czwartek, 28 listopada 2013

szybki jabłecznik


Błyskawiczny i wielce smakowity. W głównej roli obsadzamy jabłka. Nie powinny być zbyt kwaśne - do słodkich nie będzie potrzeby dosypywania dużej ilości cukru. Podaję sposób jedzenia: najpierw należy łyżeczką wyjeść jabłka. Potem wygryźć miąższ, a skórkę zostawić na deser. Nie, nie pytajcie dlaczego tak. Nie ja to wymyśliłam.
Trzeba wziąć:

szklankę mąki
1/2 szklanki cukru
łyżkę oleju
łyżkę cukru z wanilią
łyżeczkę proszku do pieczenia
buteleczkę soku jabłkowego ok. 150 ml (dla dzieci)
3 jabłka
łyżkę cukru i łyżeczkę cynamonu do jabłek

Jabłka umyć, obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w niezbyt małe kawałki (w ćwiartki, a każdą ćwiartkę na 2-3 części) i wymieszać z cukrem oraz cynamonem. Składniki ciasta zmiksować na jednolitą masę, dodając tyle soku, by ciasto miało konsystencję bardzo gęstej śmietany. Przełożyć do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą keksówki (lub formy z powłoką nieprzywierającą) i posypać jabłkami. Ciasto wstawić do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piec 35 minut.

Taki trochę najeżony ten jabłecznik...


środa, 27 listopada 2013

rachatłukum


Ostatnio w ramach pogłębiania jesiennego doła przeglądałam sobie kukbuk z czasów, w których moje starsze dziecię miało tzw. uczulenie na wszystko. I znalazłam przepis na rachatłukum, czyli takie ni to galaretki, ni to nie wiadomo co, ale pamiętam, że było dobre i nie uczulało. Niestety zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, skąd wzięłam przepis. W każdym razie rachatłukum jest miękkie, smaczne i słodkie, więc dzieci, zwłaszcza małe, szaleją.
Należy mieć:

180 ml dozwolonego soku* lub wody
70 ml wody
220 g cukru
70 g skrobi kukurydzianej**

180 ml soku lub wody gotować z cukrem, aż zrobi się syrop. W 70 ml chłodnej wody rozmieszać skrobię, wlać do syropu i dobrze wymieszać. Gotować, aż dobrze zgęstnieje i wylać na płaską formę wysmarowaną oliwą. Odstawić do stężenia, a następnie pokroić na małe kosteczki (2x2 cm) i oprószyć cukrem pudrem. Przechowywać w szczelnym pudełku.


*robiłam zazwyczaj na jednym z dwóch dozwolonych wówczas soków: wiśniowym lub z czarnej porzeczki, oczywiście obydwa robiłam sama, dla chętnych przepis tutaj - sposób przygotowania taki sam, ale nie dodawałam cukru, dlatego jeśli użyjecie mniej kwaśnych lub już posłodzonych soków, to oczywiście zredukujcie też ilość cukru w przepisie
**podobno można użyć także skrobii ziemniaczanej, ale nie próbowałam

Serdecznie zapraszam do zakupu mojej książki!


poniedziałek, 25 listopada 2013

Nie rób z siebie bohatera...


... lecz bądź bohaterem :) Kochani, do dzieła - rusza Świąteczna Zbiórka Żywności 2013! Nie wszystkim się dobrze wiedzie, nie każdy stół będzie się uginał od świątecznych potraw. Macie możliwość to zmienić, i to na kilka sposobów. Wszystkie szczegóły znajdziecie na oficjalnej stronie Banków Żywności, ale powiem Wam, że mnie się bardzo spodobał pomysł zrobienia zakupów internetowych. Można też wysłać smsa albo podczas zakupów w sklepach stacjonarnych wrzucić do koszyka coś bohaterskiego. Kupować w ten sposób możemy od 29 listopada do 1 grudnia, natomiast zakupy internetowe możemy robić już dziś. Wybór produktów należy do Was, mam więc prawo przypuszczać, że będzie to najlepszy wybór.

