sobota, 29 marca 2014

zupa dziadowska


Babcia Halinka była miernej postury, ale wielkiej siły. W czasie wojny, jako młode dziewczę, brała dwa wory kartofli na rower. Od chłopa. A potem z tymi worami, na tym rowerku, uchylając się tamtym świszczącym kulom wracała do tamtej Warszawy. I robiła zupę dziadowską dla całej rodziny. Po wojnie też ją robiła. I po stanie wojennym. Cudownie pyszna zupa. 
Zdobądźmy:

5 kartofli
cebulę
2 łyżki smalcu
mąkę na zacierki (ok 3/4 szklanki)
sól i pieprz do smaku


Kartofle umyć, obrać, pokroić w kostkę i ugotować w 2 litrach osolonej wody. W czasie, gdy kartofle się gotują, pokroić w kostkę cebulę i zbrązowić ją na smalcu, a z mąki i wody ukręcić zacierki. Gdy ziemniaki będą miękkie, dorzucić zacierki oraz podsmażoną cebulę, doprawić i zagotować. 

czwartek, 27 marca 2014

piwne talarki


Pyszne wyszły te krakersy. Kruchutkie, aromatyczne, w piekarniku fajnie puchną, tak jak chlebki pita. Uwaga: uzależniające. Wiadomo, do czego najlepsze ;)
Należy mieć:

100 g mąki
50 g bezmlecznej margaryny (dla NieAlergików: masła)
trochę ciemnego piwa
sporą szczyptę soli
mielony kminek

Z podanych składników (prócz kminku) zagnieść ciasto, dodając tyle piwa, by uzyskać zwartą, elastyczną konsystencję. Ciasto odłożyć na kilka minut do lodówki, a następnie cienko rozwałkować (ok. 2 mm) i powycinać małe krakersy (ja wycinałam kieliszkiem od wódki). Krakersy poukładać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować je piwem, posypać kminkiem, docisnąć przyprawę palcami. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika (termoobieg) i piec aż "spuchną" i się zrumienią, ok. 10 minut.

środa, 26 marca 2014

niezła ściema


Kochacie Matkę Ziemię? No, dobre dzieci. To pamiętajcie: 29 marca o 20.30 dajemy wyraz naszej miłości i na godzinkę gasimy światełka!
O co chodzi?
"W sobotę 29 marca o godzinie 20:30 wybije Godzina dla Ziemi WWF.
Godzina dla Ziemi WWF to jedyna w swoim rodzaju akcja ekologiczna, która łączy ludzi na całym świecie ponad podziałami. Jednego dnia o jednej godzinie mieszkańcy wszystkich kontynentów gaszą na symboliczną godzinę światło, wyrażając tym samym swoją troskę o przyszłość Ziemi. Akcja WWF to nie tylko czas, kiedy na godzinę gasną światła - jej prawdziwym celem jest zachęcenie ludzi do życia w sposób bardziej przyjazny środowisku i zmotywowanie do zmiany codziennych przyzwyczajeń na bardziej ekologiczne.
Ta wyjątkowa akcja od ośmiu lat rośnie w siłę. W zeszłym roku niemal 65 tys. Polaków włączyło się do zmian poprzez rejestrację na stronie godzinadlaziemi.pl. Światła zgasły w milionach domów, w ponad 7000 miejscowości w 153 krajach świata."

Dla wszystkich, którzy przyłączą się do Godziny dla Ziemi WWF, przygotowano coś wyjątkowego: mobilną aplikacją ekologiczną, która radzi, jak dbać o środowisko przez cały rok.


