środa, 26 lutego 2014

rozkosz...


...smaku. Głębia, aromat, aksamitna konsystencja. Ale i dla zdrowia coś się znajdzie. O czym mówię?
O czymś ekstra :)
Bloger to ma czasem złote życie. Na przykład wtedy, gdy dostanie coś fajnego do testowania. Na przykład przepyszne Nalewki Kresowe. Znacie? Jeśli nie, to bardzo niedobrze. Kresowe to nie byle jakie nalewki. To prawdziwe nalewkowe kreacje tworzone według starych receptur, z najstarszych odmian owoców i starannie dobranych ziół. Dojrzewają sobie w beczkach i gąsiorach jak Pan Bóg przykazał, nikt i nic ich nie popędza w nabieraniu smaku. Bez chemicznych dodatków, barwników, ulepszaczy i tym podobnych "dobrodziejstw".
Mniszka ze mnie słaba, dlatego na propozycję testowania Nalewek Kresowych zareagowałam niezwykle entuzjastycznie. Rozumiecie mnie, prawda? ;) Poza tym, jak wiecie, lubię nalewki, i pić, i robić, więc chciałam rozkminić konkurencję. I oto efekt nalewkowej rozkminy, czyli sroga recenzja Patyski.



Testowałam:
Nalewkę Dereniową 
O właściwościach leczniczych, stosowaną pomocniczo przy przeziębieniach i grypie. Bardzo dobra, ale ja pokochałam inne :) Dereniówka doskonale się też sprawdza przy problemach gastrycznych, np. niestrawności.
Nalewkę Jeżynową
Poezja smaku i aromatu! I zdrowia. Zawiera ona fitoestrogeny, dzięki czemu pomaga w łagodzeniu damskich humorków, zwłaszcza pms'a i dolegliwości okresu menopauzy.
Żenichę
Czyli nalewkę na dzikiej róży, nie tylko smakowitą, ale też wzmacniającą. Dzika róża bije rekordy w zawartości witaminy C. A czy wiedzieliście, że żenichą częstowano w domach, w których były panny na wydaniu? ;)
Kwiat Czarnego Bzu
Jej smak nie musi każdemu odpowiadać, ale jej właściwości warte są kieliszeczka przy infekcjach. Działa napotnie, rozgrzewająco i pomaga odkrztuszać oskrzelowe wydzieliny. Czarny bez ma właściwości przeciwzapalne, moczopędne, zwalczające wolne rodniki, uszczelniające naczynia włosowate i - uwaga! - wspomagające odchudzanie :) Skarb, prawda?
Kresowiankę
Balsam dla przewodu pokarmowego i... kubków smakowych. Wspaniała! Idealna po zbyt obfitym posiłku, wspomaga procesy trawienne, wzmacnia ciało, uspokaja umysł, rozgrzewa. Także zmysły ;)
Pomarańczowo-kawową
Na pewno dobra, ale ja nie jestem fanką pomarańczowych alkoholi. Kawa jest słabo wyczuwalna, a to dla takiej kawoszki jak ja za mało ;) Ale wystarczy kieliszeczek tej nalewki, by pomóc w przeganianiu przeziębień, gryp i angin. Pobudza pracę jelit, jest też dobra na choroby wątroby i pęcherzyka żółciowego.
Hubertówkę
Testowałam ją premierowo, bo to nowość w ofercie producenta Kresowych Nalewek. To trunek z najwyższej półki, stworzony na bazie 33 ziół. No ja takiej nie zrobię... Niestety. Genialna, po prostu przepyszna. Oprócz niezwykłego smaku oferuje pomoc w regulowaniu procesów trawiennych. Pobudza apetyt, likwiduje wzdęcia, podnosi sprawność umysłową i fizyczną, pomaga zlikwidować nudności, czkawkę, bezsenność. Dobra na potencję! Działa także rozkurczowo oraz pomocniczo w leczeniu astmy.

