niedziela, 29 czerwca 2014

bez glutenu czy bez pszenicy?


  Ostatnio bardzo "trendi" są diety wykluczające gluten lub pszenicę. No fakt, nowoczesna gmo-pszenica to Ciocia Samo Zło, zgadzam się w całej rozciągłości. Zgadzam się aż tak bardzo, że właściwie tej cioci do swojej kuchni nie zapraszam. Chętnie natomiast spotykam się z orkiszem, a czasem też z mąką pszenną bio. Bo my możemy. Ale jakiś czas temu nie mogliśmy. Było tak, że nie mogliśmy tylko pszenicy, a było i tak, że żaden gluten nie wchodził w grę. To było bardzo, bardzo dawno temu, rynek był wtedy ubogi w produkty bezglutenowe i bezpszenne. Ale do czego zmierzam? A! Drodzy, dieta bezglutenowa i dieta bez pszenicy to dwie różne sprawy. Jeśli nie mamy konkretnych przeciwwskazań, to nie przechodźmy na całkowicie bezglutenowe menu, zrezygnujmy jedynie z nowoczesnej pszenicy. Ona jest może i be, ale reszta zbóż (typu jęczmień, owies, żyto) to coś, czego potrzebujemy.
  Dostaję od Was sporo pytań dotyczących przepisów bezglutenowych. Niestety, nie mam doświadczenia w temacie, bo za naszych bezglutenowych czasów miałam do dyspozycji dwa czy trzy miksy kukurydziano-gryczane i z nich korzystałam. Dziś nie mam potrzeby bezglutenowego gotowania czy pieczenia i nie rozwijam tematu. Dlatego w zakładce "Dobra dieta" podałam skład mieszanki, która dobrze zastępuje pszenicę i jej podobne zboża. Ale pomyślałam sobie, że warto zrobić zestawienie mąk, które ze swej natury nie zawierają glutenu. Może się Wam przyda, może zainspiruje. Może podzielicie się ze mną swoimi doświadczeniami. Przy wypiekach mamy do wyboru całkiem spory arsenał mąk. Oto małe zestawienie:

mąka ryżowa (także z ryżu słodkiego czy brązowego)
mąka jaglana (z prosa)
mąka gryczana
mąka kukurydziana
mąka z quinoa (komosy ryżowej)
mąka ze słodkich ziemniaków
mąka teff
mąka z sorgo
mąka amarantusowa
mąka grochowa
mąka z ciecierzycy

To są mąki raczej bezpieczne dla alergików. Mniej bezpieczne, ale bardzo fajne są mąki z orzechów, migdałów, kokosów czy kasztanów. I sojowa. Warto używać, jeśli nie uczulają.
Aby polepszyć "lepkość" mąk bezglutenowych powinniśmy dodawać do wypieków mąkę z tapioki, skrobię kukurydzianą lub ziemniaczaną.

A oto kilka smakołykowych przepisów bezglutenowych:

To oczywiście tylko część bezglutenowych przepisów ze Smakołyków. Szukajcie, a znajdziecie :)
Smacznego!

piątek, 27 czerwca 2014

odwrócone ciasto z truskawkami i kiwi


Słodkie. I kwaśne. Pieczone do góry nogami na warstwie twardego karmelu, dzięki czemu aromat owoców nie ulatuje nie wiadomo gdzie. Miałam kiwi i truskawki do błyskawicznego zużycia, więc je zużyłam, ale można sobie dogadzać wedle upodobań i możliwości, na przykład gruszkami, ananasami, czereśniami i tak dalej.
Przygotujmy:

na ciasto:
1,5 szklanki mąki
pół szklanki cukru
80 g klarowanego masła lub bezmlecznej margaryny
ok. 1 szklankę "mleka" lub wody
2 łyżeczki proszku do pieczenia
na warstwę karmelu: brązowy cukier trzcinowy
5 kiwi
kilkanaście dużych truskawek