poniedziałek, 24 marca 2014

bursztynowy dacquoise dla NieAlergika


Moja mama uwielbia dacquoise'y wszelakie. No to jej upiekłam na urodziny. Nieskromnie powiem, że boski mi wyszedł... Mama nie przepada za bakaliami w dacquoise'ach, ale można dorzucić karmelizowanych orzechów, czy co tam kto lubi. Bo ja, jak mama, akurat nie bardzo lubię. Krem jest słodzony tłuczonym karmelem domowej roboty - fajna sprawa, polecam. Stąd się właśnie wzięła nazwa, bo pokruszony karmel wygląda jak bursztyny.
Trzeba mieć:

na blaty bezowe:
6-7 białek
300 g cukru
szczyptę soli
na krem:
250 g mascarpone
250 ml śmietanki do ubijania
3 łyżki cukru na karmel
2 pełne łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Blaty bezowe: białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, następnie wsypać cukier i dalej miksować, aż masa stanie się lśniąca. Dwie blachy wyłożyć papierem do pieczenia, na papierze narysować dwa koła (ja odrysowuję spód od tortownicy). Bezą wypełnić okręgi, masę wyrównać. Blachy wstawić do piekarnika i suszyć przy uchylonych drzwiczkach w 125 stopniach (z termoobiegiem) przez ok. 2 godziny. Jeden z blatów tuż po upieczeniu oprószyć kilkoma szczyptami kawy rozpuszczalnej. Najlepiej upiec je dzień wcześniej.
Krem: śmietankę ubić na sztywno. Mascarpone przełożyć do miski. Cukier wysypać równą warstwą na patelnię i podgrzewać, a gdy zacznie brązowieć, wylać go cienką warstwą na papier do pieczenia. Gdy zastygnie, potłuc na kawałeczki, np. spodem łyżki. Zmiksować wstępnie mascarpone, a następnie wsypywać karmel, cały czas miksując. Nie należy przejmować się nie do końca rozpuszczonymi kawałkami karmelu, tak ma być. Dodać kawę, miksować jeszcze chwilę, a następnie stopniowo dodawać bitą śmietanę i delikatnie mieszać. Na czysty blat bezowy nałożyć krem i całość przykryć blatem oprószonym kawą. Odstawić w chłodne miejsce, by tort się "przegryzł".

Beza doskonała

sobota, 22 marca 2014

witaminki


Na przedwiośniu zawsze człowiekowi czegoś brak. Ciepełka, słoneczka, nowalijek... Oraz czasem witamin i minerałów. No, ale ponieważ od wczoraj mamy już wiosnę, to trzeba się jakoś doprowadzić do użytku. Choćby zdrowotnie...
Z bliżej nieznanych mi powodów, ostatnio moje dzieci dziwnie jedzą. Nina żywi się głównie oliwkami i owsianką, a Jeremi kiełkami i wegetariańskim sushi. Nie bardzo kminię, o co kaman, ale domyślam się, że czegoś im w diecie zabrakło i nadrabiają, jak szaleni. Może ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy mnie oświeci? Nie jestem dietetykiem, więc nie podam Wam recepty na uzupełnienie takowego braku, ale opowiem wam, jak staram się zapewnić moim alergikom trochę cennych substancji odżywczych w okresie w owe substancje ubogim.
Surówki
Surówki marcowe to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Dlatego stawiam na warzywa gotowane na parze, najczęściej mrożone. Skropione masłem klarowanym, oliwą, olejem dyniowym, żeby się te ponoć żałosne w dzisiejszych warzywach ilości witamin jak najlepiej przyswoiły.
Awokado
Nie wiem, co w nim jest, ale się nim obżeramy, a to oznacza, że coś w awokado musi być. No i skoro nazywają je superjedzeniem, to chyba naprawdę jest zdrowe? Wrzucamy je do sushi, na kanapki i do sałatek, na przykład.
Tran
I częściej rybka na obiad. Należymy do klubu miłośników ryb, nie uczulają nas. Czasem (rzadko, bo straszna kasa) daję też kawior. Ale jeśli nie możecie ryb i tranu, zapytajcie lekarza o jakiś suplement z pożądanym tłuszczykiem.
Kiełki
Obżeramy się jak wieprze, zwłaszcza lucernowymi. Bogactwo dobra wszelakiego. Odkwaszają. Trzeba tylko pamiętać, by je dwa razy dziennie dobrze opłukać pod bieżącą, chłodną wodą i zawsze dokładnie tuż przed podaniem. Można je wrzucać na kanapki, do zup, sałatek, blednerować w koktajlach, rozrzucać na tartach, a nawet zawijać w sajgonki ;)
Szczypiorek
Niom niom. Ponoć alkalizuje, no i zawiera sporo minerałów. Dodaję go do czego się da, nie tylko sałatek. Moje dzieci mogą żółtko, więc robię im szczypiorkową pastę z żółtek z dodatkiem odrobiny masła klarowanego.
Natka pietruszki
Jej przemyt to rzecz niełatwa... nie ma tak dobrze, że można wsypać do zupy. No chyba, że do takiej, w której nie widać. Podkładanie pod porcję ziemniaków też się nie sprawdza. Ale warto walczyć, dodawać do farszów, surówek etc. żeby przemycić choć troszkę tego zielonego złota.
Kiszonki
Domowe, najlepiej. Ponoć w takich ogórkach i kapuście, oprócz dobrych bakterii jest jeszcze sporo innego dobrego.
Rzeżucha
Tę to wysiewam non stop. Niestety, jej specyficzny smak nie każdemu jest... w smak. Szkoda, bo to samo zdrowie, warto pomyśleć o tym, jak ją przemycić. Może w jakiejś paście? Nie wiem, naprawdę, bo my akurat bardzo lubimy.
Nori
To wyższa szkoła jazdy, bo nie znam wielu dzieci lubujących się w sushi na przykład. Nie dziwię się, bo sama jak wiele lat temu pierwszy raz spróbowałam glonów, to nie byłam szczególnie zachwycona. Ale potem jakoś tak pokochałam... Syn od razu polubił, no i teraz sushi muszę rolować co najmniej raz w tygodniu. Oczywiście wege, najchętniej z awokado. Z jednej strony się cieszę, bo glony to niemal samo zdrowie, ale z drugiej strony jod, Fukushima i te sprawy, więc trzeba ograniczać ;)