    Konkluzja: Nalewki Kresowe są pyszne, dopieszczone, smakują jak domowe. Niezbyt słodkie, a to też ogromna zaleta. Ich testowanie było prawdziwą przyjemnością. Ciekawość mnie zżerała, ale musiałam testowanie rozkładać w czasie. Wiadomo, dlaczego ;) Oprócz smaku mają też różne dobroczynne właściwości. Mogę Wam je polecić z czystym sumieniem.
    Opisane Siedem Wspaniałych oraz inne Kresowe Nalewki możecie poznać bliżej podczas Jarmarku Produktów Regionalnych, który odbędzie się w C.H. Blue City w terminie 28.02 - 02.03.2014 r.
Ja się wybieram, a Wy? Po Hubertówkę i Kresowiankę :)


PS. Do przetestowania została mi jeszcze Na Pędach Sosny, Farmaceutów, Aroniowa i Agrestowa. Mam nadzieję, że wkrótce i o ile sobie zażyczycie, spróbuję ich i dam znać, co i jak ;)

poniedziałek, 24 lutego 2014

chrupiący kokosowy puch dla NieAlergika


Ni to bezy, ni to kokosanki, ale pyszne są, kruche, leciutkie i delikatne. Powstały przypadkiem, jako efekt utylizacji zapomnianych resztek. Idiotyczna nazwa wzięła się od niezwykłej lekkości i chrupkości ciastek zarazem. Warto czasem posprzątać ;)
Weźmy:

jajko
białko
60 g cukru pudru
ok. 100 g wiórków kokosowych
szczyptę soli

Białko oraz białko z jaja ubić na sztywno ze szczyptą soli. Dodać cukier, miksować dalej, następnie dodać żółtko i jeszcze chwilę miksować. Wmieszać wiórki. Wykładać masę łyżką, w odstępach, na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec ok. 30 minut w 150 stopniach przy nieco uchylonych drzwiczkach piekarnika.

Kokosowo

sobota, 22 lutego 2014

roladki lukrecjowe


Totalny odjazd. Myślę, że spodobają się nawet tym, którzy za smakiem lukrecji nie przepadają. Lukrecja nie jest szczególnie wyczuwalna, natomiast mięso nabiera niezwykłego smaku, ciepłego, aksamitnego... Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Zróbcie, to się przekonacie.
Potrzebne będą:

polędwiczka (nieduża)
sól i pieprz do smaku
1/2 łyżeczki sproszkowanej lukrecji*
tłuszcz do podsmażenia mięsa (u nas masło klarowane)

Mięso pokroić na plastry, rozbić i posypać przyprawami. Zrolować roladki i spiąć wykałaczkami. Obsmażyć na tłuszczu, przełożyć do garnka, podlać wodą i udusić do miękkości, ok. 30 minut. Powstały sos zagęścić i polać nim mięso.

*lukrecję owijam w papier do pieczenia i rozbijam na pył tłuczkiem do mięsa

środa, 19 lutego 2014

sajgonki z cukinią i wędzonym indykiem


Niestety, nie przepadam za klasycznym nadzieniem do sajgonek. Ale sajgonki, w sensie papier ryżowy smażony, po prostu uwielbiam. Skąd w moim kukbuku przepis na sajgonki z cukinią i wędzonym indykiem... pojęcia nie mam, może sama wymyśliłam, może z jakiejś gazety. W każdym razie, kto woli bardziej wyrafinowane oblicze sajgonek, będzie usatysfakcjonowany.
Należy mieć:


10 arkuszy papieru ryżowego

200 g wędzonego indyka
200 g cukinii
cebulę
2-3 ząbki czosnku
garść kiełków fasoli mung
łyżeczka sosu sojowego* lub sól do smaku
imbir, kardamon, chilli, pieprz (do smaku, ja daję po sporej szczypcie)
2-3 łyżki oleju

Mięso i cukinię pokroić w paseczki, cebulę w kostkę, a czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać. Rozgrzać olej, wrzucić przyprawy z cebulą i czosnkiem, a następnie mięso i cukinię, a pod koniec kiełki. Polać sosem sojowym, wymieszać i przesmażać kilka minut. Papier posmarować wodą, a gdy stanie się elastyczny, nakładać farsz i zawijać sajgonki (boki do wewnątrz, a następnie zrolować). Odstawić na trochę, by lekko obeschły, a następnie smażyć na głębokim oleju, aż będą złociste.