Formę (ok. 32x22 cm) wyłożyć papierem do pieczenia (nie trzeba tego robić, jeśli mamy formę z powłoką nieprzywierającą). Na papier wysypać niezbyt grubą warstwę cukru - taką, by po rozpuszczeniu utworzyła się zwarta warstwa karmelu. Wstawić do zimnego piekarnika. Nastawić piekarnik na 200 stopni i włączyć. Po kilku minutach cukier się rozpuści, a gdy lekko ściemnieje, natychmiast wyjąć formę z piekarnika. Gdy karmel stwardnieje, ułożyć na nim obrane kiwi pokrojone w plastry o grubości ok. 0,5 cm oraz przekrojone na pół truskawki. Składniki na ciasto zmiksować na gładką masę - masa powinna być lekko płynna, więc w razie potrzeby dodać płynu. Ciasto rozprowadzić na owocach, wstawić z powrotem do piekarnika i piec w 175 stopniach (z termoobiegiem) ok. 30 minut. Gdy przestygnie odwrócić do góry dnem i wyjąć z formy. 

czwartek, 26 czerwca 2014

pijane lody kawowe dla NieAlergika


Lody wolę robić niż jeść. Tak, wiem, jak to brzmi. Jak by nie brzmiało, latem kręcę lody nałogowo, zwłaszcza, że mam maszynkę, więc się przy ich kręceniu nie narobię. W pobliskiej cukierni kupujemy wafelki, nakładamy do nich własne lody i wiemy, co jemy. Będziemy tę wiedzę rozszerzać, bo mam zamiar kupić waflownicę, aby wafle też robić. Robienie wafla nie brzmi już tak dobrze, jak robienie loda, zatem na pocieszenie lody kawowe, nieco podrasowane kawowym likierem. Likier kawowy też domowej roboty, oczywiście.
Należy mieć:

400 ml mleka
200 ml śmietanki 30%
130 g cukru
4 łyżki kawy rozpuszczalnej
4 żółtka
2 krople ekstraktu waniliowego
łyżkę lub dwie kawówki

Żółtka zmiksować z cukrem na puch, dodać śmietankę wymieszaną z mlekiem i postawić na małym ogniu. Cały czas mieszając doprowadzić do zagotowania i zestawić z ognia. Lekko przestudzić, dodać kawę, ekstrakt waniliowy oraz alkohol i dokładnie wymieszać. Zmrozić w maszynie do lodów lub w pojemniku, mieszając od czasu do czasu.

Lody, lody dla ochłody Akcja lodowa 2014

wtorek, 24 czerwca 2014

bezglutenowy chleb gryczany


Przepis z mojego ulubionego forum wydał mi się wart rozpropagowania. Dziś to już wiele możemy, ale kilka lat temu chleby czy naleśniki z gryki to było coś. Smaczne były średnio, ale co tu wybrzydzać. Potem ciocia Noemi zaczęła nam z Węgier przywozić rewelacyjny miks bezglutenowy i wszystkie moje gryczane pomysły poszły w zapomnienie. A szkoda, bo gryka rzadko uczula, warto się nią zainteresować. To znaczy tą niepaloną. Podaję udoskonaloną, czyli mniej się kruszącą wersję gryczanego chleba. To przepis z archiwalnego kukbuka, dlatego na focie jest chleb tarzynkowy. W sumie chleb gryczany niewiele się różnił wyglądem...
Należy przygotować:

500 g mąki gryczanej
ok. 500 ml wody
200 g ugotowanych, ostudzonych ziemniaków
pełną łyżeczkę soli
łyżkę melasy
paczkę suchych drożdży lub 20 g świeżych*

Ziemniaki rozgnieść, dodać resztę składników, zmiksować. Odstawić do wyrośnięcia, a następnie przełożyć do natłuszczonej keksówki i odstawić, by ciasto ponownie wyrosło. Piec w 160 stopniach przez około godzinę.