I to by było na tyle. Bida. Nie możemy się doczekać lata.

środa, 19 marca 2014

skoraqowe trufelki


Piękne trufelki Skoraq zrobiła. No to ja też je zrobiłam, a owszem, bo okrutnie i od pierwszego wejrzenia się w nich zakochałam. I pokazałam je w DDTVN. Takie cuda mi co prawda nie wyszły, ale za to też pyszne. Przepyszne! Moje proporcje są trochę inne, bo chciałam uzyskać trufelki nieco słodsze. Ale powiem Wam szczerze - nie przejmujcie się proporcjami, kulki te bowiem kręciłam wiele razy i zawsze wychodzą pyszne, nawet na oko kręcone. Niommmm...
Trzeba mieć:

4 łyżki tahini, najlepiej domowej*
3 łyżki dowolnego syropu lub melasy (lub miodu, jeśli dozwolony w diecie)
ok. 8 łyżek ekspandowanego amarantusa

Wszystkie składniki dobrze wymieszać (ja mieszałam tuż po zrobieniu tahini, kiedy pasta była jeszcze ciepła, łyżką), uformować kuleczki, ewentualnie obtoczyć je w sezamie i odłożyć, by wystygły.

*tahini zrobiłam też z przepisu Skoraqa, tzn. 10 minut prażyłam sezam, a potem go zblenderowałam na miazgę - nie blenderujcie zbyt długo, tylko do momentu uzyskania konsystencji pasty, bo może się wytrącić olej; nie czekałam też, aż sezam całkowicie wystygnie, a i tak pasta wyszła jak należy; z kupnej tahini też wychodzą smakowite, więc jak się komuś nie chce robić w domu, to niech się wyluzuje i zrobi ze sklepowej

