czwartek, 29 stycznia 2015

kuchnia gruzińska


Dziś trzecia część relacji z imprezy Blogerzy w Batumi. Kulinarna, czyli dla większości z Was być może najciekawsza. Jeśli macie ochotę, to tutaj jest część I, a tutaj część II.
Kuchnia gruzińska jest tłuściutka, fajnie doprawiona i przygotowywana ze świeżych produktów, zazwyczaj bardzo bio, bo z przydomowych upraw. Zwierzątka też mają się nieźle, chodzą, gdzie chcą, jedzą, co lubią, i zapewne dlatego potem tak dobrze smakują he, he...
Jak się dowiedziałam, że jadę do Gruzji, to zapytałam moją na wpół gruzińską koleżankę o to, czego warto na miejscu spróbować i co przywieźć. Dostałam odpowiedź, że Gruzini są bardzo gościnni i zakarmią na śmierć, więc spróbuję tego, co trzeba. Dostałam też listę kulinarnych pamiątek do przywiezienia. Dyplomatycznie nie wspomniała, że zakarmianie zakarmianiem, a zapijanie zapijaniem. Bo jak tu odmówić kieliszeczka chachy, nawet jeśli to już piąty dzisiaj?
Kuchnia gruzińska jest pyszna, ale nieszczególnie nadaje się dla alergików, bo sporo w niej serów i orzechów. Najbardziej mordercze jest chaczpuri adżarskie, czyli drożdżowe ciasto z serowym nadzieniem, do którego tuż po upieczeniu dodaje się surowe jajko, które po wpływem gorąca i mieszania zamienia się w lekko ściętą jajecznicę.

Adżarskie chaczapuri zaraz wzbogaci się o jajo.

Tradycyjne gruzińskie przysmaki - pchali, chaczapuri, czyli a'la pizzę, lasagnię z serem, pieczarki zapieczone z serem, czy kurczaka w mleku (oszbosz, jakiż on pyszny!) musicie sobie darować, ale jest wiele innych, równie, a może nawet bardziej smakowitych, które możecie jeść. Na przykład szaszłyki, pieczone mięsiwa, potrawy warzywne, sałatki i pyszne, proste pieczywo puri, dojrzałe, słodkie owoce.

                 
                     Pchali - ogólnie smaczne, ale zawinięty bakłażan - boski!


                       Kurczak w mleku - największa strata kulinarna alergików.

Odniosłam wrażenie, że w Gruzji nie jada się prawie wcale słodyczy. Może dlatego, że tutejsza kuchnia jest dość tłusta, co jak wiadomo ogranicza chęć na słodkie, a może po prostu Gruzini za słodkim nie przepadają. Z regionalnych przysmaków odradzam czurczchelę, bo ma orzechy. No chyba, że nie macie alergii na orzechy. Ten bezglutenowy i bezcukrowy deser robi się oblewając syropem z winogron i mąki kukurydzianej nawleczone na nitkę orzechy. Polecam natomiast tklapi aka kwaśny lawasz - zupełnie bezpieczny, figurujący na Smakołykach pod nazwą owocowe skórki-rolki. Robiąc je jakiś czas temu, nie wiedziałam, że to tradycyjny gruziński przysmak. No cóż, jak mówi stare przysłowie, podróże kształcą...



Tklapi w ujęciu Reginy z Na Wschodzie. Dzięki Redżi!

Czurczchela, zwana przez nas pieszczotliwie dildem nabiera kształtu w fachowych 
dłoniach Natalii i Anity.
I się suszy...

No dobra, to cóż dla alergika znalazłam na stole podczas tradycyjnej supry?
Przepyszne i aromatyczne, moje ulubione lobiani, czyli chaczapuri z nadzieniem z czerwonej fasoli. Lobio, czyli gęstą zupę fasolową. Ajapsandali, w którym się po prostu zakochałam. Grillowane kebaby, jagnięcinę w aromatycznych sosach ziołowych, kurczaka i ryby w sosie z granatów, gruzińską odmianę znanych z greckiej kuchni dolmades (z tym, że nie są one zawijane w liście winogron, a miejscowej odmiany botwiny), sławne chinkali, sałatkę z pomidorów ze świeżym estragonem i bazylią, misy pełne dojrzałych w kaukaskim słońcu owoców, między innymi winogron i karalioki (odmiana kaki). Będą na niektóre z tych pyszności przepisy na Smakołykach, bo przywiozłam trochę przypraw. I przepisów.


