sobota, 30 marca 2013

Smacznych Świąt!

I radosnych, i pełnych miłości, 

i spokojnych, i zdrowych, i szczęśliwych i... wymarzonych!

Wesołego Alleluja!


I żeby Wasi mali alergicy za rok mogli objadać się jajkami :)

piątek, 29 marca 2013

sufjański mazurek (i baba)


Słodki Sufjan ma niemałą alergię. Ale ciotka Patyska poradzi! Tu zakombinuje, tu połączy, doda, ujmie... I tak oto mamy coś, dzięki czemu maluszek Doroty będzie miał słodką Wielkanoc.

Przepis na ten mazurek znajdziecie w mojej książce "100 smakołyków dla alergików", którą to książkę możecie kupić w księgarni JakWyżej.


czwartek, 28 marca 2013

pasztet drobiowo-grzybowy pieczony w słoiku


Prawdę powiedziawszy, trudno tu mówić o jakimś konkretnym przepisie. Smakołyków pieczonych w słoiku mamy w blogosferze po kokardki, każdy pyszny i piękny. No i właściwie to możemy sobie w słoiku upiec "każdenjeden", a nawet swój ulubiony. Pewnie już nie raz rozpowiadałam na prawo i lewo, że nie znoszę marnować jedzenia, a pasztety wydatnie pomagają mi pielęgnować tę niechęć. Wrzucałam więc do blendera co tam miałam do zużycia i tyle. Efekt super.
Weźmy:

2 piersi z kurczaka z rosołu
4-5 pieczarek
małą cebulę
garstkę suszonych grzybów
sól, pieprz, gałkę muszkatołową do smaku (lub inne ulubione przyprawy)
ewentualnie dla NieAlergików - jajko
bułkę (kajzerkę)
1/4 szklanki masła klarowanego, oliwy lub oleju

Mięso podzielić na mniejsze kawałki. Grzyby namoczyć i ugotować w tej samej wodzie. Oczyszczone pieczarki pokroić na niezbyt małą kostkę, cebulę posiekać i oba składniki podsmażyć, a następnie udusić (ok. 15 minut). Bułkę namoczyć w wodzie, odcisnąć. Wszystkie składniki wrzucić do blendera (grzyby razem z wodą, w której się gotowały) i zmiksować na gładką, niezbyt twardą masę. Jeśli pasztet ma być z jajkiem, to teraz należy je dodać i dobrze wymieszać. Doprawić. Słoiki wysmarować tłuszczem i nałożyć do nich, do 2/3 wysokości, masę pasztetową. Wstawić do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piec, w zależności od wielkości słoików, od 25 do 40 minut.

PS. Pasztet upieczony w małych słoiczkach wygląda super po wyjęciu z nich - jak babeczka :)

środa, 27 marca 2013

chleb żurkowy


Przepyszny. Dzieciaki niezbyt chętnie wciągają chleb z grubej mąki żytniej, a ja chciałabym im piec głównie żytnie bochenki. Zaryzykowałam i dodałam mąkę żytnią żurkową - czyli drobno zmieloną. Efekt: niebo w gębie. Prosty, codzienny chlebek, a jakże pyszny!
Przygotujmy:

500 g mąki orkiszowej
300 g mąki żytniej żurkowej
płaską łyżkę soli morskiej (drobnej)
łyżeczkę muscovado
2-3 łyżki oleju
30 g świeżych drożdży
ok. 4 szklanek ciepłej wody

Wymieszać mąki z solą. Z drożdży, 1/2 szklanki wody, cukru i łyżeczki mąki zrobić zaczyn. Gdy urośnie dodać do mąki, wlać 2 szklanki wody, olej i wyrabiać mikserem z hakami do ciasta. Stopniowo dolewać wody - do uzyskania odpowiedniej konsystencji (miękkiej, ale zwartej - ciasto nie może być zbyt wolne!). Odstawić do wyrośnięcia. Gdy podwoi objętość przełożyć do natłuszczonej formy, wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika (z termoobiegiem) i piec godzinę.

wtorek, 26 marca 2013

red velvet cake bez chemii (magia!)


