wtorek, 6 września 2011

kruche ciasteczka waniliowe


Chrupiące, bardzo waniliowe, niezwykle smakowite. Przepis na nie wzięłam z przepisu na tartę kawową, bo był bez jaj i mleka - niestety skąd jest przepis na tartę nie wiem, bo jest w moim cookbooku już od lat. Wydaje mi się, że z jakiegoś wiekowego magazynu z przepisami... ale z jakiego? Pojęcia nie mam!

Wystarczy wziąć:

200 g mąki
100 g masła klarowanego
100 g cukru
1 łyżeczkę pasty waniliowej lub miąższ z 1/4 laski wanilii
szczyptę soli
nieco lodowatej wody

Z podanych składników zagnieść ciasto dodając tylko tyle wody, by się ładnie posklejało i wyrobiło. Uformować wałek o średnicy ok. 5 cm i włożyć do zamrażarki. Po godzinie wyjąć i pokroić na plasterki o grubości maksymalnie 5 mm - najlepsze ciasteczka wychodzą, gdy pokroimy na milimetrów 3. Ułożyć na blasze, posmarować wodą, posypać grubym cukrem trzcinowym, lekko docisnąć i piec ok 10-12 minut w 175 stopniach aż będą złocistobrązowe.

12 komentarzy:

  1. Witaj. ja świerzonka jestem. Buszuję na blogach dla dzieció alergicznych od niedawana, bo moje cudo ma zakaz na :gluten, nabiał, laktoze, drożdże, smazone itp. Od dwóch lat nieskutecznie leczylismy ją na zapalenie stawów, ktorą to chorobę prawdopodobnie wywołały nietolerancje pokarmowe, ale jakoś nikt na to nie wpadł, poza jednym rehabilitantem i panią alergolog. Generalnie po nalaniu liotrów wody przechodzę do sedna: czy te ciacha można na bezglutkowej mące? Pozdrawiam Magg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Świerzonkę ;)
      Tak, specjaliści od rehabilitacji potrafią dać lepszą diagnozę niż lekarz. Magg, a czy Twoje Cudo miało badania pod kątem pasożytów i borelii?
      Te ciasteczka można na każdej mące. Tak w ogóle to każdy przepis warto próbować z mąkami bezglutenowymi, bo zazwyczaj się udaje.

      Usuń
  2. It's me again ;-)
    Miała Zuzka robione w szpitalu dwa lata temu, jak spuchło jej kolano i kostka. Zresztą sama jestem mikrobiologiem i porobiłam jej wszlekie badania. Ta jej "oficjalna" choroba nazywa się "mlodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów", i jak mówi definicja medyczna stwierdza się ją po wykluczeniu wszystkich wykluczeń ;-), więc spradzone miała robale, borrelie, chlamydię, mykoplazmy itp.itd. Pani Reumatolog leczy tylko spuchniete stawy nie dociekając przyczyny ich spuchnięcia, bo skoro w nazwie choroby jest "idiopatyczne", czyli bez znanej przyczyny, to przyczyny szukać nie trzeba. Ach dużo by pisać co i jak, a tu nie miejsce. Niemniej moje dziecię 4,5 roku było glutowe,a potem trzeba bylo ja przestawić na bezglut i bezlak, a po wizycie u specjalisty alergologa i dietwetyka mamy dietę przeciwzapalna, więc bezjajową, bez drożdżową i ach.......a przy tym Zuzaczek-Cudaczek wielu rzezy "nie lubi" i normalnie siwieję..... żaerelko do przedszkola, do domu, w gości, jedyny plus że dzieć jest zdyscyplinoany i niczym Szarik nic nie zje od nikogo, chyba że ma moje przyzowlenie..
    magg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale co się czepiasz, przeca konowały są od leczenia, a nie wyleczenia ;D
      I pomaga Zuzce ta dieta? A cukier? Przecież nie powinna też cukru, przynajmniej przez jakiś czas. Może kup stewię i tym na razie dosładzaj, taką stewię można zamiast cukru dawać podobno, musiałabyś zerknąć w sieci na przepisy dla diabetyków.
      Zawsze mnie zastanawiało, że jak coś jest nietego, to wyklucza się z diety drożdże. Ale jakoś zapomniałam zgłębić tematu. Może Ty wiesz?
      Magg, pamiętaj, że jak masz coś dłuższego i more personal, a się krępujesz ;) to możesz pisać na smakolykialergika@wp.pl.