poniedziałek, 17 marca 2014

jak się wkręcić do TVN


Wbrew pozorom to nie jest takie trudne. A wiem, co mówię, bo nam się udało :) Są dwie, bardzo proste metody. W pierwszym przypadku potrzebujemy jednego palca i jednego ucha. Dzwoni telefon, odbieracie i okazuje się, że to pan/i redaktor z telewizji. Druga metoda jest równie prosta, ale angażuje całą dłoń oraz narząd wzroku. Otwieracie maila, patrzycie, a tam wiadomość od pani/pana redaktor/a z telewizji. Od tego momentu wszystko zależy wyłącznie od Was.
I tu nie jest już tak łatwo, bo musicie się zastanowić i zdecydować. Polecam odpowiedzieć twierdząco na zaproszenie, bo występ w TVN jest niezwykle przyjemny, takoż prowadzący i ekipa. Gorzej z tremą. Ale warto się przemóc, bo potem, w nagrodę, obśmiejemy się do bąka. Z hejterów. Możemy też liczyć na zazdrośników
i wariatów. A i pani z warzywniaka na pewno zaszczyci nas informacją, że widziała nasz występ w tv.
No, skoro już wiecie, jak się wkręcić do TVN, to do dzieła! ;)

sobota, 15 marca 2014

stripsy a'la kfc


Jeszcze jeden przepis z archiwalnego kukbuka alergicznego. Ale od czasu do czasu i dziś je robię, bo są wyjątkowo pyszne. Wiecie, jak się jest małym alergikiem, to pizza, hot dogi, hamburgery i tym podobne przysmaki wydają się być najsłodszym z zakazanych owoców. 
To były nasze stripsy z kej-ef-si. Obowiązkowo z frytkami, gotowaną kukurydzą i keczupem.
Weźmy:

filet z kurczaka (najlepiej bio)
płatki kukurydziane
roztopione masło klarowane*
sól, słodka papryka w proszku do smaku

Piersi pokroić w słupki, doprawić, obficie posmarować masłem i obtoczyć w pokruszonych płatkach. Poukładać na blasze, wstawić do gorącego (175 stopni) piekarnika i piec ok. 20 minut. 

*myślę, że płatki przylepią się równie dobrze na margarynę, oliwę lub olej, ale nie próbowałam, to nie wiem na sto procent

czwartek, 13 marca 2014

marchewkowe galette


Ej, może znowu coś razem upichcimy?
Dobra!
Ale co?
Bo ja wiem... wege galette może? Tylko z czym?
Z marchewką na wytrawnie?
No!
To pichcimy!
I tak od słowa do słowa, upichciłyśmy z Madzią galette z marchewką. Poprzednio, piekąc razem dreemersowe kokoski, korzystałyśmy z tego samego przepisu zachowując prawo do jego modyfikacji. Tym razem każda z nas miała zrobić tej drugiej niespodziankę. No i tak to wyszło :) Galette jest bardzo smaczne, ma charakterek. W roli śmietanowo-jajowego zagęszczacza wystąpiło awokado. W rolę się wczuło i wypadło świetnie. Z podanych proporcji zrobiłam dwa nieduże galette.
Trzeba mieć:

na ciasto:
200 g mąki
100 g bezmlecznej margaryny
1/2 łyżeczki soli
zimną wodę
na farsz:
3-4 marchewki
1/2 awokado
por (kawałek długości ok. 20 cm)
sól, pieprz i chili do smaku

Składniki na ciasto wyrobić dodając tylko tyle wody, by osiągnąć zwartą i elastyczną konsystencję. Ciasto włożyć na kilka minut do lodówki. Marchewki pokroić w plasterki, awokado pognieść widelcem, a pora pokroić w plasterki. Wyjąć ciasto z lodówki i cienko rozwałkować na papierze do pieczenia. Na środek placka wyłożyć awokado, zostawiając wolne brzegi. Pora szybko zrumienić na tłuszczu, wyłożyć na awokado. Posolić, popieprzyć i posypać chilli. Marchewkę też podsmażyć, a następnie krótko poddusić (ok. 5 minut) i wyłożyć na pora. Zawinąć brzegi ciasta formując galette. Placek piec ok. 35-40 minut (2 mniejsze piekłam 25 minut) w 180 stopniach z termoobiegiem i ewentualnie na 5 minut przed końcem pieczenia zwiększyć temp do 200 stopni, by ciasto się mocniej zrumieniło.

