czwartek, 19 września 2013

Akademia Smaku Siemens


Trzynastego, piątek... Doborowe towarzystwo, pichcenie i pożeranie pyszności oraz warsztaty z mistrzem, czyli Leszkiem Szurkowskim. Gdzie? W Centrum Domowych Inspiracji. Jakim cudem? Bo wygrałam konkurs u Margarytki i dzięki temu mogłam uczestniczyć w warsztatach Akademii Smaku Siemens.

Pod okiem mistrzów kuchni przygotowaliśmy różne arcypyszności. Niestety, dla NieAlergików. Sałatka z rukoli z plastrami pieczonej polędwicy wołowej w ziołach z sosem miodowo-balsamicznym powaliła mnie po prostu - na pewno pokażę jej wersję dla alergików. Namówiona przez Adę, przemogłam się i zjadłam kwiatki: bratka i groszku. Były pyszne, ale jednak czuję się, jakbym popełniła okrucieństwo nie do przyjęcia ;)

Równie smakowicie było pod względem towarzyskim. Poznałam emanującą ciepłem Margarytkę, elektryzującą Gosię z Tapas de Colores, kochaną Smaczną Pyzę, uroczą Ewę i inne, świetne blogerki. Szkoda, że napięty program warsztatów nie pozwolił nam się nagadać.

Leszek Szurkowski, ho ho! Chodziłam krok w krok za Mistrzem, próbując pochłonąć jak najwięcej cennych informacji oraz poznać jak najwięcej sztuczek, dzięki którym fotografowane jedzenie wygląda apetycznie. Powiem Wam, że sztuka fotografowania nie jest łatwa... Szacun dla wszystkich robiących piękne zdjęcia kulinarne. No i rzeczywiście Nikony są spoko. Jak już będę robić ładne zdjęcia, to może sobie jakiegoś nikonka zakupię.

Cóż by tu jeszcze... Powiem krótko - było super, chciałabym jeszcze!
A teraz kilka fotek:

Jedenasta. Rano. Zazdrościcie? ;p

Smaczna Pyza dobrze wie, że jakość trunku to podstawa wszelakiego dobra.

Trzy gracje.

Ach, mistrzu...

Margarytka ze Smaczną Pyzą. Te kobitki znają się na rzeczy!

Próbowałam też zrobić jakieś nienajgorsze zdjęcia. He he... chyba nie tylko z kadrowaniem coś poszło nie tak. No ale pocieszam się, że trening czyni mistrza oraz pierwsze koty za płoty.

A teraz trochę fotek jedzenia. Nie sfotografowałam deseru, ale możecie go obejrzeć, np. u Margarytki. Zdjęcia poglądowe: 
PRZEDTEM (to się nazywa używać światła dziennego)



POTEM (i sztucznego, jak się jeszcze nie umie)




Zdjęcie deseru zrobiła Gosia z Tapas de Colores :)

18 komentarzy:

  1. Fajne warsztaty :) A dlaczego Cię nie ma na żadnej focie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja je robiłam :)
      Jak mi przyślą zdjęcia, na których jestem, to się pochwalę :)

      Usuń
  2. Ale czad! Czekam na zdjęcia z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach zazdraszczam niemiłosiernie takich warsztatów foto :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aśka, nie pitol, warsztaty foto to Ty możesz prowadzić!

      Usuń
    2. Haha, bardzo słuszna uwaga! Było super, pozdrawiam!! :)

      Usuń
    3. Ło, no toś mnie Patysko do pionu ustawiła ;) Dziękuję, ale przy niejakim Szurkowskim to ja taka maluśka jestem :-)

      Usuń
    4. No tak, ale weź pod uwagę, że on tak ze trzy razy starszy od Ciebie :)

      Usuń
    5. Co racja, to racja :-) On miał więcej czasu i zrobił pewnie trylion zdjęć :-)

      Usuń
  4. no dobra, trochę zazdroszczę :)
    gdzie Twoje zdjęcie? czuję niedosyt lekki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. znane twarzyczki widzę :]
    lubię takie wypady!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też przyłączam się do zazdroszczących i czekam na duuużo zdjęć - efektów tej nauki! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Och zazdrość przemawia przeze mnie! Super że się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia wyszły naprawdę świetne:-) Teraz będziesz mogła szaleć ze zdjęciami potraw;)

    OdpowiedzUsuń
  9. świetna sprawa :) tylko pozazdrościć :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Udział w takich warsztatach fotograficznych jest moim marzeniem ...
    Gratuluję wygranej :)

    OdpowiedzUsuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!