poniedziałek, 11 sierpnia 2014

peperonata alla calabrese


Czyli po prostu peperonata po kalabryjsku. Bardziej konkretna i sycąca, niż jej sycylijskie czy weneckie koleżanki, może spokojnie pełnić rolę ciepłej kolacji, a nawet wege-obiadku. Danie proste, aromatyczne i przepyszne, robi się samo, choć nie błyskawicznie, i, co najważniejsze, raczej na oko, a to, obok prostoty, w kuchni lubię najbardziej. Jej przygotowywanie działa na mnie kojąco - kroję niespiesznie, duszę niespiesznie, po kolei, w tak zwanym międzyczasie robiąc inne rzeczy, np. tiramisu dla alergików lub nie-alergików, i tak po włosku sobie dogadzamy.
Weźmy:

4 ziemniaki o zwartym miąższu
2 papryki
2 ząbki czosnku
bakłażana (niedużego)
cebulę
puszkę krojonych pomidorów Cirio
ok. 1/3 szklanki oliwy z oliwek
kilka listków bazylii
sól i pieprz do smaku

Ziemniaki i bakłażana pokroić w niedużą kostkę. Bakłażana posolić, odstawić, by puścił sok, a następnie opłukać*. Cebulę pokroić w półplastry, czosnek w cienkie plasterki, paprykę w paski. Na patelni rozgrzać 2 łyżki oliwy, wrzucić czosnek, a gdy lekko się zrumieni, przełożyć (zachowując oliwę na patelni) do głębszego rondla. Następnie zeszklić cebulę, dolewając łyżkę oliwy i postąpić z nią tak samo, jak z czosnkiem. To samo zrobić z bakłażanem i papryką (osobno i po kolei), za każdym razem dolewając nieco oliwy, jeśli jest taka potrzeba. Warzywa zdejmowane z patelni muszą być jędrne. Następnie na patelnię znów dolać nieco oliwy, wrzucić ziemniaki i powoli dusić. Gdy zmiękną, przełożyć je do warzyw, dodać pomidory, doprawić i dusić razem kilka minut. Dorzucić porwane listki bazylii i wymieszać. Podawać na ciepło.

*podobno dzisiejsze odmiany bakłażanów nie wymagają tego zabiegu, ale ja się jakoś tak przyzwyczaiłam...

Warzywa psiankowate 2014

11 komentarzy:

  1. A na wynos porcję można , mniam

    OdpowiedzUsuń
  2. smakowicie brzmi i smakowicie wygląda :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, że przygotowanie potrawy bez skrupulatnego odhaczania ilości składników jest przyjemna. Fajnie się tworzy nowe smaki. I Ty właśnie stworzyłaś coś pysznego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No pycha oczywiście, zabieram razem z naczynkami i przyznam że naczynek nie oddam po zjedzeniu zawartości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam gotować bez miary :) Zwłaszcza takie pyszne dania!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooooo tak! Wspaniała! nigdy nie robiłam swojej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała, bogatsza wersja. Witam w mojej akcji ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!