Świąteczna Zbiórka Żywności to akcja, która mi się bardzo podoba. Dotąd mogłam się angażować jedynie prywatnie, ale w tym roku, ku mej wielkiej uciesze, będę to mogła także zrobić razem ze Smakołykami. Zatem wspólnie gorąco Was prosimy - pomagajcie!
Tak niewiele trzeba zrobić, by zrobić... wiele dobrego :)
Dziękujemy!

sobota, 23 listopada 2013

Hipoalergiczni i ja


Znacie Hipoalergicznych? Ja do niedawna nie znałam i żałuję, bo są naprawdę bardzo fajni. Sporo ciekawych artykułów, np. wywiad ze mną, ha ha! A na poważnie - zaglądajcie do nich, warto. Mnóstwo informacji, które dla alergików mogą być bardzo cenne. Bez zadęcia, rzetelnie. Być może znajdziecie tam kiedyś jakiś mój artykuł... Albo konkurs, w którym będzie można wygrać "100 smakołyków..." :)
A dziś ogłaszamy, że Smakołyki zostały blogiem partnerskim Hipoalergicznych. Jupiiii!!!!



piątek, 22 listopada 2013

kruffka dla NieAlergika


Dawno dawno temu, gdy zupełnie nie wiedziałam o co kaman w temacie uczuleń, szukałam pomocy na pewnym forum o alergiach. Pomoc tę dostałam - od niejakiej Kruffy. Nie wiem, co by było, gdybym Kruffy na swej drodze nie spotkała... Olka, jeśli czytasz tego posta, to ślę Ci całusy :) W każdym razie przepis na to ciasto, nazwane na cześć Oli "kruffką" dostałam właśnie od mojej dobrodziejki. Kruffka jest słodka i niewypowiedzianie pyszna, jednakowoż dla alergików zabójcza. Nabombana alergenami. I kaloriami. Ale warto się skusić (mimo kalorii, nie alergii), bo jest po prostu boska. Jak Olka M.
PS. Tutaj jest wersja kruffki bez alergenów.
Trzeba mieć:

na ciasto:
kubek mąki (300 ml)
¼ kostki masła (miękkiego i posiekanego)
jajo
czubata łyżka śmietany
3 łyżki cukru
łyżeczkę proszku do pieczenia
na masę:
200 g orzechów włoskich
1/3 szklanki cukru
¼ kostki masła
3 łyżki miodu


Składniki ciasta wyrobić mikserem z hakami do ciasta, a potem dłońmi. Ciastem dość cienko (ok. 2 cm) wylepić blaszkę, najlepiej keksówkę. Składniki masy (prócz orzechów) podgrzewać aż się połączą, a cukier rozpuści. Zagotować, dodać lekko pokruszone orzechy, wymieszać i wyłożyć na ciasto. Piec 25-30 minut w 175 stopniach. 

Kilka uwag:
1. Jeśli nie lubicie bocznej, chrupiącej warstwy karmelu, to wykładając orzechy na ciasto zostawcie rancik.
2. My uwielbiamy taki karmel, dlatego kruffkę piekę w formie na mini-keksy - wychodzi ok. 7 ciastek.

Przekrój:

środa, 20 listopada 2013

puree z pieczonej dyni, sorry...


Miałam takich izi-wpisów nie robić, no bo przecież każdy wie, jak zrobić puree z pieczonej dyni, no nie? No, może nie każdy. A że przepisów z wykorzystaniem Słońca Kuchni pojawiło się u mnie ostatnio kilka, i jeszcze będzie parę, i że leniwa jestem nieprzyzwoicie i nie chce mi się za każdym razem odnosić oraz opisywać, o co kaman, to majcie i jakoś to strzymajcie ;)
I weźcie:

kilogram dyni
łyżkę masła klarowanego lub oleju (opcjonalnie)
torbę do pieczenia mięsa z klipsem

Dynię wypestkować (pestek nie wyrzucać*), ewentualnie obrać, umyć i włożyć do worka do pieczenia, dodając masło klarowane lub olej. Zaklipsować, wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec ok. 30-40 minut. Wystudzić w worku, odciąć skórkę, jeśli dynia nie była obrana, i razem z powstałym podczas pieczenia sosem zblenderować lub przetrzeć przez sitko.

