sobota, 10 stycznia 2015

aromatyczny smalczyk


Dawno nie było przepisu z archiwalnego kukbuka, co nie? Smalczyk ten wart jest uwagi, bo co prawda pochodzi z czasów, kiedy Jeremi mógł jeść z pięć produktów na krzyż, ale za to jest tak smaczny, że od czasu do czasu robię go do dziś. Smarowaliśmy nim pajdy bezglutenowego chleba upieczonego z miksu przywożonego nam z Węgier przez ciocię Noemi. Pycha! Albo pajdy chleba gryczanego, co było już mniej pycha. A właściwie to były dwa smalczyki - jeden z nich jest bohaterem niniejszego postu, a drugi był zdrowszy, bo robiony
z resztek po pieczonej kaczce lub gęsi z jabłkami. Do ptasiego kiedyś wrócimy, a teraz zajmijmy się tym ze świnki.
Należy mieć:

500-600 g słoniny (najlepiej od świnki szczęśliwej lub eko)
cebulę
sól, pieprz i majeranek do smaku

Słoninę pokroić w drobną kostkę i wrzucić na rozgrzaną patelnię. Zmniejszyć temperaturę i smażyć powoli, od czasu do czasu mieszając. W tym czasie pokroić w kostkę cebulę. Gdy skwarki lekko ściemnieją, dodać cebulę i dusić ją w tłuszczu, aż się zrumieni (ok. 8-10 minut). Całość zdjąć z ognia i gdy lekko przestygnie - doprawić. Przełożyć do wyprażonego słoika i odstawić do zastygnięcia. Smalczyk można przechowywać zamknięty w lodówce, przez co najmniej tydzień.

14 komentarzy:

  1. Oj,nie kuś,nie kuś,proszę!!! kocham taki smalczuszek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uhh... z pysznym ciepłym pieczywem... <3

    PS. Chciałabym Serdecznie zaprosić do wzięcia udziału w moim czekoladowym konkursie! Więcej szczególów na moim blogu !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej i ze świeżym pieczywkiem poproszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Smalczyku wieki nie jadłam, Twój wygląda bardzo apetycznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Smalczyk? No, no, szalejesz kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak do pierożków troszeczkę... :) mmm :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda pysznie, taki smalczyk - dobra rzecz na zimę. Witaj w Nowym Roku - niech będzie dobry i pełen szczęścia :) Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Od czasu do czasu lubię zjeść kromeczkę ze smalczykiem i ogórkiem :D Pycha!

    OdpowiedzUsuń
  9. oj bardzo dawno nie robiłam, ale to tylko dlatego, ze potem sama go muszę jeść,ale bardzo lubię szczególnie z kiszonym ogórkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pycha! Ja jeszcze jabłko zawsze dodaję:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Domowy uwielbiam :) I ogóreczek do tego - mniam ! :)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!