czwartek, 3 października 2013

pieczone figi korzenne


Znowu figi. Był dżem, jest pieczonka. Bardzo smaczna. Uparłam się trochę na świeże figi. No bo podobno jak dobre, to poezja smaku. Wybrałam się więc do pewnych eleganckich delikatesów i kupiłam piękne, drogie i dorodne figi. I co? I nadal nic...
Należy mieć:

figi
masło klarowane (lub bezmleczną margarynę)
syrop klonowy lub z agawy
po szczypcie cynamonu i kardamonu na figę (lub przyprawy do piernika)

Figi umyć, naciąć na krzyż (tak do 1/3 ich wysokości licząc od podstawy), rozchylić nacięte części. Ułożyć owoce w naczyniu do zapiekania. Każdą figę posypać przyprawami, polać odrobiną syropu (ok. 1/2 łyżeczki) i nałożyć do jej środka kilka wiórków masła lub margaryny. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i zapiekać ok. 15 minut.

10 komentarzy:

  1. No jak nic? Nie smakują Ci, czy co? Ja Ci się przyznam, że figi lubię i to bardzo, aaaaaaale zaraz po truskawkach, czereśniach, arbuzie i kilku innych. :D
    Pieczonej nie jadłam i już żałuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. prezentują się doskonale :) mam kilka świeżych w domu, a przepis kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie proste a takie smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to nic...??? No Patysko, ja Cię proszę ;-) Jak to nic..? Takie cudowności figowe serwujesz i nic...?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda cudownie! jak prawdziwe dzieło sztuki. Aż szkoda jeść aby nie zepsuć efektu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wierzę, że nic - ja na samo słowo kardamon się ślinię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o tak tak ,takie figi to niebo w gębie

    OdpowiedzUsuń
  8. Och! Na mojego wirusa byłyby idealne :)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!