piątek, 31 października 2014

pankejki idealne dla NieAlergika


Boskie, perfekt i tak dalej. Cha mnie wu, skąd wzięłam przepis, ale na pewno z jakiejś amerykańskiej strony. Poza tym po bejdrze w składnikach i tak już odjechały daleko od oryginału. Sorka za fotę, ale wiecie jak jest - nie ma opcji, że zostanie coś do zdjęcia. To są placki dla NieAlergików, natomiast Alergikom polecam racuchy z jabłkiem oraz placki warzywne. Nawet zdrowsze, ha!
Trzeba mieć:

500 ml maślanki
ok. 400 ml mąki
3 łyżki ciemnego cukru trzcinowego
2 jajka
2 łyżki masła
podwójna paczka cukru wanilinowego (no niestety)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka sody
spora szczypta soli

Suche składniki wymieszać w misce. Ubić jaja, dodać maślankę, zmiksować, dodać suche składniki i krótko zmiksować. Masło rozpuścić na patelni, wlać do ciasta, wymieszać. Ciasto powinno mieć konsystencję śmietany. Patelnię przetrzeć papierowym ręcznikiem i smażyć na niej, bez tłuszczu, nieduże pankejki, z obu stron. Przewracać gdy wyglądają jak na zdjęciu poniżej. Można je po upieczeniu polać roztopionym masłem i syropem, np. klonowym albo z agawy.



wtorek, 28 października 2014

shoarma - przyprawa


Starsze dziecię moje zagustowało w sphinxowej shoarmie (wiem, wiem, fast food i tak dalej, ale od czasu do czasu człowiek musi, inaczej się udusi). No cóż, trzeba było wobec takiego faktu coś zrobić. Pogrzebałam w sieci i znalazłam ivkowy przepis. Bardzo mi się spodobał, więc z zapałem wzięłam się do roboty. Wyciągnęłam miseczkę, łyżeczkę i pudło z przyprawami. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że połowy podanych przez Ivkę przypraw po prostu nie mam. Ale Patyska tak łatwo się nie poddaje. Co nie oznacza, że leci do sklepu. Kombinuje z tym, co ma i wychodzi. To znaczy nie Patyska wychodzi, tylko shoarma. I to całkiem nieźle, choć oczywiście kiedyś zrobię mieszankę przypraw ściśle według przepisu Ivki.
Weźmy:

czubatą łyżeczkę słodkiej papryki
po łyżeczce: soli, garam masali i curry
po 1/2 łyżeczki: czosnku granulowanego, cayenne, pieprzu i cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej

Przyprawy wymieszać i przechowywać w szczelnie zamykanym pojemniczku lub posypać nimi pokrojone w paski piersi kurczaka czy innego mięsa (ok. 500 g). Odstawić przyprawione mięso na kilka godzin. Rozgrzać 3-4 łyżki oleju i smażyć mięso, aż będzie miękkie i się zrumieni. Podawać z frytkami lub pitą oraz sosem czosnkowym na bazie śmietanki owsianej lub tofu.

niedziela, 26 października 2014

baba dyniowa z rodzynkami


Pamiętacie cukiniowe brownie albo piernik na dyni? To dzięki tym ciastom polubiłam warzywne wypieki. Teraz czas na babę dyniową, bardzo fajną. Jest ciężkawa, ale smakowita. Będzie mniej ciężkawa, jeśli dodamy do niej ze 2 jajka, no ale wtedy alergicy sobie jej nie pojedzą. Więc albo-albo, jak mawiali w pewnej, zupełnie niekulinarnej, reklamie.
PS. Fota - sorry, ale baba była pykana na szybko i bez przekroju, bo jechała na alergiczną imprezkę.
Trzeba mieć:

250 g mąki
ok. 200 ml puree z dyni
100-150 g cukru (w zależności od tego, jak słodkie ciasta lubimy)
30 ml oleju
2 łyżki naturalnego octu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżkę ekstraktu waniliowego
łyżeczkę cynamonu
kieliszek mocnego alkoholu 
wodę lub mleko roślinne
garść rodzynków