wtorek, 11 marca 2014

placki z warzyw


Następny przepis z prehistorycznego kukbuka alergika. To były pyszne placuchy. I zdrowe. Właściwie to nie wiem, czemu od tak dawna ich nie robię... Może dlatego, że teraz lubimy warzywka w formie sobie właściwej. Do zrobienia placków można użyć dowolnych, dozwolonych w diecie warzyw. Myślę, że jedynym obowiązkowym składnikiem jest ziemniak, który skleja masę placuszkową.
Weźmy:

po kawałku kalafiora, dyni, cukinii, dyni, marchwi etc.
kilka fasolek
ziemniaka
pół małej cebuli
sól, ulubione zioła do smaku
mąka kukurydziana
natkę pietruszki

Warzywa ugotować, najlepiej na parze, rozdrobnić. Cebulę posiekać, podsmażyć na maśle lub oleju, wrzucić warzywa i smażyć do uzyskania konsystencji pozwalającej na formowanie. Dodać natkę pietruszki. Uformować małe kotleciki, obtoczyć w mące i podsmażać na maśle do przyrumienienia. 


niedziela, 9 marca 2014

zwycięzcą rozdawajki jest...


... eeeeee, nie tak szybko ;)
Zgłoszeń było sporo, wybór straszliwie trudny, ale jeden komentarz musiał wygrać, więc wygrał. Najchętniej bym po prostu losowała, ale to niezgodne z ustawą, zatem należało kierować się wyborem, a nie losem. Oczywiście nie może być mowy, że wyborem pokierował los, prawda? ;)
Prawda czy nie, mój wybór padł na komentarz Daga Tree. I dobrze się złożyło, bo z komentarza wynika, że w domu tej Pani odbywa się zbiorowe żywienie alergików. Serdecznie gratuluję!
Pozostałym graczom ogromnie dziękuję za udział w zabawie. Fajnie było się dowiedzieć, że zaglądacie do mnie, nawet, jeśli nie zostawiacie komentarzy i bardzo mi miło, że jest tyle chętnych na książkę. 
Szkoda, że nie mogę jej rozdać.
Chętnych, którzy nie wygrali i jednocześnie się za to nie obrazili, gorąco zapraszam do zakupu "100 smakołyków..." na przykład w księgarni JakWyżej lub na Allegro.

sobota, 8 marca 2014

pizzerinki z tapenadą


Fajna, drobna, chrupiąca przekąska. Na pewno zdrowsza niż chipsy. Jeśli nie lubicie tapenady, a w diecie dozwolone są pomidory, to użyjcie pasty z suszonych pomidorów. Choć wtedy to już nie będzie to...
Należy mieć:

na ciasto:
200 g mąki (może być miks bezglutenowy)
10 g drożdży
łyżkę oliwy
płaską łyżeczkę cukru lub słodu
1/2 łyżeczki soli
letnią wodę

do obłożenia:
tapenadę
pieczarki pokrojone w plasterki (najlepiej lekko obsmażone)
dymkę
w sezonie: bakłażan, cukinia (lekko zgrillowane plastry)
sól, pieprz i ulubione, dozwolone zioła do smaku

oliwę do spryskania*

Drożdże wymieszać z kilkoma łyżkami wody, cukrem, łyżeczką mąki i odstawić zaczyn, by ruszył. Gdy ruszy, dodać resztę składników i wyrobić gładkie, elastyczne ciasto dodając tyle wody, by osiągnąć pożądaną konsystencję. Odstawić do wyrośnięcia, a następnie rozwałkować i powycinać pizzerinki. Każdą pizzerinkę posmarować tapenadą, poukładać dodatki (pieczarki można przedtem szybko obsmażyć na oliwie czy klarowanym maśle), doprawić, spryskać oliwą i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni. Piec ok. 10 minut.

