niedziela, 11 marca 2012

domowe żelki


Ślicznie wyglądają i świetnie smakują. Dzięki zminimalizowaniu ilości wody są dość twarde, ale nie tak bardzo jak, np. misie Haribo. Myślę, że można też ich użyć do zdobienia tortów czy deserów, zwłaszcza, jeśli zastygną w fajnych foremkach.

Przepis na te żelki znajdziecie w mojej książce "100 smakołyków dla alergików".

Zdjęcie główne jest trochę elektro, poniżej żelki w bardziej realistycznym ujęciu ;)

30 komentarzy:

  1. Fajny pomysł i co za kolor, co za kształt. Na pewno takie zrobię są bardzo dziewczyńskie, a my z N. takie bardzo lubimy. Pozdrawiamy niedzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Kochana! A wiesz, co widziałam w sklepie kilka dni temu? Formę do czekoladek w różne wzory, dla maluszków coś niesamowitego, był miś, lala, pociąg i tym podobne, chyba się skuszę, chociaż dość kosmiczna cena :)

      Usuń
  2. Świetny pomysł! Są bardzo kuszące same, ale też świetnie się sprawdzą jako dekoracja do tortu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Muszę przyznać, że wyglądają niesamowicie, są zarazem bardzo przejrzyste i intensywne jeśli chodzi o kolor - dzieciaki szaleją ;)

      Usuń
  3. fantastyczne, pomysł rewelacja, koniecznie muszę zakupić foremki do czekoladek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kulinarny-Świat - dziękuję :) Myślę, że takie żelki w różnych kształtach i kolorach będą fajnie wyglądać. No i jednak mniej w nich chemii niż w żelkach "sklepowych"

    OdpowiedzUsuń
  5. Mniam mniam mniam mniam jhjdhsd żelkowy potwór! atakuje:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieśka, już dawno chciałam Ci powiedzieć, że uwielbiam nazwę Twojego bloga! Jeno czasu nie miałam... Wyznaję teraz i na żelki zapraszam :)

      Usuń
  6. Pieknie wygladaja! Moze i ja sie skusze, choc do tej pory balam sie sprobowac galaretki, bo moja Mala jest niestety z tych najwrazliwszych alergikow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Muffinkowa Mamo :) Te żelki to za intensywna sprawa na próbowanie żelatyny - może spróbujesz z soku i agaru albo poczekasz aż ja wypróbuje i dam znać?

      Usuń
  7. Fajne:) Takie proste, a zarazem bardzo trudne:) Najważniejszy jest pomysł:) Ty go miałaś:) Bardzo mi się podobaja te serduszka:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Abc, pomysł z tych nagłych, mam nadzieję, że nie plagiat! :)

      Usuń
  8. Próbowałam robić żelki i mi się nie udalo :( ślicznie zastygły w foremce ale nie potrafiłam ich stamtąd wyjąć. Najpierw odrywały się nieestetycznie, potem podgrzałam foremkę i lekko rozpuszczone "wyskoczyły", ale gdy ponownie chciałam je schłodzić przykleiły się do talerza i koniec :(
    Masz jakiś sposób na wyciąganie ich z foremki (mam "serduszka" z IKEA)? A może wlałam za dużo wody (jakieś 180-200ml) czy to mogło mieć znaczenie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dodałaś za dużo wody, wody może być max 100 ml, bardzo mi przykro :( ja też mam serduszka, też chyba z Ikei (takie brązowe?) i nie było żadnego problemu z wyciąganiem - po prostu je wycisnęłam. Wyciśnięcie nie spowodowało żadnych szkód na ich urodzie ;) a żelki były zwarte i nawet nie trzymałam ich w lodówce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne, moje dziedzi uwielbiają żelki. Koniecznie napisz jak zrobić te koszerne. Chęenie się nauczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dobra, jak zrobię, to zaraz dam znać :) tylko że ja użyłam słowa "koszerne" żartobliwie, a jeśli miałyby być prawdziwie koszerne, to muszę zasięgnąć porady jakiegoś fachowca w temacie kosher ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne, na pewno niebawem zrobię, tym bardziej, że moja mama uwielbia żelki, a ja niedawno kupiłam takie silikonowe foremki w kształcie serduszek i owocków. One będą musiały dopiero śmiesznie wyglądać :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zrobisz, to pokaż koniecznie :)
      Dziękuję!

      Usuń
  13. Ta Damm, a oto moje żelki:

    http://mniami-mniam.blogspot.com/2012/06/zelki.html

    Są pyszne, mogłabym je wcinać non stop :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękne, po prostu miszczostwo! :)

      Usuń
  14. Robiłam podobne , ale wody dałam więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam właśnie Twój "żelkowy" post sprzed tygodnia. A czy jak jest 150 ml wody, to te żelki nie są zbyt miękkie?

      Usuń
    2. No tak ..moze i sprzed tygodnia..na daty się nie przyglądałam..a tu trafiłam dziś pierwszy raz. a żelki były idealne..przed chwilą gdzieś widziałam, że ktoś robił żelki z 300 ml wody.

      Usuń
    3. Z 300!??! To jak się udało je wyjąć... Szacun dla wyjmowacza ;)

      Usuń
  15. Hmmm, a jak coś takiego zrobić dla alergika na mleko? W składzie galaretki może wystąpić śladowa ilość mleka itp..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam o mleku w galaretce. Na opakowaniu mojej nie ma takiego ostrzeżenia, więc teoretycznie nie powinno tam być nawet śladu (bo i skąd?). Jednak jeśli masz obawy, to zrób z soku i żelatyny - będzie zdrowsza :)

      Usuń
    2. Witam serdecznie:) Robiłam już wcześniej galaretkowe żelki, a teraz zamiaruję takie z żelatyny i soku, ale nie bardzo wiem jakie proporcje będą odpowiednie.. Czy mogę liczyć na podpowiedź? Ile łyżek żelatyny na ile soku i wody itp? I czy rozpuścić w zimnej wodzie i zagrzać czy może już w ciepłej? Będę bardzo wdzięczna za pomoc! Pozdrawiam! A tak swoją drogą genialny pomysł;)

      Usuń
    3. Joasiu, myślę, że trzeba przeczytać na opakowaniu żelatyny, ile jej należy wziąć na 1/2 litra płynu. I właśnie tyle jej rozpuścić w 100-150 ml prawie wrzącego soku, podgrzewając, ale nie zagotowując. Będzie się raczej długo rozpuszczać, ale efekt wart jest wysiłku.
      Dziękuję :)

      Usuń
    4. No to muszę wybrać się do sklepu i przeczytać na jakimś opakowaniu, bo ja mam taką żelatynę "od producenta" w woreczku strunowym. Ale dziękuję bardzo za szybką odpowiedź! Zdrówka życzę:)

      Usuń
    5. Na opakowaniu żelatyny pewnego znanego producenta napisane jest, że na pół litra płynu należy wziąć 2-3 łyżeczki żelatyny. Mam nadzieję, że pomogłam :)
      Zdrówka również!

      Usuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!