*soja potrafi uczulić, mnie na przykład; moje dzieci nie są na nią uczulone, ale staram się ograniczać im soję w diecie

Moja książka jest teraz także dostępna w sklepie alergica.pl!
I w księgarni JakWyżej oraz Coryllus
Stacjonarnie w FOTO-MAG przy stacji metra Stokłosy oraz księgarni Latarnik przy ul Łódzkiej 8 w Częstochowie.

Smakołyki zapraszają na swój fanpejdż!








poniedziałek, 17 lutego 2014

owsiane nachosy


Pamiętacie owsiane tortille? No to teraz nachosy, czyli tortille usmażone w głębokim tłuszczu według sugestii autorki przepisu. Dobre. Znacznie bardziej w naszym guście, bo kruche, chrupiące. Na focie wyglądają jakby nasiąkły tłuszczem, ale w rzeczywistości wcale takie nie były.
Przygotujmy:

gotowe owsiane tortille
olej do smażenia

Tortille pokroić w nieduże trójkąty i wrzucić na minutę na gorący olej - olej ma odpowiednią temperaturę, gdy powierzchnia zanurzonego w nim drewnianego patyczka bąbelkuje. Po usmażeniu osączyć na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu. Podawać z salsą lub jako chipsy.

Moja książka jest teraz także dostępna w sklepie alergica.pl!
I w księgarni JakWyżej oraz Coryllus
Stacjonarnie w FOTO-MAG przy stacji metra Stokłosy oraz księgarni Latarnik przy ul Łódzkiej 8 w Częstochowie.

Smakołyki zapraszają na swój fanpejdż!

Domowy Wyrób

sobota, 15 lutego 2014

gołąbki mamusi


Pewnie się dziwicie, dlaczego podaję taki banalny przepis, w dodatku bez zdjęcia. Ano podaję go, bo to fajne danie dla alergików: bez jajek, mleka i glutenu. Bo gołąbki są smaczne, a informacje o trudzie ich zawijania - nieprawdziwe. Bo można je zrobić chyba z każdego rodzaju mięsa. Te mamusine są wybitnie smakowite, a ponieważ mama robi je na oko, musiałam się natrudzić jak kobyła pod górkę, żeby jakoś te proporcje rozkminić. No bo garstka garstce nierówna... Wczoraj mieliśmy je na obiad i nawet próbowałam zrobić zdjęcie. Ale sorry...
Musimy mieć:

kapustę włoską - ok. 1,5 kg
kg karkówki (lub innego dozwolonego mięsa - nie chudego)
2 garści białego ryżu długoziarnistego
dużą cebulę
łyżkę smalcu
sól i pieprz do smaku
sos:
2 łyżki smalcu lub oleju
łyżkę mąki kukurydzianej
wodę z gotowanych gołąbków
mały przecier pomidorowy

Mięso zmielić, ryż namoczyć w wodzie przez pół godziny. Cebulę pokroić w kosteczkę i zbrązowić na smalcu. Wszystko wymieszać, dodać sól i pieprz do smaku. Z kapusty odrzucić pierwsze, nieładne liście
i wyciąć głąb. Tak przygotowaną kapustę zalać wrzątkiem i blanszować, zdejmując po kolei liście, które już nieco zmiękły. By łatwiej zawijać gołąbki, należy ściąć nożem gruby "pień" przechodzący przez środek liścia. Na każdy liść nakładać farsz i zawijać podobnie jak sajgonki (dwa boki złożyć i zrolować gołąbek). Następnie gołąbek zawinięty w jeden liść położyć na drugim liściu i zawinąć w ten sam sposób. Gotowe ułożyć w garnku i zalać osoloną, wrzącą wodą z blanszowania kapusty (muszą być całe przykryte wodą). Gotować 30-40 minut, w zależności od wielkości gołąbków.
Sos: lekko przyciemnić mąkę w suchym rondelku, dodać tłuszcz, wymieszać i dolać tyle wody, w której gotowały się gołąbki, by uzyskać niezbyt gęsty sos. Dodać przecieru do smaku, zagotować. Przed podaniem polać gołąbki sosem.
PS. Robiąc gołąbki dla NieAlergików, mama moczy ryż w mleku, a do farszu dodaje jajko.