*ja lubię sobie popryskać to i owo oliwą, dlatego zainwestowałam w specjalny rozpylacz do oliwy

czwartek, 6 marca 2014

milion


1000000 wyświetleń. Większość z tej bańki w ciągu ostatniego roku ;) To jak na niszowego bloga chyba
nie najgorzej...
Uczcijmy to zatem, dajmy na to, małą rozdawajką.
Kto chce moją książkę? 
Kto chce, niech to powie w komentarzu pod tym postem. Na komentarze czekam do jutra, czyli do 7 marca 2014 r. do północy, potem wybiorę osobę, która otrzyma "100 smakołyków...".
A potem dam Wam znać, kto zacz.
Uwaga! Książkę wyślę tylko na adres na terenie Polski. Nie zapomnijcie zostawić swojego adresu mailowego.
Zapraszam serdecznie! :)

wtorek, 4 marca 2014

kurczak w maśle orzechowym dla NieAlergika


Są takie dania, którym strach robić zdjęcia. Na przykład schab w morelach, albo kurczak w maśle orzechowym. To znaczy ja się boję, bo cóż tu ściemniać: jako fotograf zupełnie sobie z nimi nie radzę... W każdym razie pod przepisem fota poglądowa - tylko dla osób o mocnych nerwach!
Kurczak ten jest przepyszny. Doskonale smakuje z basmati albo naanami i raitą. Niestety nie pamiętam, jak przepis znalazł się w moim kukbuku. Tutaj go znalazłam, już w trakcie pisania tego posta, ale ja go mam raczej z jakiejś gazety. Poza tym, czy to aż tak ważne? Ważne, że pycha!
Trzeba mieć:

500 g filetów z kurczaka
brokuł
3 ząbki czosnku
sól i pieprz do smaku
3-4 łyżki oleju z pestek winogron
250 ml śmietany
3 czubate łyżki masła orzechowego
maleńka suszona papryczka chilli
sok z ½ cytryny

Rozgrzać olej, wrzucić posiekany czosnek, a gdy się zacznie rumienić, dodać pieprz i pokrojone w kostkę mięso. Gdy się kurczak zetnie, dodać podzielone na różyczki brokuły oraz sól i dusić 7-10 minut. Wlać śmietanę, wymieszać, dodać masło orzechowe oraz pokruszoną papryczkę i sok z cytryny. Wymieszać, dusić 10 minut często mieszając.


sobota, 1 marca 2014

florentynki owsiane


Przepis mam od mamy, wycięła go lata temu z jakiejś gazety, i w tejże gazecie figurował on pod nazwą "Herbatniki Adasia". Znacie tego Adasia? W każdym razie ciasteczka (bo herbatniki to na pewno nie są) wymyślił genialne - leciutkie, kruchutkie, po prostu wspaniałe, tylko trochę przesadził z ilością tłuszczu i cukru, ale zredukowaliśmy, rzecz jasna. Przepis podaję oryginalny, z moimi zmianami w nawiasach. Jak dla mnie, to nie są żadne herbatniki, najbardziej toto przypomina florentynki. Sorki za fotę, ale ładne to herbatniki Adasia nie są, poza tym znikały w takim tempie, że w ogóle się cieszę, ża chapnęłam coś do zdjęcia ;)
Weźmy:

200 g płatków owsianych
200 g bezmlecznej margaryny (zrobiłam na zwykłym maśle, dając 150 g)
150 g brązowego cukru trzcinowego (dałam 100 g i wystarczy)

Wymieszać płatki z cukrem, dodać rozpuszczone masło i dobrze wszystko razem wymieszać. Rozłożyć masę równo na blasze do pieczenia (warstwą o grubości ok. 0,5 cm) i ugnieść ją dłonią. Piec ok. 15-20 minut w 175 stopniach (z termoobiegiem), aż nabierze złocistego odcienia. Wyjąć z piekarnika i pokroić na nieduże kwadraty. Zdejmować z blachy dopiero po wystygnięciu. Przechowywać w metalowym pudełeczku lub słoiku.