*pestek nie wyrzucamy, tylko rozkładamy na drewnie lub papierze, suszymy i: albo po wyłuskaniu zjadamy, np. jako przekąskę, albo chowamy i sadzimy w ogrodzie (ale zanim w ogrodzie to w marcu do doniczek), by mieć własne dynie bio


wtorek, 19 listopada 2013

słodziki - trujące czy zbawienne?


Obejrzeliście obrazek? I co sądzicie?
Może nie taki diabeł straszny, jak go kiedyś malowali, czyli aspartam nie jest wcale taki zły... W końcu badania potwierdzające jego niewinność przeprowadzone zostały w zacnych instytucjach. Dla diabetyków i osób odchudzających się jest na pewno lepszy niż cukier, ale zastanawiam się, jak to jest przy alergii. Wiadomo, że przy zaostrzonych objawach oraz przy kandydozie nie należy stosować cukru. A człowiek jest tak zaprogramowany, że lubi słodkie. Niestety, temat słodzików jest mi obcy, bo oprócz gum do żucia i uwielbianych przez moich małych alergików mini-miętówek z pewnej kawowej sieciówki, nigdy ich nie stosowałam. Jeśli macie jakieś doświadczenia - proszę, podzielcie się.
Dziękuję!



poniedziałek, 18 listopada 2013

kołacz orkiszowy na zakwasie


Bardzo dobry chlebek, ale lepiej piec go w formie. Lub dać nieco mniej wody. Bo ten kołacz to tak trochę przypadkiem...
Należy przygotować:

na zaczyn:
100 g zakwasu (użyłam orkiszowego)
100 g wody
mąkę orkiszową razową - tyle, by zaczyn miał konsystencję śmietany, ok. 80 g

oraz:
400 g mąki orkiszowej typ 1100
190 g wody
czubata łyżeczka soli

Składniki na zaczyn wymieszać, przykryć folią spożywczą i zostawić na blacie kuchennym na minimum 12 godzin. Następnie dodać sól i wyrobić gładkie, elastyczne ciasto (mikserem z hakami przez ok. 10 minut); jeśli ciasto jest zbyt twarde, dodać nieco wody. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić na 4 godziny w ciepłe miejsce. Podczas wyrastania dwukrotnie je odgazować, składając. Wyrośnięte ciasto przełożyć do koszyczka lub durszlaka wyłożonego posypaną mąką ściereczką (tak zrobiłam, bo nie dorobiłam się jeszcze koszyczka do wyrastania ciasta ;)). Ciasto przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na ok. 2 godziny. Wyrośnięte przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, ewentualnie naciąć i wstawić do piekarnika nagrzanego do 210 stopni (z termoobiegiem i naczyniem z wodą) na 10 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec chleb ok. 20-25 minut. 

sobota, 16 listopada 2013

nowe oblicze Smakołyków :)


Są na świecie zdolni, cierpliwi i odważni ludzie. Tacy, którym niestraszna jest, między innymi, natura Patyski - zmienna jak kobieta i nieznosząca sprzeciwu jak Borg. Bohaterowie! Taką bohaterkę Wam dziś przedstawiam - Natalia R-T, wybitna graficzka i znakomita blogerka. Autorka logotypu dla Smakołyków, ta-daam! Prawda, że prześliczny zrobiła? Dziewczyna ma dar - czego nie dotknie, wychodzi pyszne. Wszystkie projekty, które mi przedstawiła były tak piękne, że nie wiedziałam, który wybrać. Dostałam oczopląsu i kociokwiku. Ale ja też dałam jej popalić ;D
Nati, jeszcze raz przeogromnie Ci dziękuję!
A chętnych na genialne logo odsyłam do Natalii - zamówcie, a nie pożałujecie!