Powstał zupełnie przypadkowo. Chciałam zrobić żółte ciasto, więc do wypróbowanego ciasta ucieranego dodałam kurkumę. Upiekłam, przekroiłam i... własnym oczom nie wierzę! Czerwone jest! No to skoro tak, to będzie red velvet cake. Zawsze mi się czerwony placek podobał, ale nie robiłam, bo unikamy sztucznych  barwników. A tu taka niespodzianka!
Trzeba wziąć:

na ciasto:
250 g mąki
180 g cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody 
wanilia - miąższ z 1/3 laski, 2 łyżki ekstraktu lub cukru z wanilią
250 ml wody
50 ml oleju
4 łyżki octu balsamicznego
2-3 łyżki kurkumy
na krem:
2 budynie waniliowe (z cukrem)
500 ml dozwolonego "mleka", np. roślinnego, ale nie ryżowego (dałam bebilon pepti)
200 g bezmlecznej margaryny
miąższ z 1/3 laski wanilii lub 2 łyżeczki cukru z wanilią

Wymieszać suche składniki, dodać mokre, zmiksować. Wylać do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką małej tortownicy. Wstawić do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piec 30-35 minut. Upieczone ciasto przekroić na 2 lub 3 blaty. Budynie przyrządzić na "mleku" lub wodzie dodając wanilię. Margarynę wstępnie ubić mikserem, dodać wystudzoną masę budyniową i zmiksować razem na krem. Blaty przełożyć kremem (zużyć ok. 2/3 ilości kremu), docisnąć, resztą kremu posmarować ciasto. 

Kilka uwag:
1. Nie obawiajcie się kurkumy w cieście - nadaje fajny posmaczek.
2. Krem będzie stopniowo odbierał kolor kurkumy z ciasta i robił się żółciutki tam, gdzie się z ciastem bezpośrednio zetknie. Fajny efekt!

Zapraszam do Veggie na świetny konkurs Przepisy Wielkanocne! Dodaj swój wegański lub wegetariański przepis, a być może dostaniesz fajną nagrodę :)


niedziela, 24 marca 2013

słodkie pisanki


Pisanki do zjedzenia - słodkie w dodatku. Dzieciom się podobają, mnie mniej, bo dekorowane tzw. sklepowymi pisakami lukrowymi. No trudno, od wielkiego święta przecież można. Wybaczcie fotę - nie miałam ani światła, ani nastroju, ani pomysłu, ani baterii w aparacie. Ale ciastka wyszły dobre :)
Przygotujmy:

250 g mąki
180 g cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
ziarenka z 1/4 laski wanilii lub 2 łyżeczki cukru waniliowego
ok. 250 ml wody
50 ml oleju
2 łyżki balsamico

Zmiksować wszystkie składniki, przelać ciasto do silikonowej foremki w kształcie pisanek i piec ok. 20 minut w 175 stopniach. Po ostudzeniu udekorować. 


Zapraszam do Veggie na świetny konkurs Przepisy Wielkanocne! Dodaj swój wegański lub wegetariański przepis, a być może dostaniesz fajną nagrodę :)

sobota, 23 marca 2013

cukier z pieczoną wanilią


Wiecie, ile kosztuje paczka cukru z wanilią? No właśnie. W pewnym dyskoncie była ostatnio bardzo przyjemna oferta handlowa - 2 laski wanilii za 6 zeta. Nabyłam zatem. Gdzieś kiedyś słyszałam o cukrze waniliowym robionym z wanilią grzaną w mikrofalówce. Ja takich cudów techniki nie używam, ale mam piekarnik. I kryzys. Kalkulacja jest oczywista nawet dla takiej dupy z matmy jak ja: mam 3, a może i 4 paczki uczciwego, domowego cukru z wanilią za 3 zeta z grosikami. Nie wspominając o aromacie!
Trzeba mieć:

laskę wanilii
4 łyżki cukru trzcinowego

Piekarnik (z termoobiegiem) nagrzać do 125 stopni i włożyć do niego całą laskę wanilii na 5 minut. Wyjąć wanilię i po chwili pociąć ją na kawałki. Wymieszać z cukrem i zblenderować (w sensie zmielić). Cukier z wanilią przechowywać szczelnie zamknięty, najlepiej w szklanym słoiczku.