Wymieszać wszystkie składniki (oprócz rodzynków) i miksować na gładką masę, dodając tyle wody lub mleka roślinnego, by ciasto miało konsystencję bardzo gęstej śmietany. Wmieszać rodzynki i wylać ciasto do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką formy (lub formy z powłoką nieprzywierającą). Włożyć do nagrzanego do 170 stopni piekarnika (termoobieg) i piec ok. 35-40 minut. 

piątek, 24 października 2014

kruche babeczki z burakowym pesto


Kruche, wytrawne babeczki, a w nich delikatne pesto z buraków. Czyli fajny sposób na przemycenie warzywa. Mogą być przekąską, finger foodem, ale można je też też zaaranżować obiadowo - do sałatki, albo do mięsa, zamiast zasmażanej jarzynki i ziemniaków. Można na ciepło, można na zimno. Pozwalają na wiele, co nie?
Wystarczy przygotować:

na ciasto:
200 g mąki
100 g bezmlecznej margaryny
1/2 łyżeczki soli
nieco zimnej wody
na pesto:
2 buraki
4 łyżki ziaren słonecznika
łyżeczka śmietanki owsianej
sól i cukier do smaku

Zagnieść kruche ciasto, dodając tyle wody, by uzyskać zwartą i elastyczną konsystencję. Schłodzić, a następnie rozwałkować dość cienko i wylepić nim foremki na babeczki. Wstawić do nagrzanego do 175 stopni piekarnika (termoobieg) i piec, aż się zrumienią, ok. 12-15 minut. Buraki upiec lub ugotować, wystudzić, obrać i pokroić na mniejsze kawałki. Ziarno słonecznika uprażyć na suchej patelni i zblenderować razem z burakami i śmietanką na pesto. W razie potrzeby dodać nieco słonecznika lub śmietanki owsianej, by uzyskać odpowiednią konsystencję. Babeczki wypełniać pesto i dekorować według uznania.

środa, 22 października 2014

makaroniki amaretti dla NieAlergika


Zawsze chciałam upiec sobie klasyczne amaretti, ale co trafiłam na przepis, to wiadomo było, że to nie będzie to, bo nie ma mielonych pestek moreli. Wreszcie znalazłam takie coś
i zaadaptowałam. Chyba nieudolnie, bo nie wyszły mi amaretti. Mam za to makaroniki z tak pożądaną przeze mnie nutą. Łomatko, jakże te ciasteczka pachniały podczas pieczenia!
W smaku fantastyczne. Ale to nie te to, o co mi chodziło. Zatem szukam dalej.
A tymczasem weźmy:

200 g mielonych migdałów
100 g cukru pudru
80 g brązowego cukru trzcinowego
3 łyżki mielonych pestek moreli
3 białka

Wymieszać migdały z pestkami moreli. Białka lekko zmiksować, dodać oba rodzaje cukru i jeszcze przez chwilę miksować. Dodać resztę składników i dobrze wymieszać. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i wykładać łyżeczką (lub rękawem cukierniczym) ciasteczka, zachowując odstępy. Wstawić amaretti do piekarnika nagrzanego do 150 stopni (termoobieg)
i piec ok. 15 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 120 stopni, uchylić piekarnik
i suszyć amaretti jeszcze ok. 10 minut.

poniedziałek, 20 października 2014

baba ghanoush opcjonalnie bezsezamowa


Zobaczyłam ją u Skoraqa i zapragnęłam zrobić na-ten-tychmiast. Bardzo fajne smarowidło,
i zdrowe. Problem jest tylko takiej natury, że każdy musi swoją babę doprawić tak, jak lubi najbardziej. Ja zrobiłam bazę, podzieliłam na kilka części i każdą z tychże części nieco inaczej doprawiałam. Potem były testy smakowe, które - będę z Wami szczera - niczego w sprawie ulubionej wersji nie rozwiązały. Wszystkie lubię. To znaczy najbardziej ze wszystkimi przyprawami wymienionymi w przepisie naraz. Natomiast dzieci zachwyciły się wersją bez chili, a co pomniejsze, nawet bez czosnku i chili. Bo większe na czosnek nie narzekały. Małżonek natomiast nie spróbował w ogóle, biedak.
Przygotujmy zatem:

2 małe bakłażany
30 g sezamu*
do smaku: sól himalajska, pieprz, chili, roztarty czosnek, kumin, sok z limonki lub cytryny**

Sezam uprażyć delikatnie (nie może stać się brązowy, bo zgorzknieje) i zblenderować na pastę. Bakłażany umyć, przekroić na pół i piec piekarniku z termoobiegiem nagrzanym do 170stopni przez ok. 20 minut - aż będą miękkie. Wydrążyć miąższ, dodać do masy sezamowej i jeszcze raz zblenderować na w miarę gładką masę. Doprawić według uznania, obficie skropić oliwą i podawać z chrupiącym pieczywem, np. przypieczoną pitą.

*przy uczuleniu na sezam, można go od biedy zastąpić ziarnem słonecznika
**sok z cytrusów można zastąpić octem jabłkowym albo sokiem z białej porzeczki lub pigwy

sobota, 18 października 2014

ananas w syropie


Moje uporczywe unikanie sklepowych produktów powoli staje się maniakalne. Wręcz na poziomie nerwicy natręctw. Sama piekę chleby, klaruję masło oraz robię przetwory wszelakie. Mam domowy ekstrakt i cukier waniliowy, wędlinę, płatki śniadaniowe i różne smarowidełka do kanapek. Nawet miód robię sama, choć pszczółką to ja nie jestem. No, ale najwyraźniej jeszcze mi mało, bo postanowiłam zabrać się za domowy wyrób ananasów w syropie. I powiem Wam, że dobrze zrobiłam. Własna "puszka" ananasów smakuje zupełnie inaczej - jest po prostu ultrapyszna. Jej zrobienie nie jest żadną filozofią, a ma same zalety. Po pierwsze, do jej stworzenia możemy spożytkować owoce, które okazały się nietrafione - mało dojrzałe, mało słodkie, przejrzałe. Po drugie - wiemy, z czego robimy. Po trzecie - domowe nie są tak piekielnie słodkie. Po czwarte, jak nam zostanie trochę syropu, to sobie możemy w nagrodę zrobić drinka. A z drinkiem, jak powszechnie wiadomo, świat staje się piękniejszy.
Weźmy:

ananasa
szklankę cukru
szklankę wody

Ananasa umyć, obrać i pokroić na plasterki o grubości ok. 1 cm. Z każdego plastra wykroić zdrewniały środek. Wodę i cukier gotować do momentu, aż uzyskamy lekki syrop. Do syropu włożyć plastry ananasa i gotować powoli, aż owoc się zeszkli i nieco zmięknie. Przełożyć go do wyprażonych słoików, zalać wrzącym syropem, zakręcić i odstawić do ostygnięcia.

czwartek, 16 października 2014

odchudzające ciasteczka owsiane dla NieAlergika


Odchudzające ciasteczka owsiane, upieczone specjalnie, podobnie jak zupełnie nieodchudzające amaretti, dla dbającego o linię Dziadka Manfreda. Dziadek Manfred nie jest dziadkiem biologicznym, nie mieszka blisko i nie mówi nawet po polsku, ale to dobry człowiek
i trochę słodyczy mu się należy. Manfredowe owsianki są niezłe, wolę jednak owsiane ciastka zwane "końskimi". Pewnie głównie dlatego, że nie odchudzają. Ale o nich innym razem.
A! Alergicy znajdą przepis (a nawet dwa) na ciasteczka owsiane w mojej książce.
PS. Zapomniałam, skąd mam przepis - autora uprasza się o ujawnienie i niedenerwowanie,
że tak daleko odeszłam od oryginału.
Przygotujmy:

350 ml płatków owsianych
60 g pokrojonych suszonych owoców, najlepiej śliwek (dałam rodzynki)
40 g gorzkiej czekolady minimum 70%
3 łyźki wody
2 łyżki mąki pełnoziarnistej orkiszowej
2 łyżki miodu
2 łyżki masła
łyżkę otrąb orkiszowych
jajko

Płatki podprażyć przez kilka minut w gorącym piekarniku lub na suchej patelni. Masło i miód wymieszać z wodą i rozpuścić na małym ogniu. Dodać płatki, posiekaną czekoladę, owoce, mąkę i otręby. Przemieszać i dodać jajko. Wszystko razem dobrze wymieszać i odstawić na 10-15 minut. Następnie z masy formować dłońmi kulki wielkości orzecha włoskiego, rozpłaszczać i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Uformowane ciastka wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni (termoobieg) i piec ok. 15 minut.

środa, 15 października 2014

foodporn, pieczony kurczak, czyli...


...obleśna fota ultrapysznego, pieczonego kurczaka. Takiego kurczaka piekę od lat i doprawdy nie wiem, dlaczego go do tej pory nie było na Smakołykach. No to już jest. Można go piec na obrotowym grillu, jeśli macie taką opcję w kuchence, można po prostu w żaroodpornym naczyniu - w każdej wersji jest super i można się spodziewać bitwy o dokładkę. Ten jest pieczony w naczyniu, bo popsuł mi się grill, ale jeśli będziecie go opiekać, to na 40 minut przed końcem pieczenia wyłóżcie na blachę zbierającą tłuszczyk obrane i pokrojone na ćwiartki ziemniaki  - kartofelki cudownie się upieką w tłuszczu kapiącym z mięsa.
Potrzebujemy:

młodego kurczaka, najlepiej bio
soli, pieprzu
słodkiej i ostrej papryki w proszku
czosnku granulowanego

Kurczaka umyć, odstawić, by odciekł i posypać przyprawami (ilość według uznania), także w środku. Włożyć do miski, przykryć folią spożywczą i odstawić na dobę do lodówki. Po tym czasie kurczaka wyjąć, związać mu nogi, założyć skrzydełka i nadziać go na ruszt. Włączyć funkcję obrotowego grilla z termoobiegiem przy piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Włożyć kurczaka do piekarnika, pod spód wsunąć blachę do pieczenia, by tłuszcz miał gdzie spływać. Jeśli kuchenka nie ma opcji obrotowego rusztu, włożyć mięso do naczynia żaroodpornego, a następnie do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Po 10 minutach, gdy skórka się zapiecze, zmniejszyć temperaturę do 170 stopni i opiekać kurczaka ok, 1,5 godziny (w naczyniu: podlać wodą i piec godzinę pod przykryciem kuprem do góry oraz pół godziny bez przykrycia kuprem w dół).

poniedziałek, 13 października 2014

AllerDMC - KONKURS!


Pamiętacie, jak pisałam Wam o AllerDMC, cichym pogromcy roztoczy? Powiedziałam, że będę miała związaną z nim niespodziankę. I oto jest - mam dla Was konkurs, w którym można wygrać to urządzenie. Cieszycie się? Bo ja bardzo!

Zadanie konkursowe

Odpowiedz na pytanie: 
Jaki kształt i kolor nadałabyś/nadałbyś AllerDMC, by urządzenie idealnie pasowało do Twojego domu? Swój pomysł poprzyj krótkim uzasadnieniem.

Odpowiedź zostaw w komentarzu pod konkursowym postem lub przyślij na adres: smakolykialergika@wp.pl

Odpowiedzi można udzielać od dziś do 20 października 2014 r. do północy.

Nagroda

Zwycięzca konkursu otrzyma urządzenie do likwidowania roztoczy AllerDMC.

Po zakończeniu konkursu, najpóźniej do 24.10.2014 wybiorę zwycięzcę. Przy jego wyborze będę kładła nacisk na kreatywność wypowiedzi. To wcale nie oznacza, że jeśli napiszecie "nic bym nie zmieniła, podoba mi się, jaka jest, bo...", nie macie szansy na wygraną. Najważniejsze bowiem jest uzasadnienie.

