sobota, 29 marca 2014

zupa dziadowska


Babcia Halinka była miernej postury, ale wielkiej siły. W czasie wojny, jako młode dziewczę, brała dwa wory kartofli na rower. Od chłopa. A potem z tymi worami, na tym rowerku, uchylając się tamtym świszczącym kulom wracała do tamtej Warszawy. I robiła zupę dziadowską dla całej rodziny. Po wojnie też ją robiła. I po stanie wojennym. Cudownie pyszna zupa. 
Zdobądźmy:

5 kartofli
cebulę
2 łyżki smalcu
mąkę na zacierki (ok 3/4 szklanki)
sól i pieprz do smaku


Kartofle umyć, obrać, pokroić w kostkę i ugotować w 2 litrach osolonej wody. W czasie, gdy kartofle się gotują, pokroić w kostkę cebulę i zbrązowić ją na smalcu, a z mąki i wody ukręcić zacierki. Gdy ziemniaki będą miękkie, dorzucić zacierki oraz podsmażoną cebulę, doprawić i zagotować. 

11 komentarzy:

  1. Bardzo lubię kartoflanki i z przyjemnością bym zjadła miseczkę Twojej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prostota zawsze się sprawdzi, obojętnie w jakich czasach :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja babcia też robiła tą zupę! Wieki jej nie jadłam...

    OdpowiedzUsuń
  4. I moja babcia ją robiła! Smak dzieciństwa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Babcie są po prostu wyjątkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupa z tradycją! Wstyd się przyznać ale nie znam jej smaku

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie wczoraj nagotowałam sobie cały garnek tej zupy :). Dla mnie to też smak dzieciństwa, którego nie chcę psuć żadnymi extra dodatkami. Przysmażona cebulka wystarczy za wszystko :).

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!