piątek, 22 marca 2013

smakowity potwór, czyli pstrąg dla NieAlergika


Straszny miał wzrok, zębiska przerażające. No to ja go w łeb, i nożem, i flaki mu wyprułam. I żem go jeszcze nadziała, a na koniec przypiekła. A co! Okrucieństwo swe zawdzięczam tatarskiej krwi płynącej w mych żyłach za sprawą babci Irenki. Na szczęście domieszka niewielka, toteż nieczęsto z niej korzystam. No, ale przejdźmy do rzeczy. Potwór chyba lubił takie traktowanie, bo stał się łagodny, delikatny, a nawet aromatyczny oraz - co jest nie lada sztuką poza właściwym mu środowiskiem - zniknął migiem.
Proszę Państwa, rzecz cała o poczciwym, pieczonym pstrągu!
Weźmy (na 4 potwory):

4 młode (małe) pstrągi pierwszej świeżości (najlepiej z głowami, ale martwe i bez wnętrzności)
cytrynę
2 łyżki masła
2 małe ząbki czosnku
łyżeczkę świeżego posiekanego koperku
sól i pieprz do smaku

Cytrynę dobrze wyszorować, sparzyć. Połowę pokroić na półplasterki, z drugiej połowy zetrzeć skórkę. Startą skórkę zmiksować (mikserem) z masłem i przeciśniętym czosnkiem. Dodać koperek, wymieszać. Płaskie naczynie do zapiekania posypać solą i pieprzem. Ułożyć w nim umyte, oskrobane i oczyszczone ryby. Ryby z wierzchu i w środku posolić i popieprzyć. Każdemu pstrągowi włożyć do środka równą część masła z przyprawami i pół plasterka cytryny. Resztę plasterków cytryny rozłożyć na rybach. Wstawić ryby do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piec 20-25 minut.

Zobaczcie sami - nie ma się czego bać :)



środa, 20 marca 2013

domowa wędlina - polędwica


Bez peklosoli i bez wędzenia, bo jak wszem i wobec wiadomo, tego typu wędliny zbyt często na stole nie gościmy. A poza tym budowa przydomowej wędzarni czeka na lepsze warunki atmosferyczne. Nie wzorowałam się na żadnym przepisie, bo nie miałam czasu kopać w sieci i zrobiłam po uważaniu własnym. I źle zrobiłam, bo mięso wyszło (jak dla mnie) za słone. Następnym razem zredukuję ilość soli o połowę, czyli na litr wody dam 50 g. Albo będę krócej trzymać mięso w zalewie. Bo że będzie następny raz to pewne, jako że oprócz nadmiernego zasolenia, wędlinka wyszła wyśmienita.
Należy mieć:

polędwiczkę wieprzową ok. 500 g (najlepiej bio)
na zalewę:
na litr wody: 100 g soli, 2 liście laurowe, 2-3 ziela angielskie, 10 ziarenek pieprzu

Zalewę zagotować, ostudzić. Mięso umyć, osuszyć, włożyć do szklanego naczynia, zalać zalewą i odstawić na 3 dni do lodówki. Mięso codziennie odwracać. Po tym czasie wyjąć polędwiczkę, opłukać i włożyć do torebki do pieczenia. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec ok.  godzinę.  Nie wyjmować z torebki aż nie wystygnie.

poniedziałek, 18 marca 2013

tort amarena


Córko, co chcesz dostać na urodziny?
Bałony. I tojt. Tojt jak tutitu taki.

