czwartek, 28 kwietnia 2016

szarlotka babci Halinki dla NieAlergika


Babci Heleny, zwanej Halinką już z nami nie ma, ale zostały przepisy na jej przysmaki. Zupę dziadowską na przykład, albo karpia faszerowanego. Albo pączki dziadka Kazika, znaczy się małżonka babci Halinki. Babcia Halinka gotowała bez szału, tak po babcinemu po prostu. Nawet wiem, dlaczego. Rodowita warszawianka, pochodziła z domu, w którym grało się na skrzypcach, a na Wigilię podawało sandacza, ale wojna i powojenna bieda zrobiły swoje. Bieda, bo rodowe klejnoty trzeba było podarować gestapowcom, jako że dziadek Kazik był niezłym ciachem o nieco semickich rysach, więc chapnęli go w łapance. Dziadek był niewinny jak baranek, a jego klejnot bez zarzutu, więc niemiecki okupant wypuścił, za opłatą rzecz jasna. Dobrze, że w ogóle wypuścił...
A Niewypuszczonym - hołd i modlitwa.
Musimy mieć (na dwie małe keksówki):

na ciasto:
300 g mąki pszennej
160 g krupczatki
150 g masła
130 g cukru
3 pełne łyżki śmietany
2 jajka
pełną łyżeczkę proszku do pieczenia
pełną łyżeczkę cukru z wanilią
szczyptę soli
na farsz:
2-3 szklanki prażonych jabłek*
cukier, wanilia i cynamon - do smaku**
ewentualnie cukier puder do posypania

Jajka zmiksować z cukrami, dodać śmietanę oraz pokrojone w kawałki masło i miksować jeszcze przez chwilę. Wsypać mąki wymieszane z proszkiem oraz solą i najpierw wymieszać masę łyżką, a następnie wyrobić lekkie, lekko kleiste, lecz zwarte ciasto. Uformować kulę i odstawić na 30 minut do lodówki. Jabłka doprawić do smaku cukrem i cynamonem. Schłodzone ciasto podzielić na dwie połowy, a każdą połowę w proporcjach 2/3 do 1/3. Większą częścią wylepić spód wysmarowanej masłem formy - na grubość 1,5-2 cm. Na warstwę ciasta wyłożyć jabłka - grubszą lub cieńszą warstwą, w zależności od tego, jak lubimy (my lubimy grubszą). Mniejszą część ciasta rozwałkować i przykryć nią jabłka. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni (termoobieg) i piec ok. 35-40 minut.

*ja użyłam jabłek uprażonych na puree, ale babcia prażyła na patelni pokrojone, obrane jabłka, więc farsz był niejdnolity, z kawałeczkami owoców - i taki polecam
**babcia Halinka dodawała tylko cukier, ale to były czasy, gdy jabłka miały w sobie mnóstwo smaku i aromatu; teraz radzę doprawiać wanilią i cynamonem, a może nawet odrobiną skórki z cytryny

wtorek, 26 kwietnia 2016

[przed]szkolne śniadania część 12


Gusta Kajzerki się klarują. To oznacza, że jemy coraz bardziej... monotonnie. No trudno. Z Kajzerem było i wciąż jest na odwrót - wielka ciekawość nowych smaków, rodzajów kuchni, akceptowanie najdziwniejszych potraw. Siorka jest inna, zresztą nie tylko pod tym względem. Właściwie są jak ogień i woda... No i git. A tymczasem kolejny zestaw tygodniowy.
Pomysły na śniadanie znajdziecie jak zawsze w odpowiedniej zakładce.

Poniedziałek
obiad: kapuśniak
podwieczorek: naleśnik z kremem daktylowym

Wtorek
obiad: makaron z sosem truskawkowym (przepis wkrótce)
podwieczorek: ciastko ze słonecznikiem

Środa
obiad: kurczak prowansalski z frytkami z batata
podwieczorek: deserek ryżowy i suszone owoce

Czwartek
obiad: krem z kukurydzy z grissini
podwieczorek: jabłko i ciasteczka

Piątek
obiad: sandacz z ryżem i groszkiem
podwieczorek: sałatka owocowa