Ogłoszenie wyników konkursu odbędzie się na smakołykowym fanpage'u na Facebooku.
Bądźcie czujni!

Nagrodę wyśle jej fundator - dystrybutor urządzenia AllerDMC.

Gorąco Was zapraszam do wzięcia udziału w konkursie!

sobota, 11 października 2014

solianka


Ja wiem, że w czasie akcji "Jedzmy jabłka", promowanie rosyjskich przepisów może wydawać się co najmniej nie na miejscu. Niestety, oszołoma we mnie za grosz, za to smakosza sporo, oj sporo. Dlatego zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałabym sobie (lub komukolwiek) odmawiać talerza tak pysznej zupy. Solianka to klasyka i jedna z "zup światowej sławy". Powinna być podawana z kwaśną śmietaną, ale wiadomo, że alergicy nie mogą sobie na takie coś pozwolić. Bez śmietany, za to obowiązkowo z pajdą pysznego, najlepiej domowego chleba, jest równie pyszna. Wierzcie mi. Wiem, co mówię.
Przygotujmy:


1½ litra bulionu warzywnego*
ok. 300 g dobrej jakości wołowiny
100 g szynki
3 ogórki kiszone
2 parówki
2 cebule
2 łyżki smalcu
pełna łyżka koncentratu pomidorowego
łyżka kaparów
sól, pieprz i chili do smaku

Parówki pokroić w plasterki, obrane ogórki w półplasterki, szynkę w paseczki, a cebulę w piórka. Do wrzącego bulionu wrzucić wołowinę i gotować powoli, aż będzie miękka, czyli przez ok. godzinę. Po tym czasie wyjąć mięso, pokroić w słupki i wrzucić z powrotem do wywaru razem z szynką i parówkami. Cebulę zeszklić na smalcu, dodać przecier i przesmażać razem przez ok. pół minuty, cały czas mieszając. Następnie wrzucić do zupy razem z ogórkami oraz kaparami i zagotować. Doprawić soliankę i podawać z kleksem śmietany (NieAlergikom) oraz chlebem.

*bulion warzywny robię z powoli pyrkającej porcji włoszczyzny z dodatkiem ziela angielskiego, liścia laurowego, odrobiny soli do smaku oraz kilku ziaren pieprzu.

czwartek, 9 października 2014

jabłecznik karmelowy


Przyszła do mnie mama z jakimś świstkiem wyrwanym z gazety czy czegoś i kazała mi upiec ciasto wedle widniejącego na świstku przepisu. Proszę uprzejmie i oto jest: błyskawiczne, proste i przyjemne ciasto z jabłkami. Aż trudno uwierzyć, że z tak prostego przepisu może wyjść coś tak smacznego. A jednak...
Trzeba mieć:

1,5 szklanki mąki
szklankę brązowego cukru trzcinowego
5 łyżeczek mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jabłka, raczej kwaśne
szczyptę soli
80 g masła (dla alergików klarowanego lub bezmlecznej margaryny czy oleju)
2 jajka (dla alergików: 1/2 szklanki wody z łyżeczką naturalnego octu)
2-3 łyżki mleka (dla alergików roślinnego lub wody)

Jabłka obrać i pokroić w kawałki. Mąki, proszek i sól wymieszać, dodać posiekany tłuszcz i wyrobić kruszonkę. Dodać jabłka, cukier oraz jajka (wodę z octem) roztrzepane z mlekiem. Wszystko dobrze wymieszać, przełożyć do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą tortownicy. Piec ok. 40 minut w 180 stopniach.