Niezbyt wygórowane roszczenia, przyznajcie sami. Balony (i inne cuda) przywiozłam ze sklepu, ale tort to już musiałam zrobić sama. Pamiętacie tort waniliowy z owocami? Jest boski... Oto jego amarenowe wcielenie. I wielkie. 
Przygotujmy:

na ciasto:
500 g mąki
350 g cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody 
2 czubate łyżki karobu
miąższ z 1/2 laski wanilii (lub 3 łyżki ekstraktu lub cukru z wanilią)
500 ml wody
100 ml oleju
6 łyżek octu balsamicznego
na krem:
3 budynie waniliowe (z cukrem)
750 ml dozwolonego "mleka", np. roślinnego, ale nie ryżowego (użyłam owsianego) lub wody
300 g bezmlecznej margaryny
miąższ z 1/3 laski wanilii lub 2 łyżeczki cukru z wanilią
do nasączenia:
zalewa z czereśni rozcieńczona wodą
oraz:
osączone czereśnie amarena

Ze składników na ciasto upiec biszkopt - do wymieszanych suchych składników dodać mokre, zmiksować. Wylać do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką formy. Wstawić do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piec 30-35 minut. Upieczone ciasto przekroić na 3 blaty. Budynie przyrządzić na "mleku" lub wodzie dodając wanilię. Margarynę wstępnie ubić mikserem, dodać wystudzoną masę budyniową i zmiksować razem na krem. Blaty nasączyć, przełożyć kremem, w warstwy kremu powtykać czereśnie, lekko docisnąć. Tort posmarować resztą kremu i udekorować.

Tort w całości - wybaczcie fotę (ale zaraz miała zacząć się impreza) oraz dekor, gdyż nieszczególnie żem uzdolniona plastycznie ;)
PS. Tak, dobrze widzicie, to starta czekolada. Niektórzy mogą, inni nie bardzo, ale jak trochę zjedzą, nic się nie stanie. Pod jednym wszak warunkiem: to musi być czekolada gorzka, eko, bez lecytyny sojowej i innych syfów.



Zapraszam do Veggie na świetny konkurs Przepisy Wielkanocne! Dodaj swój wegański lub wegetariański przepis, a być może dostaniesz fajną nagrodę :)

sobota, 16 marca 2013

wrapy z bakłażanem dla NieAlergika


Czyli kolejny odcinek jakże emocjonującej serii "Sprzątamy w kuchni". Podczas cyklicznych porządków znalazłam wrapy, pastę z papryczek, bakłażana, i fetę, dokupiłam paprykę oraz rukolę i tak oto wrapy same się wymyśliły, choć same nie zrobiły. Niestety. Dobre, pikantne, potężnie nadziane warzywem.
Przygotujmy:

6 wrapów
paprykę czerowną
bakłażana
opakowanie fety
rukolę
łyżeczkę pasty z ostrych papryczek*
pieprz, ewentualnie sól**
oliwę

Paprykę umyć i upiec w piekarniku (funkcja grill) do ściemnienia skórki, następnie włożyć do foliowej torebki na kilka minut. Wyjąć, zdjąć skórkę, oczyścić z nasion, pokroić na 6 podłużnych części. Bakłażana pokroić wzdłuż na 6 plastrów, posmarować oliwą, zgrillować lub podsmażyć (grillowałam na gofrownicy 3w1 używając nakładek "grill"). Fetę zblenderować z pastą papryczkową, rukolę umyć i osączyć. Wrapy posmarować fetą, popieprzyć, położyć na każdym kawałek bakłażana, trochę rukoli, przykryć papryką. Złożyć i chwilę opiekać w gofrownicy z nakładką grillową, by wrapy zrobiły się chrupiące. Podawać z ulubionym sosem lub surówką.

*Użyłam jakiejś pasty z papryczek z luksusowego tygodnia w Lidlu.
**Feta, której użyłam to nasza rodzima, bardzo słona "feta", więc jeśli użyjecie prawdziwej, to ociupinka soli może się przydać.

czwartek, 14 marca 2013

pieczeń dziadka Jurka


Rzecz tak prosta, że robi się właściwie sama i oczywiście na oko. Czyli męska rzecz. Szynka (czy jakiekolwiek inne mięso: łopatka, schab, indyk) z przepisu dziadka Jurka wychodzi wyśmienita - soczysta, aromatyczna, konkretna. Znakomita i na gorąco, i na zimno. Rewelka po prostu.
Przygotujmy:

szynkę niezbyt dużą o zwartym kształcie
przyprawę typu wegeta bez polepszaczy i wypełniaczy
4 listki laurowe
2-3 łyżki balsamico
sól i pieprz
ok. 250 ml wody
ewentualnie 2 łyżki oliwy

Mięso natrzeć przyprawami, obłożyć listkami laurowymi, skropić octem, ułożyć w naczyniu i szczelnie zamknąć (ja kładę w głębokim talerzu i "zamykam" folią spożywczą). Odstawić do lodówki na minimum 24 godziny (zazwyczaj trzymam dwa razy dłużej). Rozgrzać piekarnik do 220 stopni. Mięso włożyć do brytfanny i wstawić do piekarnika na kilka minut - do zapieczenia skórki. Podlać wodą, ewentualnie, gdy mięso jest bardzo chude, polać oliwą, przykryć, zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec ok. 1,5 godziny. By odzyskać chrupiącą skórkę, ostatnie kilka minut piec mięso bez przykrycia. Można od czasu do czasu podlewać pieczeń wytwarzającym się sosem, można też po prostu upiec mięso w torbie do pieczenia (co często robię).

środa, 13 marca 2013

mazurek z karmelową pierzynką


Słodziutki, nie powiem. Ale jakiż smakowity! Chrupiący, pachnący... Wiele się nad nim nie napracowałam - po prostu na wypróbowane ciasto mazurkowe nałożyłam masę z tych ciastek. O, właśnie. Przecież to nie musi być mazurek, można go zrobić w formie niedużych ciasteczek.

na ciasto kruche:
200 g mąki
100 g bezmlecznej margaryny 
40 g cukru pudru
śmietanka roślinna lub zimna woda
na wierzch:
200 g ziaren słonecznika
150 g brązowego cukru
100 g margaryny bezmlecznej lub klarowanego masła
50 ml syropu klonowego*

Składniki ciasta wyrobić, dodając tylko tyle śmietanki lub wody, żeby ciasto było zwarte.  Rozwałkować na grubość ok. 1 cm, uformować mazurek z rantem i wstawić do lodówki. Cukier, syrop i tłuszcz rozpuścić w garnuszku, wsypać ziarna słonecznika, dobrze wymieszać, a następnie wyłożyć na ciasto. Wstawić do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piec ok. 20 minut. 

Moja książka jest teraz także dostępna w sklepie alergica.pl!
I w księgarni JakWyżej oraz Coryllus
Stacjonarnie w warszawskim CM Strefa Zdrowia, FOTO-MAG przy stacji metra Stokłosy oraz księgarni Latarnik przy ul Łódzkiej 8 w Częstochowie.

Smakołyki zapraszają na swój fanpejdż!

*Nie miałam akurat syropu klonowego, więc nie dałam. Ale lepiej dawać, bo bez niego "pierzynka" jest mniej zwarta.

Przekrój, a raczej "przegryz" albo "obgryz" ;)

Zapraszam do Veggie na świetny konkurs Przepisy Wielkanocne! Dodaj swój wegański lub wegetariański przepis, a być może dostaniesz fajną nagrodę :)

poniedziałek, 11 marca 2013

prowokujące ciasteczka ;)


Oto ciasteczka, którymi robiliśmy próby z żółtkiem. Zwyczajne, kruche, ale jakże smaczne! Jeśli macie zamiar przeprowadzić tzw. prowokację, to te ciasteczka będą idealne. Zaczynamy od jednego, potem dajemy dwa i tak dalej. Oby próba wypadła pomyślnie, bo żółtko jest bardzo zdrowe. Nam się udało, teraz trzymamy kciuki za Was!
Weźmy:

300 g mąki
150 g margaryny bezmlecznej
1/2 szklanki cukru pudru
żółtko

Mąkę wymieszać z cukrem, dodać posiekaną margarynę. Bardzo dokładnie oddzielić żółtko od białka, posługując się tzw. metodą mistrzów malarstwa: "prowadzić" żółtko po papierze kuchennym, a gdy już nie będzie na nim białka, chwycić za woreczek i wylać jego zawartość do mąki. Wyrobić ciasto, schłodzić przez pół godziny w lodówce. Rozwałkować ciasto na grubość 3-4 mm, wycinać ciasteczka i piec je ok. 20 minut w 175 stopniach.

niedziela, 10 marca 2013

akcja prowokacja - żółtko

W życiu każdego alergika nadchodzi moment, w którym musi dać się sprowokować ociupiną alergenu. Czasem się uda takiemu jednemu z drugim, a czasem nie. Nam się udało z żółtkiem, ale z białkiem już nie. Lepszy rydz niż nic, czyli warto próbować. Pamiętamy, jak się przeprowadza akcję-prowokację? Jeśli nie, to dla przypomnienia: robimy coś z alergenem, np. ciasteczka albo naleśniki. Robimy potrawę tak, by alergik w takim ciastku czy naleśniku dostał tylko troszeczkę alergenu, dosłownie szczyptę. Jednego dnia dostaje jedno ciasteczko, jeśli nic się nie dzieje, to za dzień/dwa dostaje dwa ciasteczka. Załóżmy, że po 3 czy 4 ciasteczkach też jest dobrze. Cudownie! Teraz czas na grubszą rurę - robimy ciasto z dwoma żółtkami. Kawałek, dwa kawałki... Jest dobrze? Super. W takim razie wrzucamy pół żółtka do zupy. Udało się? Gratuluję! :)
PS. A jutro pokażę ciasteczka, na których testowaliśmy żółtko.

piątek, 8 marca 2013

PRL-owski blok dla NieAlergika


Marzenie matki na diecie eliminacyjnej. A ponieważ już nie karmię, to mogę sobie owe marzenie zrealizować. Na przykład w ramach prezentu na Dzień Kobiet. No pyszny ten blok, i smak dzieciństwa, i w ogóle... ale jednak raz do roku, bo piekielnie kaloryczny. Przepis z kartki, więc nie jestem w stanie podać źródła, ale ukłony dla autora.
Należy zaopatrzyć się w co następuje:

500 g mleka w proszku
kostkę margaryny
1i 1/2 szklanki cukru
200 ml wody
3-4 łyżki kakao
2 duże paczki herbatników typu petit buerre
solidną garść rodzynków

Margarynę, cukier, kakao i wodę zagotować. Mleko wsypać do sporej miski, dodać rodzynki i pokruszone herbatniki. Wlać 1/3 gorącego płynu do mleka z bakaliami i energicznie mieszać. Następnie dolać kolejne 1/3, dobrze mieszać. Wlać resztę, wymieszać na tyle dobrze, na ile się da i jeszcze gorącą masę przelać do formy wyłożonej folią spożywczą. Gdy wystygnie wstawić do lodówki.

środa, 6 marca 2013

pasztet warzywno-ciecierzycowy


Co prawda mazurek wygrał plebiscyt, ale tak się jakoś złożyło, że najpierw zrobiłam pasztet... Wybaczcie. Po prostu w sklepie była ekocieciorka, a ekosłonecznika akuracik nie. W każdym razie pasztet jest wporzo, przy czym weźcie pod uwagę, że "wporzo" znaczy znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Bo? Bo pada z ust Wielkiego Mięsożercy.
Nie korzystałam z żadnego przepisu, ale jeśli ktoś uzna, że mój przepis jest niepokojąco podobny do jego przepisu, to przepraszam. Madziu B., pasztet się podoba?
Należy mieć:

200 g suchej ciecierzycy
ok. 2 szklanek ugotowanych (najlepiej na parze), dowolnych i dozwolonych w diecie warzyw (ja dałam marchewki i pietruszkę)
2 pełne łyżki zmielonego siemienia lnianego, np. Złotopolskiego
6 łyżek oliwy + łyżka do podsmażenia cebuli
cebula
sól oraz ulubione i dozwolone zioła i przyprawy (dałam pieprz i cząber)
tłuszcz i bułka tarta do formy

Ciecierzycę opłukać, zalać wodą i odstawić na 12 godzin. Wodę z moczenia wylać i ugotować ziarno w świeżej wodzie - do miękkości. Cebulę posiekać i delikatnie podsmażyć. Miękką cieciorkę zblenderować z warzywami na gładką masę, dodać siemię, oliwę, cebulę i przyprawy do smaku. Masę dobrze wymieszać i przełożyć do natłuszczonej i posypanej bułką tartą keksówki. Piec 30 minut w 175 stopniach.

PS. Następnym razem upiekę go w słoiku, bo pasztet jest bardziej do smarowania, niż krojenia - kremowy czyli.

Zapraszam do Veggie na świetny konkurs Przepisy Wielkanocne! Dodaj swój wegański lub wegetariański przepis, a być może dostaniesz fajną nagrodę :)

poniedziałek, 4 marca 2013

krokant słonecznikowy


Jeszcze jeden przepis z tych pobocznych, a jednak wartych osobnego wpisu. A poza tym zdjęcie mi się podoba ;) Krokant to po prostu sezamki słonecznikowe zrobione z mniejszą ilością cukru.  Przydaje się do różnych rzeczy (np. do wafelków, baby lodowej czy karobladek), można nim zwiększać wartość smakową poczciwej owsianki, albo uatrakcyjniać placuszki, ciastka czy inne takie. Czyli warto go mieć pod ręką.
Przygotujmy:

1/2 - 2/3 szklanki cukru
1/2 szklanki ziaren słonecznika

Ziarna grubo posiekać, podprażyć na suchej patelni (nie jest to konieczne, ale wtedy znacznie zyskujemy na smaku) i przesypać na talerz. Patelnię wytrzeć papierowym ręcznikiem i rozpuścić na niej cukier. Gdy cukier zamieni się w jasnobrązowy karmel, wsypać ziarna i dobrze wymieszać. Odstawić do ostygnięcia, w razie potrzeby pokruszyć uderzając, np. wałkiem.

sobota, 2 marca 2013

wielkanocna lista życzeń

Tradycyjnie już chyba, Smakołyki pytają, jakie świąteczne przepisy chcielibyście tutaj zobaczyć. Na jakie słodkości, na jakie niesłodkości? Wpisujcie proszę swoje życzenia w komentarzach. Dziękuję :)

Mam w planach (a plany lubią się zmieniać, a na pewno powiększać ;)):
1. "sernik" na zimno
2. ciasteczka-jajeczka
3. mazurek z karmelową pierzynką
4. mazurek karobladowy z bakaliami
5. ciasto "ukryte jajeczko"
6. pasztet warzywno-ciecierzycowy
7. pieczeń dziadka Jurka (wreszcie!)

Co byście chcieli zobaczyć najpierw?


piątek, 1 marca 2013

Sie działo!


Wczorajszy wieczór spędziłam na gali Blog Roku 2012. Było bardzo przyjemnie. Wydarzyły się tam dwa cudy (cuda? ;)) oraz kilka pomniejszych, lecz niezwykle sympatycznych zdarzeń. Zajmijmy się cudami. Cud numer jeden to laur zwycięstwa w kategorii Zdrowie i Kulinaria dla nas, znaczy Smakołyków. Ledwo doszłam po ten laur (ważący 6 kg) z powodu oszołomienia mieszaniną niedowierzania i szczęścia. Jeszcze raz ogromnie dziękuję Pani Mórawskiej i wszystkim, którzy oddali swój głos na mój blog. Za drugi cud uznaję fakt, że najważniejszy tytuł nie trafił do Tylko Spokojnie. Wielka szkoda.
A teraz pozwolicie, że oddalę się w celu zażycia środka na dzień po ;)