* jeśli mamy zamiar użyć świeżych drożdży, to zanim wymieszamy je z resztą składników, musimy zrobić z nich rozczyn, mieszając je z kilkoma łyżkami wody i melasą; gdy rozczyn "ruszy" dodajemy resztę składników i postępujemy tak, jak z wersją na suchych drożdżach

niedziela, 22 czerwca 2014

lekki sernik na zimno z owocami dla NieAlergika


Leciutki, delikatny, przepyszny. Czochrany przepis na sernik z ulotki z mojego ulubionego diskomarketu. Stosunkowo szybko się zsiada i, jak dla mnie, najlepszy jest po 3-4 godzinach od zrobienia. Następnego dnia też spoko, ale konsystencja przechodzi w bardziej stałą i sprężystą, mniej delikatną. Świetna baza, na pewno dodam czekolady, kawy, poleję rumowym ganaszem etc. A! Żeby nie było, że dla alergików nic nie ma: bardzo podobny w smaku sernik, oczywiście bez nabiału i nie z orzechów, znajdziecie w mojej książce.
Przygotować trzeba:

spód:
opakowanie sasanek lub innych ciastek tego typu
60-70 g masła
masa serowa:
2 opakowania śmietanki 30% (po ok. 200 g)
120 g cukru
3 żółtka
duże opakowanie cukru wanilinowego
waniliowy serek homogenizowany - 450 lub 500 g
50-60 ml bardzo gorącej wody
25 g żelatyny
galaretkę truskawkową (proszek)
2 pełne garści sezonowych owoców (jagód, truskawek, borówek etc.)

Galaretkę przygotować według przepisu na opakowaniu i podzielić na trzy części -  do polania sernika będzie potrzebna tylko jedna część (chyba, że ktoś lubi dużo galaretki). Odstawić w chłodne miejsce. Owoce umyć, ewentualnie podzielić na mniejsze cząstki i odstawić, by dobrze obeschły. Ciastka pokruszyć, wymieszać z roztopionym masłem, Tortownicę (24 cm) wyłożyć folią spożywczą. Na folię wyłożyć masę ciasteczkową, równomiernie rozłożyć cienką warstwą i docisnąć. Wstawić do lodówki. Żelatynę zalać gorącą wodą i gdy napęcznieje, dobrze wymieszać. Jedno opakowanie śmietany, żółtka i oba rodzaje cukru zmiksować "na ciepło" (czyli na parze albo niedużym ogniu) do konsystencji puszystego, lekkiego kremu. Następnie dodać żelatynę oraz serek waniliowy i wszystko razem krótko zmiksować na małych obrotach. Odstawić masę do przestygnięcia. Drugie opakowanie śmietanki ubić na sztywno, dodać do masy jajeczno-serkowej, powoli wmiksować. Odstawić masę, a gdy zacznie tężeć, wylać na ciasteczkowy spód. Gdy masa stężeje, posypać wierzch sernika owocami i polać lekko tężejącą galaretką. Trzymać w lodówce, aż całość ładnie stężeje - kilka godzin.

piątek, 20 czerwca 2014

kotleciki rybne (bezglutenowe)


Jak piąteczek, to nie tylko weekendu począteczek, ale też rybka. Usmażyłam bardzo dobre, delikatne i aromatyczne kotleciki. Fantastyczne do domowych fiszburgerów. My bardzo lubimy ryby, możemy też jeść jajka (byle nie za dużo i nie za często), więc dodajemy do kotletów jajko, ale kto nie może, jajka rzecz jasna nie daje. Pogryzajcie rybkami jakiś jarmuż czy inne cudo bogate w wapń, a lepiej wam się wchłonie, ołjea...
Należy zaopatrzyć się w:

500 g filetów z dorsza
2 bułeczki bezglutenowe (lub takie, dla tych, co mogą gluten)
jajko (alergicy pomijają)
po łyżce posiekanego koperku i posiekanej cebuli
łyżkę soku z cytryny (alergicy pomijają)
szczyptę chili
sól morska i pieprz do smaku
bezglutenowa bułka tarta do panierowania (lub np. taka, dla mogących gluten)
olej do smażenia

Jedną bułkę namoczyć w mleku (jeśli dozwolone) lub wodzie. Mięso ryby zmielić, "popchnąć" w maszynce drugą bułką. Do mięsa dodać resztę składników, także namoczoną i odciśniętą bułeczkę, wyrobić i odstawić masę na pół godziny w chłodne miejsce. Po tym czasie uformować nieduże kotleciki, panierować je w bułce tartej, kłaść na rozgrzany tłuszcz i smażyć po kilka minut z każdej strony. Gdyby masa była zbyt wolna, dodać nieco bułki tartej. Gotowe kotleciki podawać z brokułami posypanymi podprażonym, niełuskanym sezamem oraz z jarmużem.

Cukrzyca ciążowa-obiad

wtorek, 17 czerwca 2014

wakacje alergika


Wakacyjny wyjazd z alergikiem to niezły wyczyn. Pamiętam, jak mój starszy alergik miał tak ograniczoną dietę, że 3/4 bagażu stanowił dozwolony prowiant. Bo wyjeżdżaliśmy nad morze na cały miesiąc, na przełomie maja i czerwca, aby nawdychać się uzdrawiającej bryzy. Stan skóry bardzo się podczas wywczasu poprawiał. Potem wracaliśmy do domu, skóra się zaogniała, ale nie wracała do stanu sprzed wyjazdu, więc poprawa, można powiedzieć, była trwała. W ogóle warto często, nawet na krótko, wyjeżdżać z alergikiem - to świetny trening dla jego układu immunologicznego.
Pozwolę sobie na kilka wskazówek, dzięki którym wakacje z alergikiem będą prawdziwie przyjemne. Mam nadzieję, że się Wam przydadzą. 

Wybór pory
Póki mały alergik nie chodzi do szkoły, możemy jeździć po kraju lub świecie, uciekając przed pyleniem w miejscu stałego zamieszkani. Potem jest trudniej. W każdym razie wybór pory powinien zależeć od alergenu - jeśli jesteśmy uczuleni np. na brzozę, to pakujmy manatki i jedźmy gdzieś, gdzie brzoza jeszcze nie rozpoczęła pylenia, a wróćmy, kiedy skończy.

Wybór miejsca
Nasze polskie morze uważam za najlepszy wybór. Znajdźcie hotel czy kwaterę jak najbliżej linii brzegu, najlepiej maksymalnie do 250 metrów od niej, w otoczeniu drzew iglastych. Ale co alergik to inna preferencja, jednak bez względu na nią, trzeba z gospodarzem wybranego miejsca zrobić wywiad ;) Zapytajcie, czy w wybranym miejscu można przyjeżdżać ze zwierzętami - jeśli tak, szukajcie innej kwatery. Zapytajcie o dywany i wykładziny. Wykładzina - nie dla alergika. Dywany - poproście o usunięcie. Wybierajcie pensjonaty i kwatery z nieograniczonym dostępem do kuchni i lodówką. Z tarasem od południa, by pranie alergika mogło szybko schnąć. Z dala od smażalni, knajp, stadnin, hodowli zwierząt etc. Budynki nowsze i wyżej położone (nie chcemy niespodzianek w postaci dopiero co zamalowanego grzyba). Pytajcie znajomych i rodzinę - może mają wypróbowane miejsca, które mogą Wam polecić jako odpowiednie dla alergika.

Co zabrać?
Jeśli jedziemy samochodem, zwłaszcza dużym, to nie ma problemu - pakujemy się i fru. Ale podróż samolotem, autokarem czy pociągiem to już inna sprawa. Dlatego polecam wyjazdy "domestic", najlepiej własnym środkiem transportu. Dla podróżujących koleją itp. doskonałym rozwiązaniem są sklepy internetowe - robimy zamówienie na adres kwatery. Oraz poczta - wysyłamy, a potem odsyłamy sobie co trzeba :)
Warto wziąć ze sobą, pamiętając, że miejscowości wypoczynkowe to nie centra handlowe w stolicy:

  • pościel dziecka i podróżne prześcieradło antyalergiczne
  • leki!
  • numer telefonu do miejscowego pediatry i adres najbliższego szpitala
  • wypróbowane kosmetyki, także z SPF i proszek lub płyn do prania
  • allergoff czy coś w tym stylu
  • własny prowiant na pierwszych kilka dni - te produkty spożywcze, które są niezbędne, a których nie dostaniemy na miejscu
  • mobilny internet

Udanych wakacji!

niedziela, 15 czerwca 2014

batoniki słonecznikowe bez cukru i glutenu


To nasz deser numer jeden ex aequo ze skoraqowymi trufelkami, i podobnie jak tahinowe kulki, pokazaliśmy go w DDTVN. Batoniki robią się właściwie same, a smakują wybornie. Są po prostu zachwycające, znikają, zanim wystygną. Przepis udoskonalony, bo zawsze mi tam coś nie do końca pasowało, ale te proporcje są wreszcie jak należy.
Przygotujmy:

200 g ziaren słonecznika (łuskanych)
6 łyżek syropu klonowego
2 płaskie łyżki masła klarowanego lub bezmlecznej margaryny

Masło/margarynę zagotować z syropem, dodać ziarna i wymieszać. Małą formę (+/- 18x24 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i wylać do niej masę. Wyrównać i wstawić do gorącego piekarnika. Piec ok. 20 minut w 170 stopniach (z termoobiegiem). Gdy wystygnie, pokroić na batoniki.

piątek, 13 czerwca 2014

wegańskie bezglutenowe naleśniki z karobellą i truskawkami


Jak żem była jeszcze w odpowiednim wieku i chadzała do klubów, tom lubiła se przekąsić naleśnika z nutellą
i truskawkami. Bo w pewnym modnym za mej młodości klubie pojawiał się pan ze sprzętem i strudzonym pląsami klaberom takie przysmaki w cenie do zniesienia smażył. "Piekarnia" się, o ile pamiętam, ten klub nazywał. A jeszcze bardziej dawnymi czasy, to do "Filtrów" się chodziło, i to były czasy o niebo słodsze niż te naleśniki z "Piekarni"... Ech! I tak jak teraz te naleśniki dzieciakom smaruję, to... no wiecie, tęsknymi łzami je doprawiam...
PS. Foty brak, bo naleśniki za szybko znikają i jakoś nie ma okazji...
Należy mieć:

te naleśniki bez glutenu lub usmażone według tego przepisu
karobellę przyrządzoną na śmietance roślinnej bezglutenowej, np. ryżowej
truskawki bio*

Truskawki umyć, osuszyć i pokroić w mniejsze kawałki. Dopiero co usmażone, ciepłe naleśniki smarować karobellą, posypywać truskawkami i zawijać w rulony lub składać w trójkąty. Naleśniki dobrze smakują także na zimno.

*ja mam truskawki własnego chowu, warto rozejrzeć się za owocami eko lub popytać wśród rodziny i sąsiadów, czy nie mają niesypanych truskawek do oddania/sprzedania

wtorek, 10 czerwca 2014

sałatka z kaczką w wiśniowym winegrecie z olejem rzepakowym


Nasz dzisiejszy obiadek: lekka i wielce smakowita sałatka. Wiśniowy winegret, roszponka i confit z kaczki to chyba jedno z najsmaczniejszych zestawień smakowych. Jak na mój gust, rzecz jasna. Sałatka jest orzeźwiająca, ale dobrze syci brzuszki, zwłaszcza pogryzana pełnoziarnistymi grzankami. Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega-3 i dlatego warto dodawać go do sałatek czy surówek. I nie tylko :)
Weźmy:

3-4 garści roszponki
garść groszku cukrowego lub fasolki mamuciej (wiązkę mieszczącą się w dłoni)
czerwoną cebulę
opcjonalnie: pół ogórka pokrojonego w plastry (dodaje świeżości)
2 nóżki kaczki
na marynatę do mięsa kaczki:
5 łyżek oleju rzepakowego
łyżkę sosu sojowego
łyżkę miodu
sporą szczyptę pieprzu
goździk
2 plastry cytryny (przy alergii pomijamy)
na wiśniowy winegret:
100 ml oleju rzepakowego
2 łyżki musu z wiśni*
płaską łyżkę miodu
szczyptę chili
szczyptę cynamonu
sól i pieprz do smaku

Składniki marynaty do mięsa wymieszać (oprócz cytryny), polać nią kacze udka, położyć na każde plasterek cytryny i wstawić do lodówki na całą noc. Następnie udka wstawić do piekarnika nagrzanego do 100 stopni (termoobieg) i piec ok. 3 godziny, aż mięso zacznie odchodzić od kości. Jeszcze ciepłe mięso oddzielić od skóry i kości, i odłożyć (tłuszcz przelać do słoiczka i przechowywać w lodówce, przyda się do następnego confitu). Groszek lub mamuta wrzucić na 5 minut na osolony wrzątek, wyjąć, odcedzić. Umyć i osuszyć roszponkę oraz pokroić cebulę pokroić w cienkie piórka. Wiśniowy winegret: wszystkie składniki umieść w słoiczku, zakręcić i potrząsać, aż sos nabierze jednolitej konsystencji. Na sałacie układać fasolkę, ewentualnie plastry ogórka, cebulę oraz kaczkę, polewać winegretem i podawać. 

*mus z wiśni otrzymujemy ze zmiksowanych, świeżych, wydrylowanych owoców - rzecz fajowa i przydatna, może być bazą do winegretów, sosów, lodów czy deserów; można też zrobić z mrożonych wiśni

poniedziałek, 9 czerwca 2014

frittata 'leczo' dla NieAlergika


Nie lubię warzyw w słodkościach, jedzenia kwiatów (choć ich smak owszem), potwornych wytworów pod wezwaniem zdrowotności i wymęczonych, pseudoartystycznych potraw. Oraz pretensjonalnych sposobów ich podawania. Bardzo nie lubię. Wykwinty kuchni francuskiej przyprawiają mnie o biegunkę, a stajling większości knajpianych dań o wymioty. Natomiast przygotowywanie obiadu przez dłużej niż godzinę - o drgawki. Dlatego wszystkim łączącym się ze mną w tym nienawistnym pasażu gastronomicznym dedykuję frittatę-leczo. Danie proste, żeby nie powiedzieć prostackie, ultrapyszne i w dodatku fit. Cieniutki, jajeczny placuszek, sprężyste warzywa i moc peperoncini. Rozmyślam też nad wariacją a'la japoński omlet...
Należy mieć:

jajko
niedużego pomidora malinowego
małą cebulkę
2 czubate łyżki pokrojonej w małe paski papryki
1/4 łyżeczki pasty peperoncini
sól i pieprz do smaku
łyżkę masła (u mnie klarowane)

Jajko roztrzepać z solą i pieprzem, pomidora sparzyć, zdjąć skórkę i pokroić w "księżyce". Pokrojoną w kostkę cebulę delikatnie przesmażyć razem z papryką na maśle przez ok. 3 minuty, dodać pastę, doprawić i wymieszać. Dorzucić pomidory i zalać roztrzepanym jajkiem. Przykryć i smażyć na małym ogniu do momentu ścięcia się jaja.