wtorek, 7 października 2014

pieczone pierogi z soczewicą


Genialne, muszę przyznać. I na zimno, i na ciepło. Przepis-wycinek z jakiejś bardzo starej gazety, wklejka w poplamionym przepiśniku. Teraz mam jazdę na wypróbowywanie takich staroci, uwielbiam je. A fotka z zagadką - co to za "duszek" po lewej  stronie zdjęcia? W przepisie są jajka, ale spokojnie możemy z nich zrezygnować. Pyszniutkie, wprost przepyszniutkie te pierogi!
Należy mieć:

na ciasto:
ok. 500 g mąki
250 ml śmietany (alergicy: roślinnej)
40 g drożdży
jajko + 2 żółtka (alergicy: 1/2 szklanki mleka roślinnego)
50 g roztopionego masła (alergicy: klarowanego)
łyżeczkę cukru
płaską łyżeczkę soli
na farsz:
250 g zielonej soczewicy
dużą cebulę - posiekaną
jajko (alergicy pomijają)
łyżeczkę cukru
3 ząbki czosnku
2 łyżki oleju
sól, pieprz, papryka, tymianek, majeranek - do smaku*
żółtko** do smarowania i sezam do posypania pierogów

Drożdże rozetrzeć z cukrem i śmietaną, dodać resztę składników ciasta. Dobrze wyrobić, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę - by ciasto wyrosło. Soczewicę zalać potrójną ilością wody, ugotować do miękkości, osączyć i zmiksować. Dodać cebulę podsmażoną na oleju, jajko oraz przeciśnięty czosnek i przyprawy. Wymieszać. Wyrośnięte ciasto jeszcze raz wyrobić i rozwałkować na grubość ok. 5 mm. Szklanką wycinać z ciasta krążki, nakładać farsz i lepić pierogi. Układać je na natłuszczonej blasze, a następnie posmarować roztrzepanym żółtkiem i posypać sezamem. Blachę z pierogami wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni (z termoobiegiem) i piec ok. 30 minut.

*można użyć innych, ulubionych przypraw - bardzo fajnie smakuje farsz doprawiony garam masalą, a przynajmniej nam najbardziej smakuje w garamowej wersji
**alergicy smarują wodą

poniedziałek, 6 października 2014

miodowy confit z kaczki


Confit z kaczki może nie jest fit, ale jak go podać jako dodatek do sałatki - w sensie fit ujdzie. Jest natomiast bardzo pyszny. Oj, bardzo. Confitowana kaczucha rozpływa się w ustach, jest delikatna i krucha. I zdrowa, podobnie jak gęś. Z drobiu lepiej wybierać kaczkę i gęś, niż np. fermowego kurczaka. A nawet eko kurczaka. Po prostu tłuste, ciemne mięsko ma więcej różnych cennych składników. Pamiętajcie o tym.
Weźmy:

4 nóżki kaczki
na marynatę:
10 łyżek oliwy lub oleju
2 łyżkę sosu sojowego (uwaga przy alergii, w razie czego zamieniamy na sól)
2 łyżkę miodu, najlepiej spadziowego iglastego (dla alergików: syrop klonowy lub z agawy)
1/2 łyżeczki pieprzu
2 goździk
4 plastry cytryny (przy alergii pomijamy)

Składniki marynaty wymieszać (oprócz cytryny), polać nią kacze udka, położyć na każde plasterek cytryny i wstawić do lodówki na całą noc, a najlepiej na 24 godziny. Następnie udka wstawić do piekarnika nagrzanego do 100 stopni (termoobieg) i piec bez przykrycia ok. 3 godziny, aż mięso zacznie odchodzić od kości. Jeszcze ciepłe mięso oddzielić od skóry i kości, a tłuszcz przelać do słoiczka i przechowywać w lodówce, przyda się do następnego confitu. Mięso kaczki można podawać z sałatami, albo jako danie obiadowe.