Moja książka jest teraz także dostępna w sklepie alergica.pl!
I w księgarni JakWyżej oraz Coryllus
Stacjonarnie w FOTO-MAG przy stacji metra Stokłosy oraz księgarni Latarnik przy ul Łódzkiej 8 w Częstochowie.

Smakołyki zapraszają na swój fanpejdż!

czwartek, 13 lutego 2014

kokosella - bez cukru


Fajne smarowidło dla znudzonych małozmiennym, codziennym obłożeniem kanapkowym. Kokosella może też robić za, np. farsz do tarty czy tartaletek, albo sklejać ciastka w markizy. Na paluchu też nieźle smakuje. Własnym. Uważać, by se palucha niechcący nie odgryźć, o co przy smaku kokoselli nie jest wcale tak trudno.
Przygotujmy:

100 g bezmlecznej margaryny lub klarowanego masła
100 g prażonych wiórków kokosowych*
50 g syropu z agawy
3-4 łyżki mleka kokosowego
ok. 150 g dozwolonego "mleka" w proszku (np. roślinnego lub mieszanki mlekozastępczej)
opcjonalnie: łyżkę likieru kokosowego

Rozpuścić margarynę, dodać do niej resztę składników i zmiksować. Ewentualnie dodać mleka kokosowego lub w proszku, w zależności od konsystencji, jaką chcemy uzyskać. Przełożyć do wyprażonego słoiczka. Przechowywać w lodówce.

*wiórki nie muszą być prażone, ale nam z takimi bardziej smakuje; można też zmiksować masę bez wiórków i dodać je potem - konsystencja będzie ciekawsza

Moja książka jest teraz także dostępna w sklepie alergica.pl!
I w księgarni JakWyżej oraz Coryllus
Stacjonarnie w FOTO-MAG przy stacji metra Stokłosy oraz księgarni Latarnik przy ul Łódzkiej 8 w Częstochowie.

Smakołyki zapraszają na swój fanpejdż!

Kokosowo Domowy Wyrób

poniedziałek, 10 lutego 2014

smakowita kartoflanka


Myślę, że ta zupka jest najlepszym dowodem na to, że czasem wystarczy magiczny składnik, by zrobić coś z niczego. Tu magicznym składnikiem jest Smakowita Pajda, i to dzięki niej trochę wody z kartoflami staje się przysmakiem. Nie ściemniam, serio.
Przepis bierze udział w zabawie kulinarnej “Smakowita Pajda to kulinarna frajda!", którego sponsorem są ZT Kruszwica S.A. producent smalczyku roślinnego Smakowita Pajda.
Smakowita Pajda zaskoczyła mnie smakiem, aromatem oraz możliwościami, jakie daje w kuchni.
Trzeba mieć:

2 litry bulionu lub wody
5-6 kartofli
garść drobnego makaronu do zup
50 g Smakowitej Pajdy z cebulką i jabłkami
cebulę
łyżkę mąki
2 serki topione (alergicy pomijają ten składnik)
sól i pieprz do smaku

Kartofle obrać, pokroić w kostkę i przesmażyć na łyżce Smakowitej Pajdy. Zalać bulionem lub lekko osoloną wodą i gotować pod przykryciem ok. 20 minut, dodając makaron tyle czasu przed końcem ich gotowania, by zdążył się ugotować równo z ziemniakami. Cebulę pokroić w kostkę i zrumienić na reszcie smalczyku roślinnego, wsypać mąkę, chwilę razem przesmażać, dodać do zupy i zagotować. Zupę zestawić z ognia, dodać serki i mieszać, aż się rozpuszczą. Doprawić do smaku.



sobota, 8 lutego 2014

tort brzoskwiniowy (z żółtkami)