sobota, 7 czerwca 2014

medaliony z polędwicy wołowej z sosem czekoladowym


Taką polędwicę przygotowaliśmy podczas czekoladowych warsztatów z Siemensem. Rewelacyjna, cudowny sos z czekoladą. Alergicy mogą pominąć czekoladę, ale jest jej tak niewiele, że o ile nie macie na nią strasznego uczulenia, warto zaryzykować dla smaku tego dania. Przygotujmy:

medalionów polędwicy wołowej
łyżki oleju rzepakowego do smażenia
kilka gałązek świeżego tymianku
pieprz czarny grubo mielony, sól morska do smaku
200 ml wytrawnego, czerwonego Porto
12 obranych szalotek
kilka gałązek świeżego tymianku
suszonych śliwek
laska cynamonu
łyżka zielonego pieprzu zalewie
gałązka świeżego rozmarynu
1/3 tabliczki gorzkiej czekolady
łyżka  masła

Wołowinę natrzeć olejem, grubo mielonym pieprzem oraz świeżym tymiankiem, a następnie obsmażyć krótko z każdej strony. Mięso przełożyć na blachę, wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i piec przez około 7 minut. Czerwone wino zagotować razem z szalotkami, tymiankiem, śliwkami, cynamonem, zielonym pieprzem i rozmarynem. Gdy sos się zredukuje, dodać pokruszoną czekoladę. Poczekać czekolada się rozpuści, zdjąć sos z ognia, dodać masło. Mięso wyjąć z piekarnika, ułożyć na talerzu i skropić przygotowanym wcześniej sosem z szalotkami i śliwkami. Podać z włoskimi kluseczkami gnocchi.

piątek, 6 czerwca 2014

różowe lody z olejem rzepakowym


Córka moja lubi tylko różowe lody. No to proszę bardzo. Bez cukru, bez mleka, bez jajek, za to z owocami. Dzięki dodatkowi oleju lody są bardziej kremowe i pełniejsze w smaku. Być może olej pełni rolę nośnika aromatu. Wcale go natomiast nie czuć, a odrobina kardamonu dodaje lodom uroczego frika. Zrobiłam je w maszynie, ale myślę, że jako lody na patyku, też będą fajne. Oczywiście można zrobić je z dowolnymi, ulubionymi owocami, na przykład z malinami i odrobiną chili, albo porzeczkami.
Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega-3 i dlatego warto dodawać go różnych potraw, po prostu eksperymentować.
Przygotujmy:

500 ml pokrojonych truskawek
500 ml śmietanki owsianej
4 łyżki oleju rzepakowego
syrop z agawy - do smaku
1/2 łyżeczki kardamonu

Kardamon wrzucić na dwie sekundy na suchą, rozgrzaną patelnię i przesypać na talerzyk. Wszystkie składniki, oprócz syropu z agawy zblenderować na mus. Ewentualnie dosłodzić do smaku, jeszcze raz zmiksować i przełożyć do maszyny do lodów. Gdy lody w maszynie nabiorą odpowiedniej konsystencji, można je podawać lub przełożyć do pojemnika i przechowywać w zamrażarce.

Lody, lody dla ochłody Akcja lodowa 2014

czwartek, 5 czerwca 2014

chleb kubański


Chlebem tym zainteresowała mnie Natalia. No ładny chlebek, owszem. I szybki tudzież bezproblemowy, ale jednakowoż pozbawiony charakteru. Natomiast gdy dodać do niego kminku, czarnuszki etc., robi się z niego bardzo przyjemny bochenek. 
Należy mieć:

250 g mąki pszennej typ 650
250 g mąki pszennej typ 750
ok. 1,5 szklanki bardzo ciepłej wody
paczkę suchych drożdży (7 g)
łyżeczkę cukru
łyżeczkę soli
zalecane: dodanie pełnej łyżeczki kminku lub czarnuszki

Wszystkie suche składniki wymieszać, dolać wodę i wyrabiać ciasto mikserem z hakami do ciasta przez ok. 10 minut. W razie potrzeby, gdyby ciasto było zbyt twarde, dolewać po odrobinie wody do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut, najlepiej w koszyczku do wyrastania. Następnie przełożyć na blachę, uformować bochenek i posmarować go wodą z oliwą. Naciąć zwilżonym, ostrym nożem i wstawić do zimnego piekarnika. Nastawić temperaturę na 190 stopni, włączyć piekarnik i piec chleb ok. 40 minut.