piątek, 15 listopada 2013

bezglutenowe pizzerinki kukurydziane


Całkiem smakowita przekąska, odpowiednia dla bezglutków. I dobry pomysł na wykorzystanie kaszy kukurydzianej. Polenta, z której robiłam kukufrytki, teraz wystąpiła w roli spodów do pizzerinek. Wybór dodatków zostawiam Wam, ja zrobiłam z salami, ale można dodać to, co zazwyczaj rzuca się na pizzę, czyli pieczarki, szynkę, oliwki, cebulę, kukurydzę etc.
Weźmy:

100 g kaszy kukurydzianej
1/2 l bulionu, warzywnego lub np. tego albo wody (zrobiłam na wodzie)
łyżeczkę oleju
szczyptę soli
sos pomidorowy* 
salami (i inne dodatki)
oregano

Wymieszać bulion/wodę z olejem, wsypać kaszę i gotować na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż dobrze zgęstnieje. Wylać do płaskiej, natłuszczonej formy, na grubość ok. 1/2 cm i odstawić do stężenia. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z polenty wykroić szklanką pizzerinki, posmarować sosem pomidorowym, obłożyć dodatkami i posypać oregano. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni (z termoobiegiem i dolnym dogrzewaniem) i piec ok. 10-15 minut. 

*sos pomidorowy robię wysmażając domową passatę, można też użyć nieco rozwodnionego przecieru

środa, 13 listopada 2013

paskudki


No cóż, ślicznotki to nie są. Powstały z nadmiaru kruszonki do tego crumble'a oraz potrzeby zużycia resztki dżemu morelowego. Ani zacnego pochodzenia, ani wyglądu, ale nadrabiają smakiem i łatwością wykonania.
Weźmy:

70 g klarowanego masła lub bezmlecznej margaryny
60 g płatków owsianych
60 g mąki (dałam orkiszową)
60 g cukru trzcinowego
dowolny dżem (u mnie morelowy)

Wyrobić kruszonkę palcami. Do foremek na małe babeczki włożyć po łyżeczce kruszonki i lekko docisnąć, tworząc raczej płytkie wgłębienie. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i podpiec - kilka minut, aż się lekko zrumienią. Następnie nałożyć na każde ciastko nieco dżemu i piec jeszcze ok. 10 minut, aż ciastka będą złote, a dżem się zapiecze.

Serdecznie zapraszam do zakupu mojej książki! TUTAJ

wtorek, 12 listopada 2013

grillowany camembert z bakaliami i konfiturą figową dla NieAlergika


Jeszcze jeden przepis z Akademii Smaku Siemens. Rzecz bardzo smakowita, choć może odrobinę przysłodka - myślę, że to za sprawą konfitury figowej, więc warto dodać jej mniej. Podobno Francuzi jedzą sery na deser. No to tu mieli by deser dubeltowy - ser na słodko ;)
Potrzebne będą:


4 krążki sera camembert (każdy o wadze 125 g) 
łyżka oliwy z oliwek, np. Revitalen (lubię ją)
4 gałązki świeżego rozmarynu
4 łyżki orzechów włoskich
4 łyżki sparzonych, całych migdałów
2 łyżki namoczonych w białym winie rodzynków
2 łyżki miodu pszczelego
2 łyżki białego kremu balsamicznego
sok z 1 cytryny
łyżka sparzonej skórki pomarańczowej lub cytrynowej
mały pęczek świeżej natki pietruszki
imbir mielony do smaku
2 garści ulubionej mieszanki sałat lub kiełków
200 g konfitury figowej

Miód zmiksować w blenderze z kremem balsamicznym, sokiem z cytryny, skórką pomarańczową, pietruszką oraz imbirem. Na rozgrzanej patelni uprażyć orzechy i migdały, następnie dodać przygotowany wcześniej miód z kremem balsamicznym oraz rodzynki. Całość poddusić przez chwilę, zdjąć z ognia i odstawić w ciepłe miejsce. Camembert natrzeć oliwą (ewentualnie innymi ulubionymi przyprawami), obłożyć gałązkami rozmarynu i grillować z obu stron (można również upiec w piekarniku). Grillowany ser podawać bezpośrednio po usmażeniu z ciepłymi bakaliami, sosem powstałym podczas ich przygotowywania, kolorowymi sałatami, konfiturą figową oraz bagietką lub paluszkami grissini.

niedziela, 10 listopada 2013

piernik staropolski: ważne wskazówki i najwyższa pora!


