środa, 12 czerwca 2013

post rozpaczliwy


Jak się prowadzi bloga z przepisami dla alergików i podaje maila do kontaktów, to trzeba się liczyć z tym, że ktoś maila przyśle. I super! Mnie ktoś kiedyś pomógł, dzięki czemu mogłam wyprowadzić syna z koszmarnego stanu, teraz ja z wielką przyjemnością pomagam, jak umiem najlepiej. Ale do czego zmierzam. Otóż często
z maili od karmiących mam alergików dowiaduję się, że dieta tychże mam składa się
z kilku produktów. Ja też w niewiedzy zabrnęłam kiedyś w ten ślepy zaułek i skończyłam na 43 kilogramach. Straciłam włosy, zęby i celulitis ;) a dzieciak i tak był w opłakanym stanie. Dlatego piszę tego posta w rozpaczy i błagam:
dziewczyny, nie róbcie tak, nie tędy droga!
Proszę, przeczytajcie te kilka wskazówek, to nie zajmie wiele czasu, streszczałam się jak mogłam. I stosujcie się do nich, a nie pożałujecie :)
1. Nie ma tak, że "wszystko uczula" - szukajcie pasożytów lub innych przyczyn.
2. Im mniej różnorodna dieta, tym większe ryzyko uczulenia się na często podawany składnik.
3. Nie oczekujcie błyskawicznych efektów diety, organizm musi mieć czas na oczyszczenie się - gdy alergen jest już wyeliminowany, to nawet jeszcze przez kilka miesięcy zmiany na skórze (lub inne objawy) będą, oczywiście stopniowo coraz mniejsze.
4. Pamiętajcie, że nie ma stuprocentowo bezpiecznego produktu, można jeść tylko ryż, a on akuracik będzie uczulał. I co? Dlatego, zamiast się katować, jedzcie wszystko, na co macie ochotę, prócz oczywiście pokarmów uznanych za najcięższe alergeny.
5. Jedzcie rzeczy zdrowe, jak najmniej przetworzone, naturalne - owoce, warzywa, kasze, bogate w żelazo gatunki mięsa. Najlepiej sezonowe lub bio. Jedzcie RÓŻNORODNIE, najlepiej codziennie inny zestaw.
6. Obserwujcie siebie i dziecko, zaufajcie swej matczynej intuicji - matka zazwyczaj wyczuwa, że coś "jest nie tak", i jeśli poczujecie, że jakiś składnik szkodzi, to zapewne będzie to strzał w dziesiątkę.
Powodzenia! I głowa do góry, a ząbki w ruch, będzie dobrze!
Tutaj podpowiedź, co jeść :)

39 komentarzy:

  1. pamiętam tę rozpacz! ale niestety matka postawiona przed diagnozą "Pani dziecko ma AZS, co Pani je?" wpada w panikę, że to ona jest przyczyną tego łuszczącego się zła na buźce ukochanego dziecka! Tak stawiają sprawę profesjonaliści: alergolodzy i to nie jeden... Jedna pani-bardzo-droga-lekarka gdy zobaczyła moją listę spożywanych produktów, wykreśliła z niej prawie wszystko: zakaz jedzenia glutenu, nabiału, mięs innych niż królik i indyk - no i został mi ten przysłowiowy ryż z cukinią. Odzyskałam figurę sprzed 10 lat, ale doła złapałam wielkiego jak nigdy dotąd!

    Dlatego takie apele powinnaś powtarzać jak najczęściej, bo początkującym matkom strasznie trudno jest wypaść z błędnego koła poczucia winy.

    esz... to się rozpisałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kurde bele, to właśnie tak wygląda. Ale w sumie nie ma się co dziwić - jak wiele osób kombinuje, żeby zdrowo jeść? Ile osób, zanim nie zostanie zmuszonych, zainteresuje się, dlaczego suszone morele są tak intensywnego koloru, albo co to jest quinoa? Gdyby nie alergia młodego, myślałabym, że danonki to podstawa zdrowego żywienia ;D
      Muszę zrobić zakładkę z listą cudów...

      Usuń
    2. zrób, zrób! ja przed urodzeniem młodego myślałam że jem mało mleka, bo np. masła nie lubię, surowego mleka też nie za bardzo, jogurty też nie, bo wszystkie słodzone glukozowo-fruktozowym szitem - no dobra: bitą śmietanę uwielbiam:) ale jakież było moje zdziwienie, że w pasztecie takim extra od rzeźnika, nie ma jaja, za to jest serwatka... i ja się pytam: po co? każdą margarynę, płatki sniadaniowe, ba! nawet herbatę! uszlachetniają nabiałem! a przecież mleko krowie jest dla cieląt...:P

      pamiętam szok dziewczyny, która była ze mną na położniczym, gdy jej powiedziałam że nie pijam mleka, bo nie lubię. ona na to: "musisz przecież!". ciekawe ile kobiet myśli, że mleko kobiece powstaje na skutek picia krowiego!:)))

      Usuń
    3. zrobiłam, tylko dlaczego dopiero teraz... :/
      wiesz, nie każdy musi być zaraz orłem i wiedzieć, że mleko nie robi się od mleka ;) Ale od czego są lekarze i pielęgniarki (ech, o tym to lepiej w ogóle nie mówić, straszliwa żenada).

      Usuń
  2. choć ze mnie nie matka to jestem za i Cię wspieram! oby tak dalej Patrycjo - krzycz, pisz i mów o tym. Tak trzeba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szana, gdzie Ty się podziewasz!?
      Wspieraj, wspieraj, bardzo Ci dziękuję!
      Dzi, dziękuję :-*

      Usuń
    2. Także kibicuję i wspieram z całego serca! Pati dziękujemy za dzielenie się tak ważną wiedzą! :*

      Usuń
    3. wrócę, obiecuję :* <3

      Usuń
  3. Bardzo mądrze napisane! Matka, gdyby od niej zależało zdrowie dziecka, mogłaby nawet pić samą wodę, ale nie wolno wpadać w przesadę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak, wiadomo, że matka zrobi wszystko, ale w przypadku diety eliminacyjnej nie ma po co, można tylko pogorszyć sprawy.

      Usuń
  4. No tak możemy mówić bo przez to przeszłyśmy. Moja 3 latka źle reaguje na słodycze i ogólnie konserwanty - rozwolnienia, katar, kaszel. Ale jak to wytłumaczyć lekarzom, którzy moją kuzynkę trzymają z dzieckiem już ponad miesiąc w szpitalu na indyku i ziemniakach (teraz już doszła marchew i jabłko), bo dzieciak tak się uczulał na Sinlac (ryż), że dostawał zapalenia płuc. I ogólnie nie bardzo wiedzą co małej jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może sprawdź pasożyty u córeczki?
      A kuzynce może poradź, żeby zmieniła szpital, najlepiej na warszawski szpital na Działdowskiej.

      Usuń
  5. Maz rację.

    Chciałabym Cię wyróżnić w Liebster Blog Award :)
    Tutaj znajdziesz pytania: http://justinka.tomech.com/liebster-blog-award/

    Miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ważny post ;) przerabiałam i ja etap jedzenia tylko indyka z ziemniakami... niewiele to pomogło... teraz jednak walczę z czymś innym u moich dzieci - z wybiórczością pokarmową :-( i choć daję im różnorodne potrawy to oni i tak swoje - Jasiek kanapki z żółtym serem a Monika owsianki, jogurty, płatki, musli :-( ta walka jest chyba gorsza :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo taka dieta nie pomaga, a szkodzi, trzeba coś z tym zrobić.
      Nic się nie przejmuj, dzieci podobno tak mają, i o dziwo im to zazwyczaj nie szkodzi. Ja luzuję, jedzą, co chcą. Poza tym czytam i widzę, że wybiórczość Twoich dzieciaczków zdrowa jest :)

      Usuń
  7. Żebym ja te 3,5 roku temu była taka mądra jak dziś :(
    2 razy straciłam przytomność z córą na rękach, schudłam 7 kg, wyglądałam jak śmierć, a córka jak żywa rana.

    A menu miałam 5-składnikowe przez ostatnie 3-4 miesiące karmienia. Wcześniej wcale nie było specjalnie bogatsze...

    Magda

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze napisane, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten post powinien być rozdawany jako ulotka po wyjściu od alergologa. Ale mądra matka po głodzie...
    Aha, mała rada z autopsji - jak nie pomaga żadna dieta - może to jednak łojotokowe zapalenie skóry, bardzo często lekarze mylą jedno z drugim. I co prawda często ŁZS przechodzi potem w AZS, ale często też wyjaśnia, czemu "wszystko" uczula.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja córeczka ma siedem miesięcy, od czterech walczymy z AZS. Powoli dochodzę do tego, co ją uczula i wypracowuję swoje rozsądne menu. Bo do tej pory niestety popełniałam błędy, o których napisałaś i obecnie ważę 10 kg mniej niż przed ciążą, zwłaszcza że zawsze byłam szczupła i miałam tendencje do chudnięcia, a wyglądałam dobrze tylko dlatego że straszny ze mnie łasuch ;) Patyska, przy okazji dziękuję Ci za tego bloga, bo między innymi dzięki niemu karmię jeszcze małą piersią - uwierzyłam w końcu, że dam radę ją karmić (w końcu to dla niej najlepsze), starać się eliminować alergeny i nie paść przy okazji. Zobaczymy, jak to dalej będzie, czy mój spadek wagi się zatrzyma. W każdym razie, obecnie namiętnie wczytuję się w Twoje przepisy i korzystam. Duży buziak dla Ciebie! A Ty jak długo karmiłaś/karmisz swoje pociechy? Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, dziękuję za ciepłe słowa. I buziaki :) Pierwszego karmiłam 13-14 miesięcy, Drugą prawie 2 lata. Z tym, że z Pierwszym było strasznie, i ze mną, i z nim, a z Drugą, ponieważ mała ma mniejszą alergię niż brat, a ja większe doświadczenie - poszło całkiem nieźle, też schudłam, ale nie było takiej masakry ;)
      ściskam

      Usuń
  11. Ja mam tak jak we wpisie powyżej. Mały 7 mies, a ja już prawie nic nie jem. Tyle że mam efekty od jakichś 2 tyg, bo buzia małego ze strupa zamieniła się w buzię z paroma krosteczkami. Tyle że boję się wprowadzać coś nowego sobie. Do tej pory ciągle eliminowałam i eliminowałam... No i wyglądam jak wieszak na ubrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że wysypka mniejsza :) Anonimko, to teraz powoli rozszerzaj sobie dietę, może przyda Ci się kompendium lub dobra dieta, warto poczytać.

      Usuń
  12. Ta, też to znamy - u mnie były reperkusje zdrowotne. Córce jak miała rok pan doktor pozwolił podawać tylko kleik ryżowy, gotowanego indyka i gotowane jabłko + nieprzeciętny syf pod tytułem Bebilon Amino (Nutramigen przy nim po pychotka). Wtedy wymiękłam i przestałam ją karmić, bo ja musiałabym mieć taką samą dietę. Długo się tak męczyłyśmy. Z synem teraz jest lepiej - ostatnio toleruje nawet jako tako mleko i jajko jako dodatki w jedzeniu - kto wie, może dlatego, że też miałam już doświadczenie i rozsądniej odżywiałam siebie i jego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dohtory :/ Szkoda, że nie byłyśmy wtedy tak mądre, jak potem ;)

      Usuń
  13. odnosze wrazenie ze polscy lekarze maja jakies odchyly na punkcie alergii: ja mieszkam we Francji gdy urodzil sie moj synek zadalam z glupia frant pediatrze pytanie to co ja moge jesc: popatrzyl na mnie jak na idiotke i sie spytal czy mam na cos alergie i conajwyzej to wyeliminowac (o ile dany produkt w ogole spozywam). A gdy moje dziecko zaczelo miec objawy AZS to pediatra powiedzial mi tyle zeby go smarowac roznymi przepisanymi kremami i ze wyrosnie. POd wplywem polskich kolezanek i rodziny schizowalam, katowalam sie dietami za nic nie moglam dojsc co szkodzi mojemu synkowi. Okazalo sie ze pediatra mial racje: dzisiaj mlody ma 3 latka i zadnych objawow alergicznych.
    Dodam ze jak lezalam w szpitalu po cc na sniadanie dostawalam do wyboru kawe, herbate i czekolade, do obiadu i kolacji salatki i parowane warzywa i nikt tu nigdy nie slyszal o diecie matki karmiacej (tak jak katuje sie nia w Polsce)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  14. chyba trafiłam w porę ma tego bloga. Jestem na skraju wyczerpania - córka z moich obserwacji uczulona na mleko i pszenicę na pewno, nie mam 100% pewności co do soi i jajek... ale i tak okropne kombo. Do tego ryby, banany (sic!) W żłobku dostała w piątek słoiczek z selerem, a ja zachodzę w głowę jak to możliwe że królik ją uczulił...Zaczełysmy od bardzo restrykcyjnej diety - 10 produktów, powoli rozszerzamy ale idzie to rozszerzanie jak krew z nosa, przez moje złe wybory o co rozszerzac (jak np. łosoś i wieprzowina). Ważę 11 kg mniej niż przed ciążą i nie mam już siły, a wszyscy mówią że alergika karmić piersią nawet i 2 lata. Jeszcze ponad rok przed nami... Ale od jutra dodaję do diety więcej rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam i czytam, a im więcej czytam, tym mniej wiem. W związku z czym zapytam - czy ataki kolki, wzdęcia i salwy pierdziochów wybudzających dziecko ze snu mogą być objawem jakiejś nietolerancji lub alergii pokarmowej u dwumiesięcznego dzidziaczka?
    Kiedy tylko się zaczeły, jakiś miesiąc temu, wszyscy "mądrzy i doświadczeni" kazali mi przejść na ścisłą dietę. Poprawy nie ma, powiem nawet, że te objawy czasem się nasilają. Zdarza się, że na buźce wyskoczy Małemu wysypka - mnóstwo drobniutkich krosteczek, ktore robią się czerwone podczas płaczu. Myślę, że albo po surowych pomidorach, albo po jajkach, ale pewności nie mam.
    Ja nigdy żadnej alergii nie miałam, mąż ma uczulenie na pyłki (katar) i skórne (coś ala egzema na stopach). Czy Mały może mieć alergie pokarmowe? Dodam, że mamy psa, ogromnego sierściucha:-)
    Będę wdzięczna za poradę, bo chciałabym karmić Maluszka jak najdłużej, ale taka kilkuskładnikowa, jałowa dieta daje mi już w kość:-(
    Pozdrawiam ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą być, polecam lekturę zakładki "kompendium". Może mieć alergię, nietolerancję, ale może też mieć np. refluks. Zapraszam do poczytania ww zakładki. I konsultacji z lekarzem, oczywiście.

      Usuń
  16. Jaś i Małgosia18 września 2014 11:57

    Hej Patyska :) Może Ty nam pomożesz? Przeczytałam masę cennych informacji na Twoim blogu i jestem pod ogromnym wrażeniem rzetelności w opracowaniu i kompendium o alergii i nie tylko.

    U 3 miesięcznego synka zdiagnozowano AZS. Obecnie synek ma 5 miesięcy i niestety mamy wzloty i upadki. Ja karmie Jasia wyłącznie piersią, jestem na diecie eliminacyjnej.

    Początkowo, za radą pediatry odstawiłam najczęstsze alergeny - nie było znacznej poprawy, Gdy odstawiłam jabłka i ryż, nastąpiła znaczna poprawa. Przez pewien czas jadłam kaszę gryczaną, kaszę jaglana, oliwę z oliwek, jagody, powidło śliwkowe (skład: śliwki, cukier), śliwki, buraki, cukinię, mięso wieprzowe (nie codziennie), pszenicę, ziemniaki.

    Było lepiej i lepiej, aż do momentu, gdy nieświadomie zjadłam jajko i masło. Następnego dnia wystąpiło wyraźne pogorszenie stanu skóry Jasia. Po powrocie do mojej diety znów było lepiej, ale oczywiście nie idealnie, bo proces oczyszczania się z alergenów trwa. Po 2 tygodniach zmieniliśmy otoczenie (wrociliśmy z wakacji w Polsce, a mieszkamy w Norwegii) i gdy trochę bardziej sobie pofolgowałam (winogrona, chipsy pringles solone - zawierają co się okazało mączkę ryżową, chleb na drożdżach, kostki rosołowe bez glutaminianu sodu) Jasia bardzo intensywnie wysypało, dodatkowo zaczął się drapać.

    Co dalej? Jakie produkty z mojej listy uważasz za najbezpieczniejsze? Kwestie czystości w domu, braku kurzołapów itp myślę, że mamy dobrze rozpracowaną.Ostatnio miałam już poczucie winy, że złamałam się w swojej diecie, ale jestem tylko człowiekiem i miałam nadzieje, że małego nie wysypie. Nie chcę mieć wyrzutów sumienia, chcę się zdrowo odżywiać. Zdaję sobie sprawę, że muszę jeść, żeby mieć laktację.

    Co do lekarzy...byliśmy u kilku różnych i co do diety dostaliśmy sprzeczne wskazówki - począwszy, żeby jeść wszystko, przez odstawienie najczęstszych alergenów i obserwację. I bądź tu mądra, kogo posłuchać :)

    Będę ogromnie wdzięczna za wskazówki. Może widzisz jakieś wyraźne błędy, które popełniam? Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Małgosiu, wszystkie produkty są bezpieczne, dopóki się nie okaże, że uczulają ;) Dobrze, że udaje Ci się rozpoznawać alergeny. Musicie ich po prostu unikać i powolutku, po jednym, wprowadzać nowości. Najlepiej sezonowe. Jeśli uczula ryż i jabłko, to warto też omijać produkty im podobne. Na gazeta.pl jest forum alergie, jest tam dziewczyna, która zna się na tym, zaloguj się, wrzuć posta, na pewno ktoś pomoże w temacie.

      Usuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!