Pyszny, lekki tort, bardzo brzoskwiniowy. Uwaga - w cieście są żółtka, ale jeśli nie możecie żółtek, to po prostu je pomińcie, ale dodajcie łyżkę naturalnego octu. Upiekłam ten tort dla Sufjana. Jego mama zrobiła piękne ozdoby z masy cukrowej. Zdolna bestia! Swą barwę "ser" zawdzięcza dodatkowi kurkumy. Jako gość Sufjanka miałam okazję tortu spróbować i powiem Wam, że wstydu nie było ;) Robiąc ten tort mocno improwizowałam, ale mam nadzieję, że udało się w miarę wiernie odtworzyć przepis.
Zdjęcie dzięki uprzejmości Doroty - dziękuję! Niestety, nie dysponujemy zdjęciem tortu w przekroju, ale wierzcie mi - wyglądał bardzo ładnie.
Należy mieć:

na ciasto:
300 g mąki
ok. 250 ml dozwolonego mleka, np. roślinnego lub wody
200 g cukru pudru
50 ml oleju
2 żółtka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
na krem:
ok. 600 ml dozwolonego mleka (dla Sufjana było bezlaktozowe, można użyć roślinnego)
puszkę brzoskwiń
galaretkę brzoskwiniową w proszku
2 łyżki cukru
łyżkę żelatyny

Ciasto: składniki zmiksować, wlać do natłuszczonej tortownicy, wstawić do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piec do suchego patyczka - ok. 30 minut. Gdy ciasto wystygnie, ściąć ewentualny, zbyt wyrośnięty czubek, a pozostały placek przekroić wszerz na pół. 
Krem: galaretkę, cukier i żelatynę rozpuścić w 200 ml wrzątku, dodać mleko oraz ok. 100 ml zalewy z brzoskwiń. Zmiksować i odstawić w chłodne miejsce, by masa zaczęła tężeć. W tym czasie spodni blat nasączyć syropem z brzoskwiń i posypać pokrojonymi w grube plastry brzoskwiniami (odłożyć kilka plastrów do dekoracji). Tężejący krem wyłożyć na brzoskwinie (zostawić nieco kremu do posmarowania wierzchu tortu), na krem nałożyć drugi placek i nasączyć syropem. Lekko docisnąć i odstawić do stężenia. Wierzch tortu posmarować resztą kremu, udekorować tort. Jeśli zostanie jeszcze trochę syropu, można z niego zrobić, dodając odpowiednią ilość żelatyny, galaretkę do posmarowania udekorowanego kremem i brzoskwiniami wierzchu. 



czwartek, 6 lutego 2014

wytrawne gofry góralskie


Ja wiem, że to nieelegancko tak się chwalić, ale te gofry wyszły bardzo niom-niom. Pięknie pachną, są lekkie, apetycznie chrupią i bardzo dobrze smakują. Mnie najbardziej saute. Choć z żurawinką i grzańcem też okazały się niczego sobie. Muszę wymyślić ich wersję dla alergików :) 
Smakowita Pajda zaskoczyła mnie smakiem, aromatem oraz możliwościami, jakie daje w kuchni. 
Tym razem użyłam Smakowitej Pajdy z dodatkiem cebulki i jabłek.
Przepis bierze udział w zabawie kulinarnej “Smakowita Pajda to kulinarna frajda!", którego sponsorem są ZT Kruszwica S.A. producent smalczyku roślinnego Smakowita Pajda.
Weźmy:

250 mąki
100 g Smakowitej Pajdy z Cebulką i Jabłkami
180 ml mleka
łyżeczkę cukru
łyżeczkę soli
80 g oscypka
jajko
opakowanie suszonych drożdży (7g)

Mąkę, jajko, lekko podgrzane mleko, sól, cukier oraz drożdże wyrobić w misce, najlepiej mikserem z hakami do ciasta. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. W tym czasie stopić Smakowitą Pajdę i zetrzeć ser. Do wyrośniętego ciasta dodać ser, dobrze wymieszać. Na końcu dodać smalczyk i wyrabiać, aż ciasto go wchłonie. Odstawić ciasto na ok. 30 minut, by ponownie wyrosło. Rozgrzać gofrownicę i smażyć nieduże wafle, przez ok. 3 minuty. Studzić wafelki na kratce i podawać z domową żurawiną.