      Usuń
  3. Hmm hmmm mówisz,że cukier też? Alergolog jakoś nic nie mówiła. jeszcze chwila i będę dziecia energią kosmiczną karmić ;-)
    Chociaż największy paradoks jest w tym, że WSZYSTKIE leki (sterydy, cytostatyki i osłonowe), które Zuzia bierze na owo idiotyczn-idiopatyczne zapalenie stawów, są na laktozie, nice, ?
    Co do drożdży, właściwie jakoś nie wnikałam. Może chodzi o to,że drożdże mają jakiś wpływ na florę jelitową? Na jej prawidłową równowagę? ogólnie ostatnio jest jakiś trend - obserwuję to u siebie w pracy- ludzie namiętnie badają się w kierunku drożdżyc.... I te nieszczęsne drożdże to dla mnie największy problem, ponieważ piekłam beglutkowy chleb właśnie na drożdżach, i teraz jedyne światełko jakie widzę w tunelu to nadjeżdżający pociąg ;-). Właśnie sprodukowalam ciasto gryczane, czekam aż wystygnie i będziemy konsumować.
    pozdrawiam Magg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier też :( Zwłaszcza, że Zuzka bierze sterydy, więc ma podwyższone ryzyko zakażeń grzybicznych.
      A drożdże piekarnicze nie mają nic wspólnego z przerostem candidy, na który to przerost cierpi wiele osób, więc trend jest wporzo ;) Mają natomiast sporo witamin z grupy B. No ale ja się nie znam, więc pewnie nie zrozumiem, dlaczego drożdże są be.
      A dajesz małej probiotyki? Enterol zwłaszcza?

      Usuń
  4. bierze Dicoflor 30 bo jest bez laktozy. Prawda jest taka,że przez dwa lata ładowania w nią sterydów, dopiero pani alergolog oświeciła mnie,że sterydy zaburzają florę jelitową. W sumie nigdy bym na to nie wpadła,choś jestem mikrobiologiem. Nawet moja kierowniczka była tym zdziwiona. Niemniej probiotyk jej ładuję. Niestety Enterol wywołuje u mojego dziecka odruch wymiotny, sama nie wiem czemu, każde podanie tego kończyło się konkursowym rzygankiem. Mam wrażenie,że sam zapach u niej to powoduje. Co do drożdży piekarniczych, może chodzi o procesy fermentacyjne, wzdęcia itp? Przyznaję,że póki co nadal produkuję chleb na drożdżach, bo jakoś nie mam siły zmierzyć się z zakwasem. Dodatkowo dręczy mnie, czy ten mój "Cudaczek-Wydziwiaczek" będzie jadł? Nie wiem, jak mam ją przekonywać do jedzenia? NIe chce nic próbować. Warzywa to ufo.... a pomysleć,że jak miała dwa latka to kłóciła się, że tato dostał więcej szpinaku od niej.... chwilami ogarnia mnie przerażenie..... ale czemu cukier? my używamy brązowego.
    Magg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier nie, żeby różne takie nie miały fajnie ;) Wszystko jest dla ludzi, ale za dużo cukru to nie jest zdrowo. Tak mówią ;)

      Usuń
  5. Chciałabym zrobić takie ciasteczka zawijaski, żeby rozwałkować ciasto, posmarować nadzieniem i zwinąć, a potem pokroić na plasterki. Robiłam to z ciastem drożdżowym, a teraz chciałabym spróbować z kruchym. Czy ten przepis będzie dobry do tego? Zabawne, z moją córką jest taka sama historia jak z Zuzką :) zdiagnozowana z MIZS jako 2-latka, przez 3,5 roku leczona bezskutecznie sterydami i chemią, w końcu zrobiłam jej testy na nietolerancję: gluten, laktoza, jajko, soja, proso... Od pół roku jest na diecie bezcukowej, bezglutenowej, bez laktozy, nabiału. Objawy choroby całkowicie ustąpiły. Nie musi już brać żadnych leków, jedynie suplementy, witaminy, minerały, omega 3 itp. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... nie zawijałam niczego w to ciasto, więc nie wiem, ale zawsze warto próbować. Nie bardzo też wyobrażam sobie, co to mogłoby być za nadzienie, żeby nie rozkleiło ciasta...

      Usuń
    2. Zrobiłam takie zawijaski i wyszły! Jako nadzienie posmarowałam czekoladą domowej roboty - jest to pasta z cieciorki zmiksowanej z masłem orzechowym, daktylami i kakao. Ciasteczka najładniej wyszły pieczone w niskiej temperaturze ok. 160 stopni. Dziś zamierzam sprawdzić, czy to ciasto zadziała jako spód do placka z kruszonką :)

      Usuń
    3. Ale superpomysł! :) Cieszę się, że się udało. Masz zdolności - zakładaj bloga!

      Usuń

Smakołyki uwielbiają Twoje komentarze i bardzo za nie dziękują!