Moją książkę można kupić na Allegro, w księgarni Coryllus oraz w sklepie alergica.pl
Stacjonarnie w FOTO-MAG przy stacji metra Stokłosy oraz w Strefie Zdrowia

Smakołyki zapraszają na swój fanpejdż!

sobota, 4 października 2014

papatacze dla NieAlergika


Przepis został wycięty z jakiejś gazety. Jakieś pewnie 20 lat temu. I tak sobie tkwił w zacnie potłuszczonym skoroszycie "Do wypróbowania". Ale się doczekał. Szkoda tylko, że dopiero teraz, bo papatacze są znakomite. Lekkie, chrupiące i aromatyczne. Oraz łatwe i błyskawiczne. Zachował się podpis pod przepisem: Jolanta Glapińska. Kłaniam się nisko, Pani Jolanto! Mam nadzieję, że wybaczy Pani drobne modyfikacje przepisu.
PS. Po drugiej stronie wycinka jest przepis na coś, co dziś w blogosferze lata jako lamingtony. A na wycinku nosi wdzięczną nazwę "kudłacz". Kudłacz fajniejszy, nieprawdaż? Niestety, podpis zachował się szczątkowo, na pewno jest Krystyna, a potem coś, co może wskazywać na Szejda lub Szojda, czy jakoś tak... Znacie może którąś z Pań?
Trzeba mieć:

na ciasto:
500 g mąki pszennej
50 g świeżych drożdży
1/2 szklanki tłustego mleka lub śmietany (użyłam mleka)
50 g cukru
80 g margaryny (dałam masło)
2 jaja
szczyptę soli
na nadzienie:
100 g rodzynków
100 g mieszanki migdałów oraz orzechów (pominęłam, zamiast nich dałam więcej skórki pomarańczowej)
50 g cukru
30 g margaryny (zamieniłam na masło)
sok z 1/2 cytryny
łyżkę posiekanej skórki pomarańczowej (dałam z pół szklanki)
łyżeczkę cynamonu
cukier puder, masło, ekstrakt waniliowy i wrzątek na lukier - na oko, ale można pominąć, bo wbrew pozorom papatacze są słodkie

Składniki na nadzienie (oprócz cukru i masła) wymieszać. Drożdże rozprowadzić z kilkoma łyżkami mleka oraz łyżeczką cukru i odstawić zaczyn w ciepłe miejsce, by "ruszył".  Dodać go do mąki wraz z pozostałymi składnikami ciasta i dobrze wyrobić. Ciasto uformować w kulę, przykryć ściereczką i odstawić na 30 minut do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto rozwałkować na prostokąt o grubości ok. centymetra, posypać cukrem oraz wiórkami masła, a następnie resztą składników nadzienia. Zawinąć rulon i pociąć go na centymetrowe plastry. Ułożyć w odstępach na natłuszczonej blasze i odstawić w ciepłe miejsce na pół godziny, by wyrosły. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni (z termoobiegiem) i piec ok. 20 minut. Upieczone papatacze ewentualnie polukrować.

czwartek, 2 października 2014

akcja prowokacja - ciasteczka ze szpinakiem


Takimi babeczkami testowaliśmy kiedyś żółty ser. Prowokacja udana, no, ale wiadomo, że z alergenów najwcześniej przestaje uczulać masło i żółty ser. Warto spróbować, naprawdę. A jak się nie uda - bez paniki. Babeczki te, podane bez sera, też są pyszne.
Weźmy:

na babeczki:
200 g mąki
100 g bezmlecznej margaryny
1/2 łyżeczki soli
zimną wodę
na farsz:
opakowanie mrożonego szpinaku (pulpy, 450 g) 
2 ząbki czosnku
łyżkę masła klarowanego lub bezmlecznej margaryny
sól i pieprz do smaku
2 łyżki śmietanki roślinnej
ser żółty - bez dodatków, w tym mleka w proszku etc.

Na maśle lub margarynie podsmażyć szpinak z czosnkiem. Odparować, dodać śmietankę i doprawić do smaku. Składniki na babeczki szybko zagnieść, dodając tyle wody, by otrzymać zwarte, elastyczne ciasto. Lekko je schłodzić, a następnie rozwałkować i wylepić nim foremki. Wstawić do nagrzanego do 175 piekarnika z termoobiegiem i piec ok. 12-15 minut. Upieczone babeczki wypełnić farszem, na farsz położyć po kawałeczku i sera i zapiec krótko w gorącym piekarniku.