środa, 5 lutego 2014

ciasteczka krojone


Ciasteczka upiekła moja mama, wzorując się na przepisie z dyskontowej gazetki. Oczywiście mama zrobiła z alergenami to, co należy. Wyobrażam sobie mamę zmagającą się z ciasteczkami dla alergicznych wnuków ;) Ciasteczka wyszły jej bardzo dobre, ale niezbyt słodkie, więc ogromne łasuchy muszą zwiększyć ilość cukru. Brawa dla mamy!
Trzeba mieć:

200 g mąki
150 g bezmlecznej margaryny
100 g pestek słonecznika (dla mogących, czyli nie dla nas: migdałów pokrojonych w słupki)
75 g cukru
15 g karobu
łyżkę śmietany owsianej
łyżeczkę cukru z pieczoną wanilią

Wymieszać suche składniki (bez pestek), dodać margarynę oraz śmietanę i wyrobić ciasto, pod koniec dodając pestki słonecznika. Z ciasta uformować walec o takiej średnicy, jakiej chcemy by miały ciastka. Zawinąć w folię spożywczą i odstawić na godzinę do lodówki. Gdy ciasto stwardnieje, pokroić je w plastry o grubości ok. 5 mm. Plastry układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec ok. 10-15 minut, w zależności od wielkości ciastek.

wtorek, 4 lutego 2014

chili con carne


Rzecz nazwawszy po imieniu, mój mąż w kuchni zupełnie się nie odnajduje. Właściwie umie zrobić tylko dwie rzeczy: sałatkę z pomidorów i śliwek oraz rzeczone chili con carne. Ale za to jak! Zatem zapraszam na mężowskie danie popisowe w stylu tex-mex. I cóż z tego, że właściwie to z puszek? 
PS. Ta fota jest dowodem na to, że Patyska dobrze robi, nie robiąc zdjęć "trudnym" potrawom. Tak Wam ją pokazuję, w razie, gdybyście nie wierzyli, że fot paskudom nie pykam z innych powodów ;)
Trzeba mieć:


4 puszki czerwonej fasoli
3 duże puszki pomidorów w zalewie
3 duże cebule
60-70 dkg mielonej wołowiny
5 ząbków czosnku
sól, pieprz, chilli, curry, oregano - do smaku 
sok z połowy cytryny (alergicy pomijają)

Cebulę podsmażyć na oliwie, dodać mięso, usmażyć. Smażyć najpierw szybko, potem powoli na małym ogniu, przez ok. 40 minut. Odsączoną fasolę i pomidory włożyć do garnka, podgrzać, dołożyć dobrze wysmażone mięso, przeciśnięty czosnek, przyprawy, sok z cytryny i wszystko razem dusić ok 10 minut. Podawać z chlebem, ewentualnie posypane tartym żółtym serem (w wersji dla NieAlergików). 

niedziela, 2 lutego 2014

pałeczki ziołowo-serowe


Kilka dni temu pojawił się u nas kurier z paczką. W paczce były Smakowite Pajdy, czyli smalczyki roślinne oraz zaproszenie do konkursu. Przetestowaliśmy smalczyki na chlebku - są bardzo dobre. Smakowite Pajdy nadają się dla alergików, ale jakoś tak wyszło, że na konkurs przygotowałam przepisy dla NieAlergików. Smakowita Pajda zaskoczyła mnie smakiem, aromatem oraz możliwościami, jakie daje w kuchni.
Na pierwszy ogień poszła Smakowita Pajda z Ziołami Ogrodowymi. Na jej bazie - kruchutkie, chrupiące pałeczki, do piwa, albo kremowych zup, albo po prostu pochrupania. Tylko cztery składniki, a jaki efekt!
Należy mieć:

200 g mąki
opakowanie Smakowitej Pajdy z Ziołami Ogrodowymi
60 g żółtego sera
1/2 łyżeczki soli

Ser zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Dodać mąką oraz Smakowitą Pajdę i wyrobić ciasto - najpierw widelcem, a następnie dłońmi. Uformować kulę. Rozgrzać piekarnik (z termoobiegiem) do 175 stopni. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Odrywać kawałki ciasta wielkości orzecha laskowego, toczyć z nich wałeczki o średnicy ok. 0,5 cm i długości ok. 10 cm i układać je na blasze. Blachę z pałeczkami wstawić do piekarnika i piec ok. 15 minut. Upieczone pałeczki zdejmować po ich całkowitym ostygnięciu.


Przepis bierze udział w zabawie kulinarnej “Smakowita Pajda to kulinarna frajda!", którego sponsorem są ZT Kruszwica S.A. producent smalczyku roślinnego Smakowita Pajda.