                                  Lobiani, czyli chaczapuri z fasolą, mój ulubieniec.


       Chinkali dla miłośników pierożków - uwaga, chinkali je się w specjalny sposób!

Siekamy, kroimy, ajapsadali robimy!

Lubię lekką kuchnię, więc w gruzińskiej raczej nie zakocham bez pamięci, ale kilka przysmaków poznanych w tym kraju to rzeczy, za którymi tęsknię. Bakłażany zawijane
z sosem orzechowym, wędzony ser sulguni, ajapsandali, kurczak w aksamitce... Niom.
O gruzińskich winach nie będę pisać, bo wszem i wobec wiadomo, że są wyjątkowe. No ale jakie mają być wina z najstarszego regionu winiarskiego świata? Mnie najbardziej przypadło do gustu to ze szczepów Saperavi. Jest gdzieś w Warszawie sklep z gruzińskimi winami?
No i niezapomniana lemoniada estragonowa...


Mój faworyt - kurczak w aksamitce.

Kwevri - to w nich rodzi się wspaniały smak gruzińskich win.
A to są tradycyjne przyrządy do sprawdzania, czy wino podąża w dobrym kierunku.

No to jak, Moi Drodzy? Gotujemy po gruzińsku?

Bardzo dziękuję Natalii z Poezji Smaku za udostępnienie części zdjęć do tego wpisu. 

14 komentarzy:

  1. ojej kuchnia gruzińska ,a przynajmniej część potraw to mi się widzi , widzi , piękna relacja i fotorelacja

    OdpowiedzUsuń
  2. Z kuchni gruzińskiej (a raczej z opowieści o niej) do swego codziennego życia wprowadziłam zabielanie zup mlekiem zamiast śmietany. Jeny, nagle zupy zrobiły się 3x smaczniejsze, 3x mniej tłuste i skończyły się problemy z warzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzą mi się wakacje w tamtym kierunku.Ja tez wole lżejszą kuchnie,ale lubie próbowac nowych smków......Pewnie dlugo by moja wątroba nie pożyła na tych przysmakach ;) Pięknie ujełaś :) tą relacje.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bym jeszcze chętnie pojadła cielęciny w kolendrze - i tych bakłażanów z sosem orzechowym. Ajapsandali też, ale niedawno robiłam i apetyt już zaspokojony - masz rację, że to świetna potrawa dla alergików, musisz ją tu pokazać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Łał! świetny post! Ileż oni mają smakołyków! Chinkali wygląda świetnie,,,,

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację. Podróże kształcą. Ileż to wspaniałych, ciekawych rzeczy można się dowiedzieć podczas tych wyjazdów, spotkań. Ale dzięki takim osobom, jak Ty możemy też się o niektórych wiele dowiedzieć. Wspaniale to pokazałaś, opisałaś... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo zachecajace są te baklażany z orzechami, aż mi slinka cieknie. Czas zskassc rękawy i zrobić:) Dzieki za ciekawa relacje, az chce się do Gruzji...Pozdrawiam. Edyta z przyzielonymstole.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę, zazdroszczę i jeszcze raz cudowne zdjęcia i jeszcze lepsze wspomnienia! Gratuluję taaakiej wybrawy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lemoniada wymiata ,świetnie jest próbować nowych smaków.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko wygląda bardzo apetycznie! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajna wyprawa:)chciałabym się kiedyś wybrać w takową...

    OdpowiedzUsuń
  12. Każda część jest ciekawa:-) Chętnie skosztowałabym tych gruzińskich specjałów i mam nadzieję, że przygotujesz je dla nas, choć niektóre dania, co?;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne zdjęcia, klimat i po raz setny ci zazdroszę :)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!