Kto jeszcze nie nastawił ciasta, niechaj się spieszy, albowiem ten wyborny piernik dla NieAlergików powinien leżakować przynajmniej pięć tygodni, a jeszcze po upieczeniu potrzebuje kilku dni, by pokazać, co potrafi. Przepis jest ogólnie znany, no, ale wypada podać. To podam. A pod przepisem kilka zapewniających sukces wskazówek. Niech Waszych podejrzeń nie budzi zdjęcie - anyżki ładniejsze są niźli brunatna paciaja, mam rację?
Należy mieć:

500 g miodu
2 szklanki cukru 
250 g masła
kilogram mąki pszennej
3 jajka
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej rozpuszczonej w 1/2 szklanki mleka
1/2 łyżeczki soli
2 torebki przypraw korzennych do piernika*
do przełożenia:
kubek bakalii (rodzynki, figi, kandyzowana skórka pomarańczowa, orzechy włoskie, zrumienione migdały etc.)

Miód, cukier i masło podgrzewać stopniowo, niemal do wrzenia, a następnie ostudzić. Do chłodnej masy dodać mąkę, jajka, sodę z mlekiem, sól i przyprawy. Ciasto starannie wyrobić mikserem z hakami do ciasta, przełożyć do kamionkowego lub emaliowanego garnka, przykryć ściereczką, obwiązać i odstawić w chłodne miejsce na 5-6 tygodni (ja trzymam na górnej półce lodówki, żeby nie miało za zimno). Po tym czasie ciasto podzielić na 3 części, rozwałkować i piec w posmarowanej tłuszczem blasze w ok.180 stopniach 15-20 minut (zależy od grubości placka). Ostudzić placki. Powidła śliwkowe podsmażyć na patelni, by lekko się "skarmelizowały", dodać bakalie, dobrze wymieszać i jeszcze ciepłą (ale nie gorącą) masą przekładać piernikowe placki. Piernik nakryć arkuszem papieru, równomiernie obciążyć i odstawić aż "skruszeje" na 4-5 dni. Przechowywać zawinięty w papier lub ściereczkę.  

*najlepiej przygotowanych sposobem domowym, ja jeszcze nie robiłam, ale mam zamiar - jak zrobię i będzie dobra, to zaraz podzielę się przepisem

Kilka wskazówek:
1. Jeśli okres leżakowania ciasta jest łagodny pogodowo, to schowajmy jednak nasz przyszły piernik do lodówki - leżakowanie w ganku czy na balkonie, gdy temperatura przekracza te 5-6 stopni może się skończyć zjełczeniem ciasta.
2. Nie oszczędzajcie na miodzie, dajcie prawdziwy, przedni miód lipowy.
3. Po upieczeniu i przełożeniu nie spieszmy się z próbowaniem piernika, dajmy mu chociaż 4 dni. Pełną moc, moim zdaniem, osiąga po tygodniu "kruszenia" - tylko kto to wytrzyma? ;)
4. Przełożenie powinno być bogate, bakaliowe, a powidła domowe i najlepiej śliwkowe - choć oczywiście to kwestia gustu.
5. Piernik można polukrować, dzięki czemu będzie ponoć dłużej świeży, lub polać polewą czekoladową - ja niczym nie polewam, piernik jest wystarczająco pyszny i słodki bez tego. A znika tak szybko, że nie trzeba mu przedłużać trwałości.
6. Piernik lubi stracić wilgoć, dlatego najlepiej przechowywać go zawinięty w papier do pieczenia oraz przykryty ściereczką.
7. Z ciasta na piernik dojrzewający wychodzą wyjątkowo pyszne pierniczki. Dlatego ja zazwyczaj po podzieleniu ciasta na 3 części jedną przeznaczam na pierniczki, a z dwóch robię piernik ;)

