozwijać się groźne bakterie, które wśród mieszaniny mniej groźnych nie rozwinęłyby się w tak ogromnej ilości. Dlatego np. tak łatwo w szpitalach złapać gronkowca czy rotawirusa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi tam sterylna czystość, z braku czasu nie grozi ;-) Jedynie w kuchni sporo się udzielam.Wiele filmów dokumentacyjnych i innych publikacji, które widziałam i czytałam na ten temat (mam w domu też alergika, tylko dużego), potwierdza to, co piszesz. Używanie dużej ilości detergentów również nie jest wskazane. Zresztą nie tylko dla alergików.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lata temu moja ciocia zawsze mazała mi buzię czekoladą, ja się zaczynałam śmiać, a ona powtarzała mojej mamie:"brudne dziecko to szczęśliwe dziecko!". Może nie należy tego brać dosłownie, ale coś w tym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w 100 procentach:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Poezją Smaku: "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko". Oczywiście bez popadania w skrajności ;)
    Gdy ja byłam dzieckiem, jak bułka spadła masłem do góry, to nikt nie zwracał na to większej uwagi, na działce u Dziadków zjadałam wszystko prosto z krzaka, bardzo często z piaskiem, ręce myło się przed jedzeniem i po wizycie w toalecie, i tak dalej... I alergików w moim otoczeniu nie było.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Tobą. Trzeba umieć żyć z każdym "wrogiem" bez nadmiernej przesady i bez nadmiernego zaufania. Takim "wrogiem" jest brud. Wszystko z umiarem. Ja nie miałam z alergią nic wspólnego do niedawna. ??? Dostałam alergię na wiele rzeczy i to nie z powodu brudu. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I to jest takie racjonalne podejście, jakiego sam jestem zwolennikiem. Ja niestety jestem alergikiem, chociaż na szczęście nie pokarmowym - atakują mnie kurze, rośliny (na przełomie maja i czerwca wyglądam, jakbym cały czas płakał ;) ). Ale faktycznie, musimy dziecku "dostarczyć" złych bakterii. Gdy dziecko uczy się od najmłodszych lat życia, jego organizm też się uczy - niech więc uczy się jak radzić sobie z prawdziwym zagrożeniem.

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!