środa, 4 czerwca 2014

tort z truskawkami dla NieAlergika


Lekki, delikatny tort w guście dzieci. Biszkopt rzucany kakaowy z tego przepisu plus krem na bazie śmietany i mascarpone plus świeże truskawki. Moje dzieci nie mogą mleka, ale odrobina mlecznych przetworów im nie szkodzi. Aktualnie to ich ulubiony tort, jedno i drugie życzy go sobie na urodziny. Wcale się im nie dziwię...
Trzeba mieć:

na biszkopt rzucany:
5 jajek
3/4 szklanki cukru
2/3 szklanki mąki
1/3 szklanki kakao
na krem:
500 g mascarpone
400 g śmietanki do ubijania 30% (przeciętne 2 opakowania)
6 łyżek cukru typu kandyz (może być też zwykły cukier puder)
łyżeczkę cukru z wanilią lub cukru wanilinowego
kilkanaście truskawek
do nasączenia: szklanka posłodzonego do smaku kompotu z truskawek z kieliszkiem wódki
do przybrania: kakao, kilka truskawek z szypułkami

Biszkopt: rozdzielić żółtka od białek, te ostatnie ubić na sztywną pianę, pod koniec dodając po łyżce cukru, a następnie po żółtku. Wymieszać suche składniki i dodawać stopniowo do masy jajecznej, najlepiej przesiewając i mieszając. Ciasto wylać do tortownicy, której dno jest wyłożone papierem do pieczenia, a boki suche, nienatłuszczone. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni (z termoobiegiem) i piec ok. 35 minut. Jeszcze gorące ciasto upuścić na blat z w wysokości ok. pół metra, wstawić z powrotem do piekarnika i studzić przy otwartych drzwiczkach. Wystudzony biszkopt pokroić na trzy części. Krem: mascarpone chwilę miksować z cukrami i odstawić na ok. 2 godziny - mniej więcej po tym czasie kandyz się rozpuści (jeśli używamy cukru pudru, to nie ma potrzeby odstawiania na dłużej niż 15 minut). Ubić śmietanę, pod koniec dodając łyżeczkę cukru waniliowego. Następnie stopniowo dodawać mascarpone do śmietany, delikatnie mieszając. Spodni blat nasączyć, poukładać na nim pokrojone w plasterki truskawki, przykryć warstwą kremu, nałożyć drugi blat i czynności powtórzyć, pamiętając, by zachować nieco kremu do dekoracji. Górny blat także nasączyć, całość posmarować resztą kremu, posypać kakao, udekorować i odstawić do lodówki.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

łosoś w maku


Startujemy z przepisami na "bomby wapniowe". Dziś nasza ulubiona, czyli łosoś smażony w panierce z maku. Danie proste jak nie powiem co (bo nie wypada) i pyszne, a w dodatku ciekawie wygląda. Nie podam źródła przepisu, no bo tyle tego w sieci... Więcej niż łososi może nawet. A konkretnie, to natalkowy mnie zauroczył.
Trzeba przygotować:

filety z łososia (bez skóry i ości, po ok. 100 g na osobę)
mak niebieski
sól i pieprz
sok z cytryny (alergicy pomijają)
masło klarowane, oliwa lub olej do smażenia

Filety pokroić w paski o szerokości ok. 3-4 cm. Mięso umyć, osuszyć, ewentualnie skropić sokiem z cytryny. Posolić i popieprzyć i odstawić na pół godziny w chłodne miejsce. Wysypać cienką warstwę maku na deskę do krojenia i panierować w nim rybę. Smażyć na rozgrzanym oleju po 5 minut z obu stron.