piątek, 8 listopada 2013

torcettini


Bardzo sympatyczne ciasteczka z tego przepisu. Rzecz oczywista, skórkę z cytryny zamieniłam na wanilię, a masło sklarowałam, ale poza tym ściśle trzymałam się przepisu. Ichnie cupsy przeliczałam na szklanki i właściwie precelki wyszły ok, choć niestety, nie trzymały formy tak jak oryginały. Ale nawet nieźle smakowały, więc chyba nie ma się co przejmować.
Przygotujmy:

1,5 szklanki mąki
ok. 1/2 szklanki lekko ciepłej wody
3 łyżki klarowanego masła, bezmlecznej margaryny lub oleju*
łyżeczkę suchych drożdży
1/2 łyżeczki cukru z wanilią
szczyptę soli
cukier do toczenia ciastek

Wymieszać mąkę z solą, dodać pokrojone w wiórki masło i wyrabiać mikserem z hakami do ciasta (lub w robocie), aż się dobrze wymiesza. Drożdże rozpuścić w wodzie i dodać do ciasta. Ponownie wyrabiać, aż ciasto będzie jednolite. Lekko natłuścić je oliwą, miseczkę przykryć ściereczką i odstawić na godzinę, by podrosło. Następnie odgazować, owinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na co najmniej godzinę. Schłodzone ciasto wyjąć, rozwałkować i nożem do pizzy pokroić na mniej więcej 24 równe kawałki. Każdy kawałek uformować, "rolując" na cukrze, w wałek grubości małego palca, a następnie zawinąć torcettini. Ułożyć w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i odstawić na ok. pół godziny, by podrosły. Następnie wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni (z termoobiegiem) i piec ok. 20 minut, aż się zarumienią.

*na oleju nie robiłam, ale myślę, że spokojnie można go użyć i ciasteczka wyjdą

Smakołyki przypominają, że można już kupić książkę Patyski! TUTAJ

czwartek, 7 listopada 2013

konkurs z Food Forum!


Kto chce wygrać moją książkę? Kto chce, niech wejdzie na Food Forum i weźmie udział w konkursie. Konkurs jest prosty i właściwie bez wysiłku można wygrać "100 smakółyków...". Trwa do jutra, do 15.00, więc nie ociągajcie się :)
Oprócz wzięcia udziału w konkursie zachęcam do poczytania Food Forum, bo portal jest naprawdę fajny, ciekawie u nich - także na fejsie. Zajrzyjcie koniecznie.
Ciekawej lektury i powodzenia w konkursie!

wtorek, 5 listopada 2013

gnocchi z lukrecjową posypką


Pamiętacie knedle Agi? Z takiego ciasta, w czasach, gdy syn mógł jeść dosłownie kilka produktów, robiłam mu kluski śląskie i kopytka. Tak się przejadły, że na jakiś czas poniechaliśmy ich przyrządzania. Ale gnocchi z lukrecjową posypką to zupełnie co innego! Przepis znalazłam tutaj, jest też kilka innych. Będę je wypróbowywać, bo risotto lukrecjowe, albo kurczak z lukrecją przemawiają do mnie :)
Przygotujmy:

ziemniaki
mąkę*
masło klarowane
na posypkę:
2 łyżki muscovado
2-3 pastylki czystej lukrecji

Przygotować posypkę: pastylki lukrecji owinąć pergaminem i pokruszyć na pył, uderzając tępą stroną tłuczka do mięsa. Wymieszać z cukrem. Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej wodzie i jeszcze ciepłe przecisnąć przez praskę. Uformować placek i podzielić na 4 części. Jedną część ziemniaków wyjąć i wypełnić mąką. Dodać czwartą część ziemniaków i wyrobić ciasto. Z ciasta utoczyć wałek, pokroić na kawałki i zrobić widelcem charakterystyczne wzorki. Gdyby ciasto się kleiło, podsypywać mąką. Gnocchi wrzucić do osolonego wrzątku i wyjąć łyżką cedzakową, jak tylko wypłyną. Polać rozpuszczonym masłem i posypać lukrecjową posypką.

*o ile dobrze pamiętam, w naszych czasach bezglutenowych, zamiast mąki pszennej dawałam ziemniaczaną lub skrobię kukurydzianą

poniedziałek, 4 listopada 2013

kukufrytki


Polenta w kształcie frytek, czyli co zrobić z zalegającą kaszą kukurydzianą. Ach, uwielbiam porządki! Nie podam źródła przepisu, bo co prawda pełno ich w blogosferze, ale ja nie korzystałam z żadnego konkretnego. Nie tylko bezglutki oraz ziemniaczani uczulanci będą zachwyceni. KukuFrytki bardzo dobrze smakują np. z domowym keczupem (przepis wkrótce), ale też bezmlecznymi tzatzikami.
Weźmy (na 2 blachy):

300 g kaszy kukurydzianej
1,5 l bulionu, warzywnego lub np. tego
czubatą łyżkę klarowanego masła*
łyżeczkę soli
oliwę i ulubione przyprawy do obtaczania (dałam mix do kurczaka i do karkówki)

W dość dużym garnku wymieszać bulion z roztopionym masłem, wsypać kaszę i gotować na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż mocno zgęstnieje (przez ok. godzinę). Wylać do płaskiej, natłuszczonej formy, rozprowadzić na grubość ok. 1 cm, wyrównać, uklepując zwilżoną dłonią i odstawić, żeby wystygło oraz dobrze stężało. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Papier posmarować oliwą (pędzlem) i posypać wybranymi przyprawami. Pokroić polentę w paski wielkości grubych frytek, poukładać na przygotowanym papierze, posmarować ją oliwą i posypać przyprawami. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (z termoobiegiem i dolnym dogrzewaniem) i piec ok. 30-35 minut, aż będą rumiane i chrupiące. 

*pewnie można zamienić masło na olej, ale nie próbowałam, to nie wiem na pewno

sobota, 2 listopada 2013

szarlotka klepana dla NieAlergika


Zauroczona szarlotką Magdy, postanowiłam zmajstrować podobną. Chciałam zrobić taką samą, ale coś mi nie grało w ilości masła - 20 g? To chyba do wysmarowania formy ;) Dałam więc 100 g, wyszła pyszna kruszonka, a z niej szarlotka. Klepana, bo ciasto po prostu trzeba... uklepać. Jabłek nie prażyłam, tylko karmelizowałam, pomięłam też imbir... no, trochę namąciłam. Ale i tak wyszło bardzo smakowicie. Ponieważ ciasto ma mało tłuszczu, to jest najlepsze po kilku godzinach. A klepany spód jest świetnym pomysłem na bazę do tarty - nietłusty, a chrupiący.
Trzeba mieć:

na ciasto:
500 g mąki (dowolnego rodzaju, można mieszać z razową itp.)
200 ml brązowego cukru trzcinowego
100 g masła
5 łyżek śmietany 18%
3 żółtka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cukru z wanilią
2 łyżeczki cynamonu
szczyptę soli
na nadzienie:
6 jabłek typu złota/szara reneta
4 łyżki brązowego cukru trzcinowego
2 łyżeczki cynamonu
łyżeczkę cukru z wanilią

Składniki na ciasto włożyć do miski i mikserem z hakami do ciasta wyrobić na kruszonkę. Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić na kawałki. Wsypać cukier na patelnię i gdy zacznie się rozpuszczać, wrzucić jabłka i karmelizować, aż nieco zmiękną i odparują; dodać cynamon i wanilię, wymieszać. Dużą formę na tartę wysmarować masłem. Wysypać równomiernie warstwę kruszonki i lekko uklepać. Na tę warstwę wyłożyć jabłka i równomiernie rozprowadzić. Resztę kruszonki "poszczypać" i wysypać na jabłka. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec ok. 40 minut. 

I przekrój: